Limity dopłat na wyroby medyczne nie przystają do ich cen rynkowych. Zaś problemy pacjentów stomijnych nie kończą się na likwidacji tzw. ryczałtu – to główne uwagi ekspertów do projektowanych przepisów.

Właśnie się skończyły konsultacje projektu nowelizacji rozporządzenia w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie (Dz.U. 2021 poz. 704). To ważna informacja zarówno dla pacjentów, jak i producentów takich produktów.
Celem projektu, tak wynika z uzasadnienia, miało być zwiększenie dostępności do wyrobów medycznych oraz doprecyzowanie przepisów, tak by nie dochodziło do problemów z ich interpretacją. Niestety, zdaniem strony społecznej duża część przyjętych rozwiązań nie polepszy, a w niektórych przypadkach wręcz pogorszy sytuację pacjentów.

Za niskie dopłaty

Ministerstwo Zdrowia, które za projekt odpowiada, wskazuje m.in, że ma on kompleksowo uregulować kwestię refundacji wózków inwalidzkich. Rzeczywiście, w projekcie przeformułowano opisy czterech kategorii tych urządzeń, zaś limity dopłat, w zależności od rodzaju urządzenia, miały wynosić od 600 zł (w przypadku wózka standardowego) do 5 tys. zł (w przypadku jego elektrycznej wersji).
Jednak zdaniem ekspertów zaproponowane limity są zbyt niskie w stosunku do aktualnie obowiązujących cen tych produktów. Wątpliwości Arkadiusza Grądkowskiego, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED, budzi choćby poziom dofinansowania najbardziej podstawowego wózka inwalidzkiego (600 zł). - Ten limit obowiązuje od ośmiu lat, w tym czasie cena hurtowa wózka inwalidzkiego (w szczególności ręcznych, stalowych) wzrosła o 50 proc. To powoduje, że sprzedaż wózka w limicie 600 zł stała się niemożliwa - podkreśla. Te zarzuty podziela Rafał Baniak, prezes zarządu Pracodawców RP. Stąd pojawiła się propozycja dofinansowania wózka standardowego do wysokości 900 zł. Zaś w pozostałych przypadkach postuluje się zwiększenie limitu o 1-2 tys. zł, w zależności od rodzaju urządzenia.
Eksperci mają również wątpliwości do uzależniania wysokości dofinansowania od wagi wózka dla dzieci. Projekt przewiduje bowiem, że w przypadku aktywnego wózka inwalidzkiego o napędzie ręcznym (czyli urządzenia o jak najlżejszej konstrukcji, umożliwiającego samodzielne poruszanie się przez dziecko) urządzenie o wadze do 10 kg uzyska dofinansowanie w wysokości maksymalnie 4,5 tys. zł, do 11 kg - 2 tys. zł. W przypadku tych samych produktów dla osób dorosłych różnica w wadze wynosi 4 kg (4,5 tys. zł dopłaty za wózek o wadze maks. 12 kg, 2 tys. zł - do 16 kg). - Brak jest logiki w różnicowaniu wózków o jeden kilogram. Zwłaszcza jeśli ma to przełożenie na 2,5 tys. zł niższego finansowania - podkreśla Rafał Baniak.

Stomicy się buntują

Propozycje resortu zdrowia nie podobają się również stomikom. Przypomnijmy, projekt likwiduje ryczałt (czyli de facto możliwości indywidualnego dobrania potrzebnego zaopatrzenia), wprowadzając limity oraz obowiązek dopłat ze strony pacjentów. Jak podkreśla Andrzej Piwowarski, prezes zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Stomijnego POL-ILKO, zaproponowane przez resort 35 worków stomijnych na miesiąc po prostu nie wystarczy. Argumentuje, że w sąsiednich państwach limity (o ile w ogóle obowiązują) wynoszą ok. 60-90 worków na miesiąc.
W tej sprawie stanowisko zajęło również Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. Małgorzata Bocheńska, prezes PTPS, podkreśla, że wprowadzone limity ilościowe, ale również ceny nie odzwierciedlają realnych potrzeb pacjentów. Wskazuje również, że doprecyzowanie ilości sprzętu dla każdego pacjenta jest trudne, bo częstotliwość jego wymiany zależy od wielu czynników (m.in. rodzaju używanego sprzętu, stylu życia czy stosowanej diety).

Prościej, czyli więcej

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że zmiana przepisów to realizacja postulatów zgłoszonych zarówno przez pacjentów, jak i personel medyczny wydający zlecenia. Z rozmów ze środowiskiem lekarzy pierwszego kontaktu wynika, że jednym z nich było odformalizowanie procedur związanych z wydawaniem zleceń.
To niekoniecznie udało się w przypadku pacjentów ze stomią. Do tej pory pacjent uzyskiwał od lekarza lub pielęgniarki jedno zlecenie. Projekt zaś rozbija wyroby dla tej grupy pacjentów na cztery różne zlecenia. - Wprowadzenie czterech kodów identyfikujących sprzęt stomijny to większe zamieszanie i problemy zarówno dla świadczeniodawców, jak i dla pacjentów - podkreśla Małgorzata Bocheńska, prezes PTPS.
Tym bardziej że już obecnie zdarzają się przypadki niepoprawnie wystawionych zleceń. W efekcie pacjenci są odsyłani z kwitkiem. Małgorzata Bocheńska wylicza, że rozdrobnienie dokumentacji zwiększy i kolejki w sklepach medycznych, i koszty ich pracy. Zwiększy również wydatki NFZ związane z kontrolą i wyliczaniem dopłat do wyrobów medycznych.
Na tym nie koniec, bowiem pojawiają się uwagi skierowane choćby do „ucięcia” dofinansowania dla diabetyków korzystających z systemu RT-CGM (systemy ciągłego monitorowania glikemii w czasie rzeczywistym) dla cukrzyków, którzy ukończyli 26 lat. Zdaniem Rafała Baniaka jest to przejaw dyskryminacji ze względu na wiek, ale m.in. naruszenia prawa pacjenta do kontynuacji terapii.
Ciekawym wątkiem jest również brak zmiany dofinansowania peruk. Tak jak do tej pory limit ma wynosić 250 zł.

Możliwe zmiany

W związku z wieloma wątpliwościami zapytaliśmy resort zdrowia o to, czy w odpowiedzi na uwagi zgłoszone w toku konsultacji społecznych jest planowane wprowadzenie zmian do projektu. - Wszystkie propozycje, które wpłynęły w toku konsultacji, są analizowane, zatem proponowane w projekcie rozporządzenia limity (jak i inne zmiany) mogą ulec modyfikacji - odpowiada Jarosław Rybarczyk z biura komunikacji Ministerstwa Zdrowia.
Nowelizacja rozporządzenia w sprawie wykazu wyrobów medycznych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Etap legislacyjny
Zakończono konsultacje społeczne projektu