Jak się dowiedział DGP, od listopada na wykazach produktów, do których dopłaca NFZ, pojawi się kilkadziesiąt nowych leków onkologicznych, stosowanych do tej pory w chemii niestandardowej. Dla pacjentów do dobra wiadomość, bo część farmaceutyków stanie się bardziej dostępna. Chorzy nie będą już musieli otrzymywać indywidualnych zgód NFZ na zastosowanie danego preparatu. Jest jednak także druga strona medalu, bo stosowanie niektórych z nich zostanie ograniczone.

Obecnie w ramach chemioterapii dostępne są leki, które nie uzyskały jeszcze decyzji refundacyjnej ministra zdrowia i weszły do obrotu przed końcem 2011 roku. Chodzi o leczenie chorych m.in. stosowanych poza zarejestrowanymi wskazaniami leków.

Wniosek składa lekarz prowadzący pacjenta, ale niezbędna jest również zgoda ordynatora szpitala, a także konsultanta i oddziału NFZ. Taki model miał obowiązywać do grudnia 2013 r. Kilka dni temu jednak posłowie zaproponowali zmianę przepisów. W rządowym projekcie nowelizacji ustawy zdrowotnej przedłużyli obowiązywanie obecnego systemu o rok. Ustawa będzie dziś głosowana w Senacie. Jak tłumaczy DGP Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, resort chce dać czas lekarzom na przygotowanie się do nowych przepisów. W nowym systemie cała chemia niestandardowa miałaby przejść do programów lekowych zachowaniem procedury dostępu.

Jednak już teraz ministerstwo przerzuca część produktów na listy refundacyjne. W AOTM na zlecenie resortu trwa obecnie gorączkowa ocena leków, które mają trafić na wykazy. Agencja ma wydać rekomendacje w sprawie ich usunięcia z wykazu leków gwarantowanych oraz określić dla nich maksymalny akceptowalny poziom finansowania ze środków publicznych.

W razie negatywnej oceny ministerstwo może przestać finansować lek w danej terapii. Z danych AOTM wynika, że od początku roku wpłynęły 44 wnioski, 27 z nich dopiero w październiku.

– Z tych 44 zleceń oceniliśmy już 7, reszta jest w trakcie rozpatrywania – informuje Katarzyna Jagodzińska, rzeczniczka AOTM. Urzędnicy resortu zdrowia przyznają, że część z rekomendacji jest negatywna.

– Paradokslanie nawet jak lek wejdzie na listę, może być tak, że będzie mniej dostępny. Ministerstwo może zawęzić zapisy do porgramu i wtedy mniej chorych będzie miało prawo do leczenia niż dotychczas– mówi Paulina Kieszkowska-Kanpik, partner kancelarii Baker & McKenzie.

Pacjenci mogą mieć jeszcze jeden powód do niepokoju. Dostęp do programów lekowych, choć teoretycznie łatwiejszy niż do chemii niestandardowej, od przyszłego roku może być znacznie ograniczony. Wprowadzone zostaną wówczas zespoły koordynacyjne, które będą ustalać, który pacjent skorzysta z terapii. Ich powołanie przewiduje nowelizacja ustawy refundacyjnej, która jest na etapie konsultacji społecznych.

Obecnie tylko w jednym programie lekowym niezbędna jest zgoda takiego zespołu. Po zmianie prawa będzie wymagana także w pozostałych.

– To oznacza, że lek jest refundowany, ale zarazem nie jest refundowany, bo jeszcze potrzeba decyzji zespołu, czyli wszystkie programy zaczynają więc działać jak chemioterapia niestandardowa – wskazuje Paulina Kieszkowska-Knapik.