Ustawa o działalności leczniczej, która obowiązuje od lipca ubiegłego roku, daje możliwość zmiany formy prawnej także szpitalom klinicznym. Ma to zmusić je do ograniczania zadłużenia. Przez wiele lat, z wyjątkiem 2010 roku, ich długi stale rosły. W III kwartale ubiegłego roku zobowiązania wymagalne klinik, czyli te, które natychmiast powinny być spłacone, wyniosły ponad 633 mln zł.

Uniknąć nieuniknionego

Decyzja o ewentualnym przekształceniu będzie jednak należała do właścicieli klinik, czyli władz uczelni medycznych. W tym roku mogą ją podjąć dobrowolnie, za rok nie będą miały wyboru. Wszystko będzie zależało od wyników finansowych, które szpitale osiągną w kluczowym dla nich 2012 roku. Jeżeli zakończą go stratą, władze uczelni będą ją musiały pokryć. Alternatywą będzie obligatoryjne przekształcenie. Uczelnie chcą uniknąć obu scenariuszy.
Zadłużenie szpitali klinicznych / DGP
– Nasz plan finansowy zakłada, że w tym roku zbilansujemy działalność, tak aby nie zamknąć go startą. Mamy nieco wyższy kontrakt niż rok temu, więc może uda się ten plan zrealizować – mówi Marta Podgórska, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie.

Szkoła nie będzie mogła dofinansować szpitala klinicznego w formie spółki

Inni nie liczą na wyższy kontakt z NFZ, tylko się restrukturyzują. Szpital Uniwersytecki im. Jurasza w Bydgoszczy tnie koszty i restrukturyzuje zatrudnienie z pomocą Agencji Rozwoju Przemysłu. Wie bowiem, że uczelni nie stać na pokrycie nawet niedużej starty, nie mówiąc o przejęciu długów. Uniwersytety medyczne nie chcą przekształceń, bo ustawa nie zawiera zachęt atrakcyjnych dla szpitali klinicznych.

Bez dotacji uczelni

Po przekształceniu w spółki kliniki nie będą mogły być dofinansowane ze środków publicznych przez uczelnię, mimo że poza świadczeniem usług medycznych będą musiały nadal realizować kosztowne zadania dydaktyczne (np. kształcić lekarzy). Finansowa zachęta – umorzenie zobowiązań publicznoprawnych (np. zaległości wobec ZUS), nie jest wystarczająca.
Wiele klinik takich długów nie ma. Jednocześnie ustawa o działalności leczniczej stawia je w trudniejszej sytuacji niż inne szpitale samorządowe. Te po przekształceniu będą mogły pozyskiwać zewnętrznych inwestorów na rozwój przedsiębiorstwa, kliniki – niestety nie.
– Ustawa nie pozwala szpitalom klinicznym mieć innych akcjonariuszy niż uczelnia lub Skarb Państwa. Jest to jedyny wyjątek w przypadku przekształceń, który nie dotyczy np. marszałków czy starostów – podkreśla Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie.
Realną korzyścią z przekształcenia w spółkę ma być możliwość pozyskiwania dodatkowych dochodów, np. z opłat od pacjentów. Dyrektorzy szpitali klinicznych są jednak sceptyczni.
– Uważam, że potencjalne przychody z tego źródła nie byłyby w naszym przypadku duże. Pacjenci nie chcą płacić za tak kosztowne procedury, jakie oferuje im szpital kliniczny – mówi Piotr Kuna, dyrektor Szpitala Klinicznego n1 w Łodzi.

Trudny rok

Zrealizowanie planu klinik, które chcą pozostać samodzielnymi publicznymi zakładami opieki zdrowotnej, będzie jednak trudne. Co prawda NFZ na lecznictwo szpitalne wyda w tym roku o 8 proc. więcej niż w ubiegłym. Tyle, że nie wszystkie kliniki podpisały kontrakty na wszystkie zakresy świadczeń. W efekcie szpitale mogą mieć problem z pokryciem wyższych kosztów składki rentowej.
Problemy mogą mieć nawet te kliniki, które do tej pory radziły sobie dobrze. Jak podkreśla Piotr Kuna, z powodu wejścia w życie ustawy refundacyjnej, która ustala sztywne ceny leków, jego szpital wyda w tym roku na ten cel o kilka milionów więcej.
– Za niektóre leki płacimy pięć razy więcej niż w ubiegłym roku, bo ich cen nie możemy już negocjować z dostawcami – mówi Piotr Kuna.
Dyrektorzy szpitali klinicznych, które mają długi, nie chcieli wczoraj rozmawiać z DGP. Nieoficjalnie wiadomo, że większość liczy na to, że ich finansową poprawi NFZ, płacąc im za nadwykonania.
– Dopiero po dokonaniu bilansu będzie można jednoznacznie powiedzieć, czy znajdą się pieniądze na nadwykonia – mówi jednak Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ.
Nie czekając na decyzje funduszu, kliniki coraz częściej dochodzą swoich praw przed sądami.
– Wartość niezapłaconych świadczeń ponadlimitowych za lata 2010 i 2011 wynosi blisko 40 mln zł. Część z tych spraw została już skierowana przez szpital na drogę sądową – podkreśla Rafał Staszewski, zastępca dyrektora Szpitala Klinicznego UM w Poznaniu.