– Pierwszy raz wylądowałem na kwarantannie pod koniec kwietnia. Chciałem od razu zainstalować aplikację Kwarantanna domowa i szło to opornie. Dziś czekam na wynik testu, bo miałem kontakt z pacjentem dodatnim i mam déjà vu. Mimo ściągnięcia aplikacji, zainstalowania według instrukcji co jakiś czas przychodził komunikat: „Nie aktywowałeś… Nie wykonałeś pierwszego zadania. To niezgodne z zasadami kwarantanny” – relacjonuje DGP lekarz ze szpitala w Sandomierzu. Zastrzega, że nie on jeden miał takie problemy. Z aplikacją, z różnym skutkiem, musieli walczyć też inni pracownicy placówki. Za ich radą m.in. dwukrotnie instalował ją na nowo. – Zaczęła działać po trzech dniach od rozpoczęcia kwarantanny.

Jego emocje były tym większe, że na rządowych stronach stoi informacja: „Osoby podlegające kwarantannie w związku z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2, które wbrew ciążącemu na nich prawnemu obowiązkowi nie zainstalują lub nie będą używać aplikacji, mogą zostać ukarane karą grzywny. Osoby, które niezgodnie ze stanem faktycznym oświadczyły, że nie posiadają urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie tego oprogramowania, mogą ponieść odpowiedzialność karną za złożenie fałszywego oświadczenia określoną w art. 233 par. 1 Kodeksu karnego”.

To dlatego napisał w tej sprawie do sanepidu i kancelarii elektronicznej NFZ. „Otrzymałem zadanie zrobienia selfie. W sekundę po jego wysłaniu i otrzymaniu odpowiedzi, że zostało zapisane w systemie, dostałem ponownie SMS, że nie aktywowałem aplikacji. Po kilku minutach dwukrotnie miałem komunikaty, że zdjęcie jest niepoprawne” – opisywał. A w rozmowie z DGP dodaje: – Toczenie dyskusji z urządzeniem nie poprawia stanu psychicznego osoby, która zamknięta w domu czeka na wynik testu. W tej sytuacji wizytę policji przyjąłem z ulgą. Przynajmniej był ktoś, z kim mogłem się porozumieć.

Sebastian Starzyński, prezes firmy TakeTask, która jest autorem aplikacji, ocenia, że jeśli do takich sytuacji dochodzi u tych samych osób, świadczy to o problemach urządzenia, a nie aplikacji. Dla przykładu ktoś może mieć słaby zasięg, obciążony procesor, stary telefon. – Niech pierwszy kamieniem rzuci ten, któremu nie zawiesiła się jakakolwiek aplikacja. Stale mierzymy czas odpowiedzi serwera na zapytania z aplikacji i jest on krótki. Uwagi użytkowników do samej aplikacji są sporadyczne – podkreśla.

Jednak przypadek lekarza nie jest odosobniony. Niezmiennie w sklepach z apkami Kwarantanna ma półtorej gwiazdki w skali od 1 do 5. W porównaniu z sytuacją sprzed blisko pół roku zmieniło się to, że pod niemal każdym nieprzychylnym komentarzem pojawia się informacja od Ministerstwa Cyfryzacji z prośbą o opisanie problemu i przesłanie na adres pomoc-kd@mc.gov.pl.

Jakie to komentarze? „Ciągle się wiesza. Muszę wyłączyć telefon i ponownie włączyć”. „Miałem informację z sanepidu, że moja kwarantanna trwa do 08.10. Aplikacja informuje jednak, że przypada dzień później”. Albo: „wyskakuje komunikat, że w systemie nie ma jeszcze moich danych i jeśli będę odbywać obowiązkową kwarantannę. zostanę powiadomiona, kiedy mogę korzystać z aplikacji. Jak mam to rozumieć, skoro zgodnie z decyzją sanepidu na kwarantannie jestem od trzech dni?” – tu informacja z MC z prośbą o kontakt pod nr 22 165 57 44, czyli na infolinię NFZ. Dzwonimy sprawdzić: „Obecnie wszyscy konsultanci są zajęci. Twoje połączenie jest siódme w kolejce”. W końcu się udaje. Pytamy o problemy. – To się zdarza, niestety system nie jest dopracowany do perfekcji. Poczekałbym dzień, dwa, czy SMS-y będą przychodzić dalej. Bo system wysyła je przypadkowo – mówi uprzejmy głos w słuchawce.

– Kont użytkowników mamy ponad milion i szybko ta liczba przyrasta. Większość osób, która korzysta bez problemu z aplikacji, po zakończeniu kwarantanny nie wystawia jej 5 gwiazdek, tylko z przyjemnością kasuje. To jest w końcu narzędzie nadzorcze, nie gra. Natomiast osoby, które miały problemy (również związane z błędnymi danymi) okazują frustrację, wystawiając negatywną ocenę – dodaje Starzyński.

Spytaliśmy w byłym wydziale komunikacji Ministerstwa Cyfryzacji, który przechodzi obecnie pod KPRM, o ocenę funkcjonowania aplikacji. Do zamknięcia tego wydania nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Były już minister cyfryzacji Marek Zagórski pytany wcześniej w mediach o techniczne problemy uspakajał, że choć aplikacja jest obowiązkowa, nikt za jej brak nie został ukarany. Przekonywał, że każda aplikacja generuje problemy z obsługą. Głównie w związku z urządzeniem, na którym jest instalowana. A jedyną niedogodnością jest to, że policja sprawdza daną osobę częściej.

Wczoraj Ministerstwo Zdrowia informowało, że na kwarantannie jest 212 446 osób. Od wczoraj też wiemy, że jedną z nich jest premier Morawiecki. Pytanie, czy udało mu się bez przeszkód zainstalować aplikację?