statystyki

Pytania o koronawirusa: Dlaczego władza nie zna odpowiedzi na nie? A może zna, ale nie mówi?

autor: Patryk Słowik, Marzena Sosnowska17.10.2020, 08:45; Aktualizacja: 17.10.2020, 09:20
Jeśli wszyscy muszą nosić maseczki, dlaczego nie Jarosław Kaczyński, wicepremier? Znamy wytłumaczenie ministra Michała Dworczyka, że prezes Prawa i Sprawiedliwości w pracy ust i nosa zakrywać nie musi, ale wydaje nam się, że takimi zachowaniami – zarówno niezakrywaniem, jak i tłumaczeniem – obniża się zaufanie do wprowadzonego modelu

Jeśli wszyscy muszą nosić maseczki, dlaczego nie Jarosław Kaczyński, wicepremier? Znamy wytłumaczenie ministra Michała Dworczyka, że prezes Prawa i Sprawiedliwości w pracy ust i nosa zakrywać nie musi, ale wydaje nam się, że takimi zachowaniami – zarówno niezakrywaniem, jak i tłumaczeniem – obniża się zaufanie do wprowadzonego modeluźródło: ShutterStock

Ile osób, na które powinna być nałożona kwarantanna, porusza się po ulicach, sklepach, jeździ komunikacją miejską i normalnie pracuje? I dlaczego władza tego nie wie? A może wie, ale nie mówi?

W os tatnich kilku miesiącach analizowaliśmy stan przygotowań państwa do walki z epidemią koronawirusa. Zwracaliśmy przede wszystkim uwagę na to, co nie działało, nie zaś na to, co funkcjonowało właściwie – pochwały są wprawdzie miłe, ale rzeczywistość media mogą zmieniać krytyką. Traf chciał, że gdy piszemy te słowa, oboje jesteśmy w samoizolacji. Polskie państwo – mimo że wie, iż jedno z nas miało kontakt z osobami zakażonymi COVID-19, a drugie miało kontakt z pierwszym – nie zainteresowało się nami. Jako że nie mamy możliwości przyjść na konferencje pana premiera Mateusza Morawieckiego (który zresztą też będzie w nich uczestniczył zdalnie), bo narażalibyśmy wiele osób, a wiemy, że nie wszyscy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów noszą maski, pozwalamy sobie zadać kilkadziesiąt pytań, które postaraliśmy się pogrupować. Nie interesują nas przy tym kwestie polityczne: nie chcemy pytać o to, dlaczego przed wyborami koronawirus był w odwrocie, a teraz nie jest, ani kto powinien sobie „włożyć lód w majtki”, co pod koniec lutego zalecał na łamach DGP szef sanepidu. Interesuje nas to, co najważniejsze, czyli to, jak polskie państwo chroni obywateli.

Ile jest łóżek, a ile miejsc?

Czy kierowcy karetek obwożą pacjentów z koronawirusem po całym województwie, bo lubią? Brzmi to kuriozalnie, ale znamy co najmniej kilkanaście przypadków, w których załoga ambulansu nie była w stanie znaleźć miejsca w szpitalu dla przewożonej osoby. A jednocześnie słyszeliśmy wypowiedzi członków rządu oraz rzecznika Ministerstwa Zdrowia, w których wskazywano, że łóżek w szpitalach nie brakuje. Czy przypadkiem nie jest tak, że MZ przekazywało suche dane w skali makro, zaś lekarze i ratownicy medyczni bazują na realnych danych w skali mikro? Z tego, co nam się udało ustalić, urzędnicy – przekazując mediom informację o wolnych łóżkach – bazowali przede wszystkim na zbiorczych statystykach dotyczących całej Polski. Tymczasem kłopoty z dostępnością do szpitalnych łóżek występują lokalnie, w poszczególnych województwach. Z punktu widzenia systemu wszystko się zgadza, a jednocześnie problem ze znalezieniem miejsca dla pacjenta, który ma nieszczęście mieszkać w danym województwie, jest całkiem realny.

Ponadto dla urzędników sala z trzema niezajętymi łóżkami przekłada się na trzy wolne miejsca. Nie biorą pod uwagę, że do zestawu potrzebny jest personel medyczny. Mówiąc prościej, jeśli będzie sala z trzema łóżkami, ale w szpitalu nie będzie wystarczającej liczby pracowników, to realna liczba dostępnych miejsc wyniesie zero.

Z liczbą dostępnych łóżek szpitalnych wiąże się kolejne pytanie: dlaczego polskie państwo korzysta z systemów teleinformatycznych, w których umieszczane są nieprawdziwe dane? Mamy na myśli ogólnodostępne systemy teleinformatyczne o wolnych łóżkach szpitalnych prowadzone przez wojewodów. Teoretycznie każdy obywatel może to sprawdzić. Dane są aktualizowane średnio raz dziennie. Kłopot w tym, że kilkanaście dni temu służby prasowe kilku wojewodów – tuż po tym, gdy opisaliśmy w ślad za danymi udostępnianymi w systemach teleinformatycznych, że brakuje łóżek w szpitalach – wskazały, że udostępniane publicznie dane są… gorsze niż w rzeczywistości. Jeżeli tak jest faktycznie, może należy usprawnić procedurę przekazywania informacji albo po prostu wyłączyć system, skoro wprowadza w błąd?

Badania i prognozy


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (14)

  • MSZ(2020-10-17 16:44) Zgłoś naruszenie 143

    Morawiecki udaje trumpa i szumowskiego uciekając przed odpowiedzialnością, być może ten scenariusz jest związany z wizytą amerykańskiego łotra, byłego szefa CIA, a obecnego sekretarza stanu państwa, podżegacza wojennego i zamordysty Mike’a Pompeo, który podróżując po europie w przeróżny sposób chce zmusić suwerenne kraje do lockdownu . Jego kraj jest jednym z inicjatorów napaści Azerbejdżanu na Armenię, oczywiście jest tam turcja, izrael, anglia, najemnicy ISIS-ISIL, tylko czekać jak padnie rozkaz by wysłać tam kontygenty polskiego wojska by wspomóc Azerbejdżan Sam szumowski się osobiście przekonał na sobie, że te tzw. testy PCR, które nie mogą być wykorzystywane do tego celu ,tylko wyłącznie do badań naukowych jak twierdził ich wynalazca, dają wynik fałszywie dodatni. Poprzedni wynik, sprzed kilkunastu dni, prawdopodobnie był w moim przypadku fałszywie dodatni, co czasem, przy tak czułej metodzie, się zdarza – powiedział były minister dowodząc, że wszystko, o czym od miesięcy, w oparciu o wypowiedzi specjalistów, pisaliśmy o testach PCR – to fakty niezaprzeczalne. Powoływaliśmy się na genetyków: prof. Kornelię Polok i prof. Romana Zielińskiego, którzy od wielu lat wykorzystują technologię PCR w swojej pracy badawczej. Naukowcy w prosty sposób wyjaśniają dlaczego testy PCR nie nadają się do diagnostyki wirusa SARS-CoV-2. – Test jest oparty na reakcji PCR, zwanej łańcuchową reakcją polimerazy. Jest to reakcja, która pozwala na namnożenie materiału genetycznego, a konkretnie DNA. Reakcja PCR namnaża tylko i wyłącznie DNA, a więc nie może namnożyć RNA wirusa – wyjaśnia prof. Polok. PCR jest świetną metodą badawczą służącą do analizy genomu roślin i zwierząt, ale nie jest to metoda diagnostyczna

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • sigol(2020-10-17 12:05) Zgłoś naruszenie 128

    mam pytanie, dlaczego Kaczyński nie przebadał swojego IQ ? mi wychodzi, że jedna półkula mózgu mu nie działa, a wokół niego gromadzą się ludzie również dziwni, jak u Harry Pottera

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • dnc(2020-10-17 13:30) Zgłoś naruszenie 95

    Państwo są małymi dziećmi? Co jest najważniejsze w tego typu sprawach? Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Państwo nie ma pieniędzy, wydało wszystko na pomoc społeczną. W ostatnich latach niemal 40 mld zł poszło na te programy rocznie. Dziś na te sprawy nie ma kasy i nie będzie jej. Nie miejcie złudzeń. Dlatego te wszystkie pytania rozbijają się o podstawy działania państwa. Pieniądze. Nie ma ich, to nie będzie tego wszystkiego. I tyle rząd robi dobrą minę do złej gry.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • GTX(2020-10-17 12:45) Zgłoś naruszenie 84

    IQ w okolicy temperatury ciała, 36,6

    Odpowiedz
  • Julita(2020-10-17 10:38) Zgłoś naruszenie 83

    Przyklad z najblizszego otoczenia. Zona byla w pracy do 12.10, potem zdalna, maz do 14.10. Maz wiecxorem 14.10 dostal kaszel i goraczke, w czwartek 15.10 skontaktowal sie z POZ i dostal skierowanie na test. Zona, wypytana przez lekarza, szczerze ale moim zdaniem glupio przyznala ze od niedzieli 11.10 ma tylko zatkany nos. I skierowania na test nie dostala. Wczoraj wynik meza-pozytywny. Zona nietestowana bo brak objawow, obihe maja izolacje. I ok, tak mogloby byc ale ludzie nie zyja w prozni, pracuja. Osoby, z pracy i nie tylko, ktorzy mieli kontakt z mezem pojda na kwarantanne. A co ze wspolpracownikami zony ? No oni sa dla sanepidu niewidzialni bo teoretycznie ona jest zdrowa choc faktycznie prawdopodobienstwo ze ma tego wirusa tylko jest bardzo skapoobjawowa jest znacznie wyzsze niz, ze go nie ma. I jej wspolpracownicy tez powinni miec kwarabtanne. Domownikow objawowych to jednak powinni testowac.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • StAAbrA(2020-10-17 17:45) Zgłoś naruszenie 42

    Nie ma o co pytać . Wszystko jasne . Wystarczy na te załgane , napływowe niedomówienia spojrzeć ...

    Odpowiedz
  • j.(2020-10-17 22:42) Zgłoś naruszenie 32

    Jeśli to prawda, że zarażonych jest już co najmniej kilka razy więcej, niż się wykrywa, to, jeśli by się udało ustalić wszystkie ich kontakty, to na kwarantannę powinno się wysłać być może nawet kilka milionów ludzi, co jest oczywiście niewykonalne. Może więc należy się zastanowić , jaki sens mają obecnie te kwarantanny, skoro i tak wokół nas są ludzi zarażeni, którzy o tym nie wiedzą. Może kwarantanna miała sens, kiedy zakażeń było mało i dało się w miarę dobrze wyłapać wszystkich, którzy mieli kontakt z zarażonymi. A tak na marginesie: Jutro, jeśli nie będzie padał deszcz, zamierzam iść do lasu na spacer, bo obawiam się, że władza, żeby pokazać, jak to walczy z pandemią, może znów nam zabroni niebawem wstępu do lasu...

    Odpowiedz
  • dzwon ze spiżu(2020-10-18 11:50) Zgłoś naruszenie 20

    A po chinczangach ma to spłynąć jak woda po kaczce w pięciu smakach? Niech się dorzucą do kosztów walki z epidemią.

    Odpowiedz
  • leo(2020-10-18 09:07) Zgłoś naruszenie 20

    Znacznie prostszym rozwiązaniem byłoby stosowanie prawidłowych zabezpieczeń. Ale do tego potrzebny byłby dostęp do środków OCHRONY w cenie przedspekulacyjnej (a tych cen nie wiedzieć czemu nie ograniczono). Poruszanie się w takich maskach daje większe bezpieczeństwo i ponadto oddychanie w nich jest łatwiejsze niż nawet w masce chirurgicznej (bo są projektowane do długotrwałej pracy często w zapyleniu). Mając prawidłową ochronę, można niczego nie zatrzymywać. No ale do tego trzeba mieć fabryki w Polsce a nie Chinach, władzę która potrafi uregulować ceny albo sama posiada możliwości produkcyjne takiego sprzętu. Służba zdrowia z kolei powinna używać sprzętu PAPR. Daje komfort pracy i niemal całkowite zabezpieczenie. z resztą szkoda czasu na pisanie i tak wszyscy rządzący mają to w ... nosie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane