Obowiązek wystawiania elektronicznych recept coraz bliżej, resort zdrowia intensyfikuje przygotowania. Farmaceuci obawiają się lawiny błędów i konsekwencji za realizację nieprawidłowo wystawionych dokumentów.
Reklama
Na razie wypisuje je ponad 37,5 tys. lekarzy w blisko 7 tys. placówek; dziennie wystawianych jest już ponad 800 tys. recept w wersji elektronicznej. Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przekonuje, że liczby te wzrastają w tak szybkim tempie, że nie należy obawiać się, iż nie uda się dotrzymać terminu, którym jest 8 stycznia przyszłego roku.
Najwięcej e-recept wystawiają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), co znajduje odzwierciedlenie we wszystkich statystykach. Placówki POZ są też lepiej zinformatyzowane niż np. szpitale, łatwiej w nich bowiem wymienić systemy, choćby ze względu na ich wielkość.
W ocenie resortu działają też zachęty finansowe – przychodnie, które wystawiają elektroniczne recepty, są premiowane. Poza tym mniejszym i większym podmiotom przysługują dofinansowania na informatyzację. A w przyszłym roku wyjątkowo opornym mogą grozić kary, ministerstwo bowiem wprowadza wymóg, by placówki posiadające umowę z NFZ obowiązkowo były podłączone do platformy P1.
Wiceminister Cieszyński przekonuje, że e-recepta to nie tylko wygoda dla pacjentów i lekarzy, ale przede wszystkim ogromna baza danych, którą można wykorzystać na wiele sposobów. Od początku tego roku każda wykupiona recepta, również papierowa, ma elektroniczny dokument realizacji. To, jak podkreśla, aż 450 mln pozycji od stycznia br.
System elektroniczny pomógł wytypować apteki do kontroli pod kątem braku wymaganej obsady (w każdej z nich w godzinach otwarcia powinien być kierownik, czyli farmaceuta). Jak zapewnia wiceminister, cztery kontrole na 10 się powiodły. W ten sam sposób udało się też zidentyfikować farmaceutów-skoczków, czyli osoby kierujące kilkoma aptekami, ale niebędące w nich fizycznie.
Janusz Cieszyński przyznaje, że wciąż zdarzają się błędy na receptach, ale wiele z nich udało się wyeliminować. Farmaceuci spodziewają się jednak, że fala e-recept z błędami dopiero przed nimi. Ostatnie 10 miesięcy to bowiem z ich punktu widzenia okres próbny, a prawdziwy sprawdzań dla systemu będzie miał miejsce po nowym roku, kiedy e-recepta stanie się obowiązkowa.
Tymczasem już teraz, jak podkreśla szefowa Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbieta Piotrkowska-Rutkowska, funkcjonalność systemu budzi wiele zastrzeżeń. Dlatego apeluje, by po nowym roku skonfigurować system tak, by nie było możliwe wystawianie recept z błędami. I zagwarantować farmaceutom, że nie będą podlegali karom za realizację błędnie wystawionych e-recept.
Tymczasem środowisko aptekarskie co jakiś czas donosi o błędach w systemie lub w przepisach. W ostatnich dniach farmaceuci alarmowali o zmianach dotyczących realizacji e-recept na środki odurzające i psychotropowe (stosowane m.in. przez osoby terminalnie chore). Przez błędną ich zdaniem konstrukcję przepisów od soboty ich realizacja może być utrudniona. Resort zapowiedział już pilne zmiany.