Kontrakt w przychodni z atrakcyjnym wynagrodzeniem i haczykiem – bo na lekarza spada koszt zleconych przez niego badań. Takie propozycje coraz częściej dostają specjaliści. I alarmują, że to zagrożenie dla pacjentów.

Lekarze z przychodni specjalistycznych coraz częściej dostają propozycje pracy na kontrakcie, z którego muszą sfinansować zlecone pacjentowi badania.

Taka formuła zatrudniania de facto zmusza lekarza do oszczędzania na zlecanych testach. Przychodnia oferuje mu bowiem kontrakt na określoną kwotę, a wynagrodzenie stanowi odsetek jej wartości. Pomniejsza je jednak o koszt badań, przerzucając je tym samym na lekarza. Takie praktyki stosują przede wszystkim placówki, które mają umowy z NFZ – związane określonymi limitami i zmuszone do oszczędzania. Efekt jest taki, że im bardziej dokładną diagnostykę lekarz zleci, tym mniej zarobi. Zdarzały się przypadki, że ci, którzy takie umowy podpisali, dostali ok. 10 proc. kwoty, którą im pierwotnie oferowano, a nawet musieli dopłacać.