Narodowy Fundusz Zdrowia przyjrzy się opisanemu przez nas wczoraj procederowi zawierania przez placówki kontraktów z lekarzami, obejmujących również koszty zlecanych przez nich badań. Może to bowiem stanowić naruszenie przepisów.
Niedowierzanie, że ktoś takie umowy podpisuje – tak nasi rozmówcy reagowali na informacje o tym, że lekarzom proponuje się zatrudnienie na kontrakcie, przy czym ich wynagrodzenie pomniejsza się o koszt zleconych pacjentom badań. Efektem takiego procederu mogą być wypłaty na poziomie kilkuset złotych zamiast kilku tysięcy albo nawet konieczność dopłacania. Sami lekarze ostrzegają się nawzajem, by takich kontraktów nie zawierać. I dokładnie dopytywać o warunki.
Przypomnijmy, podobny mechanizm funkcjonuje od dawna w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), gdzie na każdego pacjenta przeznaczona jest określona stawka kapitacyjna i trzeba nią gospodarować. Kiedy zawiera się kontrakt z praktyką grupową lekarzy, również oczekuje się, że w jego ramach zostaną zrealizowane wszystkie związane z nim usługi. W mikroskali to jest jednak dyskusyjne.
Reklama
Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ, zwraca uwagę, że opisany przez nas sposób zawierania kontraktów z lekarzami potencjalnie stanowi naruszenie przepisów. – Zgodnie bowiem z nimi taka umowa powinna być zgłoszona do oddziału wojewódzkiego NFZ jako podwykonawstwo – wskazuje. – Nie mam natomiast podstaw, by wątpić, że każdy lekarz wykonuje wszystkie czynności, które umożliwią mu postawienie właściwej diagnozy i podjęcie leczenia – dodaje.
Eksperci, z którymi rozmawiał DGP, podkreślają, że jest to patologia w systemie. Praca na kontraktach jest coraz bardziej powszechna wśród kadry medycznej i zazwyczaj umowy nie są obciążone takim ryzykiem. Problem rozwiązać by mogło np. odrębne kontraktowanie diagnostyki. Obecny sposób finansowania badań rzeczywiście bowiem może być konfliktogenny. Zdarza się, że lekarze POZ niechętnie na nie kierują i przerzucają to na specjalistkę. A szefowie poradni szukają sposobów, by ograniczyć związane z tym koszty, zwłaszcza że badania bywają zlecane bezzasadnie (na ten problem zwracają uwagę np. osoby, które je wykonują).