Agonia zdrowia. Po wyborach czeka nas lawina zamykanych szpitali [WYWIAD]

autor: Mira Suchodolska20.07.2019, 08:45; Aktualizacja: 20.07.2019, 10:23
Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej, były rzecznik prasowy i przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

fot. mat. prasowe

Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej, były rzecznik prasowy i przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy fot. mat. prasoweźródło: DGP

Przed wyborami nie zostanie zamknięty żaden, choćby najbardziej zadłużony szpital. Ale po nich ruszy lawina.

Czy system służby zdrowia jest w tak fatalnym stanie, jak ciągle słyszymy, czy jest to raczej kolejny fakt polityczny, jakich bez liku?

Po pierwsze nie służby zdrowia. Bo czasy „służby” dawno minęły. Wszyscy pracujemy w ochronie zdrowia.

A ochrona czym się zajmuje?

Ochroną zdrowia Polaków – tylko, niestety, równie ciężko, jak z chorobami pacjentów, musimy walczyć z chorobami systemu. Jakieś osiem lat temu zaczęto przepowiadać, że system jest u kresu wydolności i że grozi mu załamanie. Dziś na żywo obserwujemy, jak się powoli wali. Nie ma przecież miesiąca, by w jakimś szpitalu w kraju nie zamykano oddziału. Nikt nie jest w stanie nad tym zapanować, bo wystarczy, że jedna osoba pójdzie na urlop, a już nie ma jak spiąć obsady. Są oddziały, to żadna tajemnica, gdzie za cały zespół lekarski robi jedna osoba. Jedna! Na oddziale jest tylko kierownik, a reszta to dyżurni „najemnicy”. Jeśli on pójdzie na urlop, zachoruje albo, nie daj Boże, umrze, oddział trzeba zawiesić lub zamknąć. Są szpitale, w których zatrudnionych jest tylko dwóch anestezjologów, co oznacza, że – teoretycznie – nie powinni oni wychodzić z pracy, bo co najmniej dwóch musi być non stop na dyżurze. Takie placówki ratują się najemnikami z innych szpitali. A co pani powie na taki punkt POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), gdzie lekarz bywa dwa razy w tygodniu, przez kilka godzin? Są takie. To, co widzimy, to coraz szybsza agonia tego systemu.

Magazyn. Okładka. 19 lipca 2019

Magazyn. Okładka. 19 lipca 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Co się dzieje z pacjentami, kiedy zamyka się oddział szpitalny?

Część się wypisuje do domów, a część przenosi do innej placówki. Czasem lekarze, którzy się ostali, przenoszą się razem z chorymi, wzmacniając sytuację kadrową sąsiadów. Niektórzy pracują naprawdę ponad siły, jeden ze znanych mi specjalistów bierze po 16 dyżurów w miesiącu. Bez tego nie da rady spiąć grafiku. Albo taka sytuacja – lekarz rezydent dyżuruje na trzech albo czterech oddziałach jednocześnie. Co będzie, jeśli w tym samym czasie coś się wydarzy na dwóch?

Niepodważalna wiara w szwedzką szesnastolatkę Gretę Thunberg. Bo wie, jak ocalić świat i Polaków [FELIETON] >>

Ale młodzi lekarze już nie chcą tak pracować.

Nie chcą. Bo dlaczego mają tak żyć? Kiedyś było normą, że lekarz, przyjmując się do pracy, podpisywał zgodę na pracę przez 78 godzin tygodniowo (klauzula opt-out), choć powinien pracować 48 godzin. To było dobrze widziane, więc się nie dyskutowało, tylko podpisywało. Kiedy na oddziałach szpitalnych wskutek protestu na przełomie 2017 r. i 2018 r. doszło do sytuacji, że zespoły lekarskie wypowiedziały klauzule opt-out, zapanował popłoch. Znam miejsca, gdzie dyrekcja naciskała na kierowników, że albo zrobią z tym porządek, albo zostaną zwolnieni. I padały propozycje nie do odrzucenia: kto z powrotem nie podpisze, ten już nigdy nie zobaczy stołu operacyjnego. Wielu lekarzy podpisało, bo od tego zależała ich przyszłość. Inni nie chcieli wojny z dyrekcją.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (39)

  • StAAbrA(2019-07-21 15:40) Zgłoś naruszenie 12

    Nawet wiemy , kto te polskie szpitale (też) , sobie zawłaszczy ... Aha , a w związku z przejmowaniem warszawskich nieruchomości , przez tzw. prawników , uprasza się aktualnych zarządców o zwrot kasy zrabowanej narodowi - na numer "Na odbudowę Warszawy" ... O Zabużanach , i ich "prezesie" tzw. Związku Kresowian , w życiu nie wspomnę ... A co na to Witek i Soloch ? - To pierwsze balanguje z ochotniczymi strażakami - PO wiejskich remizach , a to drugie , z POWODORODO , czai się w ukryciu ...

    Odpowiedz
  • olo(2019-07-21 18:16) Zgłoś naruszenie 13

    Tak, powinno zostać tyle szpitali ile jest powiatów , reszta natychmiast powinna zostać zamknięta , chorych powinny przyjmować szpitale wojewódzkie z dobrze wyposażonymi oddziałami,transport jest tańszy niż utrzymanie szpitala . Na podkarpaciu jest sześć oddziałów kardiochirurgii, wszystkie są na minusie, wystarczy jeden dobrze wyposażony

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Do wiadomości(2019-07-28 23:44) Zgłoś naruszenie 00

    najlepiej wszystko pozamykac. lekarzy rozgonic Dziewięć godzin na przyjecie do szpitla kobiety, która się słania na nogach i ledwo siedzi to poziom szpitala w Toruniu od Zalewskiej.A tekst lekarki może pani wyjsc na własną prosbę z izby przyjec - tylko proszę podpisac - bezcenny. Zalewska była kiedys na korytarzach w tym szpitalu?? Bo propozycja lekarza że za dodatkowe badanie trzeba zapłacić chyba wykracza poza służbę zdrowia.

    Odpowiedz
  • dziadek(2019-07-26 20:50) Zgłoś naruszenie 00

    BRAWO PIS. Firmy - teileprofi24h_abs_gmbh, mixelectrocar24h, autoteilekfz, speedautot, 2ndparts_de, multibrandgroup, autoexpert24h, automeister24h - działają w POLSCE a podatki płacą w NIEMCZECH. Jakoś tej dziury podatkowej nikt nie zatyka. Tylko te parę firm lekko oddaje NIEMCOM ok 1 miliona miesięcznie. Na naprawę limuzyn rządowych jak jak znalazł.

    Odpowiedz
  • lukrecja(2019-07-22 07:09) Zgłoś naruszenie 00

    cóż--wysublimowana filozofia (niektórych).....to umiejętne straszenie pariasów oraz żonglerka szantażem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane