statystyki

Polki rodzą za pomocą skalpela. Mamy najwięcej cesarskich cięć w Europie

autor: Klara Klinger14.02.2019, 08:25; Aktualizacja: 14.02.2019, 08:28
42 proc. narodzin w Polsce to cesarki. Średnia europejska – 27 proc.

42 proc. narodzin w Polsce to cesarki. Średnia europejska – 27 proc.źródło: ShutterStock

Obok Rumunii, Bułgarii i Węgier mamy najwięcej cesarskich cięć – wynika z raportu Euro-Peristat. Porównuje on dane za 2015 r., ale ostatnie polskie statystyki wskazują, że nie ma poprawy: w 2017 r. odsetek cesarskich cięć wynosił ponad 43 proc. A w niektórych województwach sięgał połowy porodów.

– Niepokojące jest to, że ten wskaźnik rośnie – mówi prof. Katarzyna Szamotulska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Biostatystyki IMiD. W Polsce wzrósł aż o jedną czwartą między rokiem 2010 a 2015 (z 34 do 42 proc.). Gorsza sytuacja jest tylko w Rumunii, gdzie średnia wynosiła 47 proc., a skok był prawie 30-proc.

– To znaczące, że akurat w krajach rozwiniętych jest więcej porodów naturalnych. Odsetek cesarskich cięć jest ponad dwukrotnie wyższy w Polsce niż w krajach o najniższej umieralności noworodków i niemowląt oraz większy od średniej europejskiej. Są też kraje, w których rośnie odsetek porodów naturalnych, np. w Estonii, Norwegii czy Portugalii – dodaje prof. Szamotulska, która z polskiej strony nadzorowała prace nad raportem. Podkreśla, że jest jeszcze inna niepokojąca kwestia: wyższy odsetek cesarskich cięć jest w tych państwach, które najmniej się interesują przyczynami i okolicznościami takich porodów. Nie zbieramy, podobnie jak Rumunia, informacji o tym, dlaczego dochodzi do cesarskiego cięcia, ani jakich grup wiekowych to dotyczy. Cięcia stosowane są m.in. w przypadku ciąży wielopłodowej czy nieoptymalnego położenia płodu, w przypadku znacznie wcześniejszego rozwiązania ciąży, ale też u kobiet bez tych czynników ryzyka. Zdaniem ekspertów posiadanie takich danych ułatwiłoby wprowadzenie zmian, które poprawiłyby sytuację.


Pozostało 46% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • Wprowadźcie znieczulene na życzenie(2019-02-14 09:44) Zgłoś naruszenie 211

    dla porodów naturalnych to same wskaźniki cięć spadną na dół. Ale nie, Polki mają zgodnie z biblijnym nakazem rodzić w męczarniach i bólach. Dodatkowo polecam poczytać relacje z porodówek i oddziałów położniczych - jak traktowane są rodzące. Bardziej przypominają relacje z frontu wojennego czy okopów, niż pobytu w szpitalu, gdzie pacjent powinien być otoczony serdecznością i opieką.

    Odpowiedz
  • Marek(2019-02-15 20:45) Zgłoś naruszenie 60

    Większość osób nie ma pojęcia o czym pisze, podstawowe przyczyny tak wysokiej liczby cięć można łatwo zdiagnozować. 1. Nowoczesne przekonanie, że o drodze porodu powinna decydować kobieta w oparciu o własne poglądy, a nie lekarz uwzględniający wskazania medyczne. Presja zaczyna się często od 1 wizyty w ciąży. 2. Obawa położnikow o ewentualny pozew, za bezzasadne cięcie nikt nie skarży, a za prawidłowo nadzorowany i przeprowadzony poród fizjologiczny można łatwo zaliczyć kilka wizyt w sądzie, nawet jeśli powikłania były nieuchronne lub trudne do przewidzenia. 3. Ograniczony dostęp do skutecznego znieczulenia. Nie ma ani komu, ani za co, standardy są martwe bez anestezjologa. Cięcie staje się u nas zjawiskiem ładnie nazwanym po angielsku "Soft delivery". Nie można natomiast potępiać cięć bezrefleksyjnie, z artykułu nie dowiemy się, że w Skandynawii jest kilka razy więcej poważnych pęknięć krocza, że w Polsce bardziej walczy się o powodzenie powikłanych ciąż, które rozwiązujemy częściej cięciem, to jest złożony temat. Żeby skutecznie obniżyć liczbę cięć, trzeba poprawić edukację pacjentek, zmniejszyć presję roszczeń wobec lekarzy i przede wszystkim zapewnić szeroki dostęp do znieczulenia ZO na życzenie rodzącej. Bez tego to pusta dyskusja.

    Odpowiedz
  • doktor(2019-02-14 08:51) Zgłoś naruszenie 311

    Chodzi o kasę dla szpitala i lekarza, poród naturalny może przyjąć położna, a cesarskie cięcie tylko lekarz. Nie liczy się dobro kobiet (problemy z następną ciążą, zrosty itd). Może feministki podejmą temat? Raczej nie bo one są zainteresowane wyłącznie obyczajówką.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ka(2019-02-15 10:37) Zgłoś naruszenie 21

    pewnie jakby opieka przy porodzie siłami matki była lepsza to nikt by się nie dał ciąć i oszpecać nieodwracalnie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane