Tak ocenia sytuację rzecznik praw pacjenta (RPP) Bartłomiej Chmielowiec. Jego sprawozdanie z działalności w zeszłym roku zostało w tym tygodniu przyjęte przez rząd.
Reklama
Według rzecznika prawa do świadczeń i dokumentacji medycznej są nieprzestrzegane w stopniu wysokim. W stopniu średnim nie przestrzega się prawa chorego do informacji i poszanowania intymności oraz godności. Bartłomiej Chmielowiec wskazuje również na takie obszary, które w ogóle nie zostały naruszone lub ich naruszenia były sporadyczne – np. prawo pacjenta do tajemnicy informacji z nim związanych, zgłaszania działań niepożądanych produktów leczniczych, przechowywania rzeczy wartościowych w depozycje, wyrażania zgody na udzielanie świadczeń, poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (zakwalifikował je jako co do zasady przestrzegane) oraz właśnie opieki duszpasterskiej. Rzecznik uznał, że stopień przestrzegania praw pacjenta nie jest satysfakcjonujący.
W 2017 r. do rzecznika wpłynęło 61 218 spraw, sygnałów i zapytań. Prowadził 1383 postępowania wyjaśniające dotyczące indywidualnych spraw pacjentów, w tym 308 z własnej inicjatywy, m.in. dzięki informacjom z mediów. W 443 sytuacjach stwierdził złamanie praw pacjenta. Wszczął 81 postępowań w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów; w 31 z nich wydał decyzję o naruszeniu prawa. Skorzystał także z możliwości udziału na prawach przysługujących prokuratorowi w toczących się postępowaniach w sprawach cywilnych dotyczących naruszenia praw pacjenta. Brał udział w sześciu sprawach, z czego w czterech przypadkach przyłączył się do toczącego się postępowania, a w dwóch sam wniósł powództwo.
W sprawozdaniu wskazano, że w 2017 r. w biurze RPP utrzymywały się poważne trudności z pozyskaniem i utrzymaniem pracowników. Jest to związane z warunkami, które może zaproponować rzecznik – nie są one konkurencyjne w porównaniu z prywatnymi firmami.