Ustawa z 9 maja 2018 r. o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności (Dz.U. poz. 932) zagwarantowała tej grupie pacjentów kolejne uprawnienia. Jednak wprowadziła też wiele niejasności. Eksperci spierają się, jak daleko sięgają nowe przywileje. Wątpliwości mają również placówki medyczne, od których często pacjenci otrzymują sprzeczne informacje.
Reklama
NFZ informuje, że od 1 lipca osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności mogą korzystać poza kolejnością m.in. ze świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w poradniach specjalistycznych, w szpitalach oraz rehabilitacji leczniczej, zgodnie ze wskazaniami medycznymi. To oznacza, że placówka powinna ich przyjąć w dniu zgłoszenia, a jeśli nie jest to możliwe, wyznaczać inny termin, przy czym świadczenie z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) musi być udzielone w ciągu 7 dni roboczych od zgłoszenia. Poza tym ustawa pozwala m.in. na korzystanie z rehabilitacji bez limitów i wizyt u specjalistów bez skierowania.
Krajowa Izba Fizjoterapeutów zinterpretowała nowe zapisy w ten sposób, że osoby niepełnosprawne nie będą potrzebowały skierowania również na rehabilitację udzielaną w trybie ambulatoryjnym. Na to wskazywały też informacje resortu zdrowia, który przed wejściem z życie ustawy ścieżkę dostępu opisywał w następujący sposób: pacjent ze znacznym stopniem niepełnosprawności udaje się do ośrodka fizjoterapii, gdzie po przedstawieniu orzeczenia i dokumentacji zostaje umówiony w trybie uprzywilejowanym na konsultację fizjoterapeutyczną lub do poradni rehabilitacyjnej. Alternatywnie może pójść do lekarza specjalisty, który skieruje go na rehabilitację. Po wejściu ustawy w życie poinformowano jednak, że przed wizytą w ośrodku fizjoterapii powinien odwiedzić lekarza rodzinnego, który wystawi skierowanie.

Reklama
– Doprecyzowaliśmy to, by było jednoznaczne, że pacjent musi zostać zbadany przez lekarza, który ustali, jakiego typu rehabilitacja jest mu potrzebna – tłumaczy Krzysztof Jakubiak, rzecznik resortu. Podkreśla, że jest to konieczne dla bezpieczeństwa chorego. I przyznaje, że wcześniej informowano o dostępie bez skierowania do specjalisty, z czego mogła wynikać interpretacja, że dotyczy to również rehabilitacji. Stąd potrzeba uściślenia.
– Trudno nam się zgodzić z wykładnią, w myśl której świadczenia rehabilitacyjne nie są traktowane jak ambulatoryjne świadczenie specjalistyczne – mówi Tomasz Niewiadomski, wiceprezes KIF. I wskazuje, że zgodnie z zapisami ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1938, ze zm.) specjalistycznym jest świadczenie opieki zdrowotnej we wszystkich dziedzinach medycyny z wyłączeniem podstawowej opieki zdrowotnej.
Jednocześnie podkreśla, że fizjoterapeuci są w stanie zbadać pacjenta funkcjonalnie, a w razie niepokojących objawów mogą go odesłać do lekarza kierującego. Co więcej, uprawniają ich do tego przepisy.
– Wydaje nam się, że kompromisowym rozwiązaniem będzie jedno skierowanie na początku rehabilitacji. I o tym jako samorząd zawodowy rozmawiamy z resortem zdrowia – dodaje Niewiadomski.
Fizjoterapeuci przedstawili swoje propozycje ministerstwu i oceniają, że jest do nich pozytywne nastawienie. – Chodzi o to, żeby do świadczeń rehabilitacyjnych realizowanych w trybie ambulatoryjnym, w tym również w fizjoterapii ambulatoryjnej, było jedno skierowanie. Naszym zdaniem nie jest zasadne, żeby pacjent z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności po 10 dniach zabiegowych zrealizowanych w przypadku fizjoterapii ambulatoryjnej, chodził do lekarza po kolejne skierowanie – mówi wiceszef KIF.
I podkreśla, że w przypadku świadczeń rehabilitacyjnych na mocy nowej ustawy nie ma obowiązku przyjęcia pacjenta o znacznym stopniu niepełnosprawności w terminie 7 dni, jak to jest w przypadku świadczeń z zakresu AOS. Zatem konieczność uzyskiwania kolejnych skierowań po każdym cyklu rehabilitacji spowoduje kolejki i wydłuży czas oczekiwania.