Co piąty szpital nie wykorzystał pieniędzy, które otrzymał na leczenie. Ponad połowa przyjęła więcej pacjentów, niż planowała – to pierwsze efekty działania sieci szpitali i nowego sposobu ich finansowania.
Reklama
Jak szpitale wydały ryczałt, który otrzymały z NFZ w ostatnim kwartale 2017 r. / Dziennik Gazeta Prawna
Chodzi o placówki, które dostały się do sieci, czyli otrzymały gwarancję finansowania bez konieczności stawania do konkursów na przyznawane przez NFZ środki. W IV kwartale 2017 r. otrzymały one ryczałt na leczenie. Od tego, jak go rozdysponowały, zależało finansowanie na pierwsze półrocze 2018 r. Jeżeli wydały mniej niż 98 proc. otrzymanych pieniędzy – teraz dostały ich mniej.
Bo były święta i opt-outy
Jak mówią urzędnicy NFZ analizujący dane, najgorzej sobie poradziły najmniejsze szpitale powiatowe. Część z nich dostała na końcówkę 2017 r. więcej pieniędzy niż w poprzednim roku (tak wynikało ze wzoru przygotowanego przez MZ) i jak widać tych pieniędzy nie potrzebowały. Ale powodem mogło być również złe zarządzanie. Nie bez znaczenia, jak podkreśla Rafał Janiszewski z kancelarii doradzającej służbie zdrowia, było i to, że pod uwagę brano również okres świąteczny. W grudniu zawsze jest mniej przyjęć, bo chorzy niechętnie zostają w szpitalu.
Kolejnym powodem, który należy brać pod uwagę – jak wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka z Uczelni Łazarskiego – jest to, że w tym czasie lekarze zaczęli wypowiadać opt-outy (wielu z nich odmówiło pracy ponad ustawowe 48 godzin). To powodowało, że szpitale nie mogły przyjąć tylu pacjentów, ilu planowały. W efekcie otrzymają mniej pieniędzy w tym roku.
Najgorzej sytuacja wyglądała na Podlasiu. Nikt nie chce tego komentować oficjalnie, ale jak twierdzą eksperci, w tym regionie szpitale radzą sobie gorzej niż w innych województwach.
Również na Mazowszu wiele szpitali (ok. 30 proc.) nie wykorzystało w pełni przyznanego ryczałtu. Zdaniem Filipa Nowaka, szefa mazowieckiego oddziału NFZ, to pokazuje, że do tej pory szpitale były niedofinansowane i musiały zmniejszać przyjęcia, wyhamowały więc swoją działalność. A teraz nie były przygotowane na przerobienie dodatkowych środków.
Prezes NFZ Andrzej Jacyna śmieje się, że patrząc na to, jak sobie radziły szpitale, widać podział z czasu zaborów – najambitniejsze placówki znalazły się w Wielkopolsce i Małopolsce (ponad 60 proc. z nich przyjęło więcej pacjentów, niż przewidywano).
Dobrzy szli pełną parą
Jednak, jak dodaje jeden z urzędników NFZ, tak naprawdę o tym, które placówki lepiej wypadły, zadecydowali pacjenci. – Jeżeli szpital wydał więcej pieniędzy, niż otrzymał z funduszu, to znaczy, że chorzy chętnie go wybierali – komentuje.
Tu w grupie wygranych znalazły się także szpitale powiatowe. Na Mazowszu był to m.in. szpital w Grodzisku Mazowieckim. W woj. łódzkim szpital powiatowy w Radomsku, który wykonał aż 121 proc. planu i otrzymał dodatkowe 2,5 mln zł.
– To była przemyślana strategia – opowiada Piotr Kagankiewicz, dyrektor placówki. Śmieje się, że pierwszy raz w historii zdarzyła się taka sytuacja, bo jeszcze kilka lat temu ordynatorzy otrzymali pisemny zakaz przyjmowania dodatkowych pacjentów – i to pod groźbą sankcji.
– Żeby się nasz plan udał, podjęliśmy decyzję jeszcze we wrześniu, analizując dokładnie wszystkie algorytmy. Dzięki temu już w październiku i listopadzie działaliśmy pełną parą, uruchomiliśmy cztery zamiast trzech bloków operacyjnych, lekarze pracowali też popołudniami – wylicza Kagankiewicz. Dzięki temu otrzymał więcej pieniędzy na pierwsze półrocze.
Trzeba już pilnować planu
Eksperci zwracają uwagę, że województwa, w których było dużo szpitali przyjmujących więcej pacjentów niż planowano, a mało takich, które nie wykorzystały ryczałtu, znajdą się w trudnej sytuacji. Zasada jest bowiem taka, że to, o ile więcej pieniędzy dostaną lepsze szpitale, zależy od tego, ilu gorszym szpitalom zostaną obcięte środki. Na przykład w Małopolsce aż 23 szpitale wykonały ponad 100 proc. planu, a tylko pięć nie. Dyrektorzy o tym wiedzą, dlatego deklarują, że już teraz będą starali się rozdysponowywać tylko tyle, ile dostaną.
– Pod koniec 2017 r. wydałem o 11 proc. więcej, niż otrzymałem, ale na ten rok mój ryczałt będzie tylko nieznacznie większy. Na pewno nie o 11 proc. – wzdycha jeden ze szpitalnych szefów.
NFZ i tak dosypał już w tym roku dodatkowe pieniądze. W całym kraju do szpitali trafi 11 mld 105,9 mln zł. To 233,57 mln zł więcej, niż pierwotnie planowano. Część placówek dostanie pieniądze ekstra nie tylko za większe wykonanie, ale także i za to, że miała certyfikaty jakości (maksymalnie mogły za to otrzymać 3 proc. więcej).
Jednak części szpitali grozi, że mogą wypaść z sieci – jak informuje Andrzej Jacyna, 34 wykonały mniej niż 90 proc. planu. W efekcie 10 najsłabszych zapewne straci ryczałt i przejdzie na zwykły tryb finansowania.