Jedna trzecia pacjentów przychodzi do gabinetów lekarskich tylko w jednym celu: po receptę. Łącznie jest ich wystawianych w Polsce 250 mln rocznie. Lekarze nie ukrywają, że wypisywanie druków jest jedną z podstawowych czynności ich dnia pracy. W efekcie dochodzi do wielu błędów: czasem lekarz źle wpisze dane pacjenta, niekiedy nie zaznaczy na druku niezbędnego pola. Zdarza się również, że recepta jest nieczytelna i odczytać tego, co jest na niej napisane, nie jest w stanie nawet farmaceuta. Efekt? Nawet 15 mln recept rocznie nie jest realizowanych z powodu błędów w ich wypisywaniu i trudności w odczytywaniu. Pacjenci odchodzą od aptecznego okienka z niczym i... ponownie idą do lekarza po następną receptę lub po poprawienie poprzedniej. Tak jak nakazują im obecne przepisy. W efekcie kolejki są jeszcze większe, a na wizytę u lokalnego internisty czeka się niekiedy kilka dni.

Ministerstwo Zdrowia proponuje więc pakiet zmian oparty na wykorzystaniu systemu teleinformatycznego. Recepty trafią do sieci, pojawi się Internetowe Konto Pacjenta. A docelowo każdy Polak będzie mógł w jednym miejscu zobaczyć przez internet swoje e-skierowania, e-zlecenia, e-zwolnienia, przejrzeć w sieci wyniki swoich badań. Tak zakłada tzw. Projekt 1, realizowany przez resort zdrowia, a dofinansowywany z funduszy europejskich. Ale to w przyszłości. Na razie trwają pełne przeszkód przygotowania do uruchomienia e-zwolnień. Teraz zaś rząd wziął się za e-recepty.

Pomysły na wdrożenie e-recept pojawiły się jeszcze w 2010 r. Resort zdrowia w przeszłości wielokrotnie zapowiadał ich wprowadzenie, nawet zaczynał prace nad regulacjami, ale zawsze kończyło się fiaskiem. Aż do teraz. Opublikowany kilka tygodni temu projekt został przekuty w ustawę z 1 marca 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z wprowadzeniem e-recepty. Przeszła ona jak burza przez Sejm i Senat (ten ostatni przyjął ją bez poprawek) i czeka już jedynie na podpis prezydenta. Nowe przepisy wejdą w życie po siedmiu dniach od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Na czym polega elektroniczna recepta

Rozwiązanie, jak podkreśla wiceminister zdrowia odpowiedzialny za jego wdrożenie Janusz Cieszyński, w praktyce jest dla pacjenta dość proste. W przychodni lub szpitalu lekarz wystawi receptę. Jednak wypisze ją nie na papierze, ale w specjalnym, tworzonym obecnie systemie teleinformatycznym. Po tym jak lekarz wykona już wszystkie czynności i kliknie odpowiedni przycisk na ekranie komputera, elektroniczna recepta stanie się widoczna dla wszystkich aptek w Polsce, podpiętych do systemu teleinformatycznego.

Uchwalona ustawa przewiduje, że pacjent nie będzie musiał się legitymować w aptece. Będzie otrzymywał od lekarza kod w formie wiadomości e-mail, SMS lub wydruku (do wydruku będzie trzeba mieć numer PIN, który zostanie ustanowiony w systemie). I wtedy wystarczy, że w aptece w wybranej przez siebie formie pokaże elektroniczny dokument, który otrzymał, a farmaceuta po wpisaniu oznaczenia będzie wiedział, jaki lek ma wydać. Innymi słowy – wystarczy pokazać wiadomość SMS lub e-mail, by wykupić lek. Tym samym możliwe będzie wykupowanie leków członkom rodziny lub np. sąsiadom. Farmaceutę będzie interesował tylko (i aż) kod przypisany do recepty.

Taki system likwiduje problem nieczytelnych recept i ryzyko wydania innego leku o podobnej nazwie. Jedyne, co będzie potrzebne, by tego uniknąć, to uwaga lekarza przy przepisywaniu leku. Mówiąc wprost: jeśli tylko lekarz prawidłowo wpisze w systemie przepisywany lek, to farmaceuta nie będzie mógł już źle odczytać lekarskiego wskazania.

Jak będzie wyglądało wdrożenie

Pilotaż programu już trwa: od lutego 2018 r. system testowany jest w Siedlcach i Skierniewicach. Na razie jednak sprawdzany jest przede wszystkim system teleinformatyczny. Urzędnicy zakładają, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a na razie – jak wynika z naszych informacji – poważniejszych problemów nie ma), to wystawianie e-recept w tych miastach zacznie się już od maja. Ministerstwo Zdrowia chce, by do końca 2018 r. do przyjmowania e-recepty były przygotowane wszystkie apteki w Polsce. Ale zarazem w ustawie został stworzony bufor bezpieczeństwa. Obowiązek wystawiania e-recept zamiast recept tradycyjnych zacznie obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2020 r.

Czy pacjent odejdzie z pustymi rękoma

Z punktu widzenia farmaceuty obowiązki przy realizacji e-recept zmiany będą symboliczne: to, co odczytywał do tej pory z papieru, teraz zobaczy na ekranie komputera. Kolejne jego czynności będą podobne: weźmie z półki lek, zeskanuje kod kreskowy i wyda pacjentowi. Efekt? Sprawnie obsługujący komputer aptekarz szybciej będzie w stanie zrealizować e-receptę niż receptę tradycyjną. Nie będzie przy tym tracił czasu na próby odczytania lekarskiego pisma.

Przed wyzwaniem natomiast staną właściciele aptek, a być może także jednostki samorządu terytorialnego. Funkcjonowanie e-recepty oznacza, że w każdej placówce aptecznej będzie musiał być sprawny, niezawodny komputer nonstop podłączony do równie sprawnego i niezawodnego internetu. Bez dostępu do sieci apteka nie widziałaby wprowadzonej do systemu recepty, a co za tym idzie – okazanego przez pacjenta kodu z SMS-a czy nawet wydruku nie można by do odpowiednego wskazania lekarskiego dopasować.

Tygodnik GP 30.03.2018

Tygodnik GP 30.03.2018

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że problemów nie powinno być. Przeprowadziło w ostatnim czasie analizy, z których wynika, że szerokopasmowe szybkie łącze internetowe jest w 75 proc. aptek. Pozostałe mają gorsze połączenia z siecią, ale wystarczające do korzystania z e-recepty.

Zresztą resort zdrowia obiecuje, że jeśli tylko w danym regionie Polski byłby z tym problem, to urzędnicy szczebla centralnego pomogą w jego rozwiązaniu. Z resortu płyną też wstępne sygnały, że w budżecie państwa znalazłyby się środki na pomoc aptekom w przygotowaniu się do realizacji e-recepty. Ale tylko pod warunkiem, że byłby to kłopot szerszy, np. występujący w danym powiecie. – Na pewno nie będzie tak, że indywidualne apteki dostaną dofinansowanie na zakup nowocześniejszego sprzętu komputerowego i usług telekomunikacyjnych, jeśli sąsiednie placówki będą mogły bez trudu dostosować się do nowych realiów – usłyszeliśmy nieoficjalnie.

Niewykluczone jest również uruchomienie szkoleń dla aptekarzy. – Na razie nie ma żadnych decyzji, zależy, jak pójdzie pilotaż – usłyszeliśmy w resorcie zdrowia.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA>>