Od 2 stycznia obowiązuje nowelizacja kodeksu karnego, która przewiduje wyższe kary za napaść i naruszenie nietykalności cielesnej ratowników medycznych. Przy okazji wróciła dyskusja, w jaki sposób można zapobiegać atakom na załogi ratujące życie innych ludzi. Ratownicy medyczni od dawna zgłaszali potrzebę wyposażenia ich w kamery nasobne, a do pomysłu nawiązał w interpelacji poselskiej poseł Artur Łącki (KO). Parlamentarzysta zasugerował w wystąpieniu do ministra zdrowia, że rozwiązanie mogłoby zostać przetestowane w ramach programu pilotażowego. Podkreślił, że agresja wobec ratowników medycznych stała się systemowym problemem, którego państwo nie potrafi rozwiązać.

- Ataki słowne, groźby, pobicia, a nawet śmiertelne napaści podczas interwencji pokazują jedno: ratownicy są dziś wysyłani do najbardziej niebezpiecznych sytuacji bez adekwatnych narzędzi ochrony – podkreślił Artur Łącki.

Monitoring zapobiegnie atakom na ratowników

W interpelacji argumentował, że kamery nasobne mogłyby działać prewencyjnie, ograniczając eskalację agresji, chronić ratowników i pacjentów, dokumentując przebieg interwencji i zapewniając materiał dowodowy w razie ataku. Mogłyby też ułatwiać pracę prokuratury i sądów, gdyż obecnie sprawy często kończą się umorzeniem z powodu braku dowodów.

Z odpowiedzi udzielonej parlamentarzyście przez wiceminister zdrowia Katarzynę Kacperczyk wynika jednak, że resort zdrowia nie zamierza wdrożyć takiego rozwiązania.

UODO nie był przeciwny kamerom dla ratowników

Przy czym Ministerstwo Zdrowia powołuje się na konieczność ochrony danych osobowych.- W trakcie nagrywania obrazu i dźwięku za pośrednictwem kamery nasobnej będzie dochodzić do ujawnienia tajemnicy lekarskiej, a samo rejestrowanie obrazu i dźwięku przez osobę, która znajduje się w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia nie skutkuje zapewnieniem jej bezpieczeństwa – tłumaczy Katarzyna Kacperczyk. Dodaje, że pacjent i inne osoby obecne na miejscu zdarzenia musiałyby wyrazić zgodę na ich nagrywanie, a konieczność jej uzyskania opóźni pomoc medyczną. Ponadto w wielu sytuacjach – np. w przypadku osób nieprzytomnych, małoletnich, ubezwłasnowolnionych i z zaburzonym logicznym kontaktem – uzyskanie takiej zgody będzie niemożliwe.

- Dodatkowo użycie kamery może prowokować zachowania agresywne ze strony pacjentów lub świadków zdarzenia – podkreśla Katarzyna Kacperczyk.

Tymczasem stanowisko prezesa UODO w tej sprawie nie było jednoznacznie negatywne, lecz koncentrowało się na zwróceniu uwagi na zapewnieniu bezpieczeństwa danych osobowych oraz zmniejszeniu ryzyka naruszenia prywatności nagrywanych osób. Prezes UODO zwrócił też uwagę na konieczność przeprowadzenia oceny skutków dla ochrony danych proponowanych rozwiązań jako elementu analizy ryzyka.

Prezes UODO w swoim wystąpieniu do ministra zdrowia z 3 kwietnia 2025 r. zwrócił uwagę na aspekty, jakie należy rozważyć przy projektowaniu przepisów dotyczących używania kamer nasobnych przez osoby realizujące świadczenia medyczne. Jedną z nich było to, że wprowadzenie kamer nasobnych, jako szczególnie inwazyjnej formy przetwarzania, wymaga gruntownego uzasadnienia wprowadzenia podstaw prawnych dla takiego rozwiązania, aby spełniało wymogi konstytucyjne. W tym celu projektodawca powinien przeprowadzić ocenę skutków dla ochrony danych proponowanych rozwiązań. W uwagach prezes UODO wskazał też na konieczność wdrożenia rozwiązań zmniejszających ryzyko naruszenia prywatności osób nagrywanych przy pomocy kamer nasobnych.

- Zwrócenie uwagi na te aspekty było bardzo ważne, gdyż z punktu widzenia ochrony danych osobowych i prywatności tego rodzaju rozwiązanie wiązałoby się z rejestracją danych dotyczących zdrowia, które na gruncie RODO stanowią szczególną kategorię danych i jako takie podlegają wzmożonej ochronie. Ponadto podczas takich interwencji mogłoby dochodzić do rejestracji sytuacji o charakterze wrażliwym, czy wręcz intymnym. Stąd konieczność zapewnienie przez projektodawcę odpowiednich praw i gwarancji dla osób, których dane były by przetwarzane przy użyciu kamer nasobnych – podkreśla Karol Witowski, rzecznik prasowy UODO.

Powodem wystąpienia Prezesa UODO do ministra zdrowia były sygnały od środowisk związków zawodowych ratowników medycznych, wyrażających zaniepokojenie, że proponowane rozwiązania wpłyną też na prywatność ratowników i potencjalnie mogą służyć np. do oceny ich pracy.

UODO w swoich uwagach nie zakwestionował samego celu zapewnienia bezpieczeństwa ratownikom. Zwrócił uwagę, że wyposażenie ratowników medycznych w kamery nasobne musi być odpowiednio uzasadnione przede wszystkim przez wykazanie adekwatności oraz niezbędności zastosowania danego środka, tj. wykazanie, że nie jest możliwe jego osiągnięcie za pomocą mniej inwazyjnych metod. Należy mieć też na uwadze, że samo wyposażenie ratowników w kamery nasobne nie zagwarantuje im bezpieczeństwa.

Ratownicy medyczni nie będą mieli kamer, ale za to od 31 marca br. zostaną wyposażeni w kamizelki nożoodporne. Każdemu członkowi załogi ambulansu będzie przysługiwała jedna kamizelka. Od stycznia tego roku dysponenci zespołów ratownictwa medycznego mają też obowiązek zapewnić personelowi karetek dostęp do wsparcia psychologicznego. Pomoc psychologów obejmuje m.in. prewencję skutków stresów zawodowych oraz interwencje psychologiczne w sytuacjach kryzysowych.

Działania resortu zdrowia są konsekwencją serii poważnych incydentów i agresywnych zachowań wobec pracowników ochrony zdrowia, do których doszło w ubiegłym roku. Najbardziej tragicznym zdarzeniem była śmierć ratownika medycznego zaatakowanego nożem przez pijanego pacjenta podczas interwencji w Siedlcach w styczniu 2025 r.