W przyszłym roku przybędzie pieniędzy na leczenie. Nie oznacza to jednak, że zmniejszą się kolejki.
NAKŁADY NA ZDROWIE / Dziennik Gazeta Prawna





Aż 47 proc. całego budżetu na zdrowie pochłoną szpitale. To o 4 pkt proc. więcej niż w poprzednim roku – wynika z projektu planu finansowego NFZ na 2018 r. Powód jest prozaiczny: Ministerstwo Zdrowia wprowadza sieć szpitali i zmienia sposób finansowania tej części służby zdrowia. Sieciowe szpitale otrzymają większość pieniędzy w formie ryczałtu, a tylko część terapii będzie finansowana osobno, według liczby wykonanych zabiegów czy wizyt lekarskich.
Zmienią się też oczekiwania wobec szpitali. W nowym systemie będą miały pełnić dwie nowe, ważne funkcje. Z jednej strony mają zapewnić kompleksową opiekę nad pacjentem. Dlatego będą musiały posiadać poradnie przyszpitalne i kierować do nich pacjentów niewymagających hospitalizacji. Drugim obowiązkiem jest zmniejszenie kolejek na ostrych dyżurach. Minister zdrowia, wprowadzając sieć szpitali, przyznawał, że SOR to miejsce, gdzie chorzy czekają godzinami, często w bardzo złych warunkach. Dlatego przy szpitalu ma też działać nocna i świąteczna pomoc lekarska, dokąd mieliby być kierowani pacjenci niewymagający leżenia w szpitalu. Żeby dostosować się do działania w nowych warunkach, placówki dostaną więcej pieniędzy. – Co niekoniecznie wystarczy, bo szpitale otrzymają przecież dodatkowe zadania – mówi jeden z urzędników NFZ.
Część tych środków może zostać wydana na podwyżki pensji, które mają zostać wprowadzone w tym roku. – W innych krajach UE leczenie szpitalne nie przekracza 40 proc. budżetu na zdrowie. W Polsce jednym z powodów tak wysokich kosztów hospitalizacji jest to, że środki na zdrowie nie tylko nominalnie, ale także relatywnie są o wiele niższe niż w innych krajach – tłumaczy były wiceminister zdrowia Jakub Szulc, obecnie w firmie doradczej EY. Eksperci podkreślają, że wzmocnienie szpitali, i to kosztem wydatków na leczenie ambulatoryjne (będzie na nie 77 proc. tegorocznego budżetu), jest krokiem w złym kierunku. – Ograniczy dostęp do specjalistów, do których i tak są duże kolejki – mówi wiceszefowa Rady NFZ Małgorzata Gałązka-Sobotka. I dodaje, że nawet jeżeli część tego rodzaju leczenia będzie realizowana przez szpitale, to na ten cel powinny być przeznaczone dodatkowe środki.
W 2018 r. wzrośnie też finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarze rodzinni otrzymają 500 mln zł więcej. Jednym z powodów podwyżki jest zgoda NFZ na podniesienie współczynnika grupy wiekowej 75+ i podopiecznych domów pomocy społecznej z 2,7 do 2,9 – lekarze będą dostawać więcej pieniędzy za takich pacjentów.
Jak zaznacza Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego, plusem nowego planu są podwyżki na leczenie długoterminowe, które od dawna jest niedofinansowane. – Zwiększenia nakładów na ten rodzaj terapii wymaga też sytuacja demograficzna; rośnie liczba coraz starszych pacjentów – tłumaczy Gryglewicz. Jednak ekspertów niepokoi, że nie zmieni się poziom finansowania względem PKB. Obecnie jest na poziomie 4,6 proc., co jest jednym z najgorszych wyników wśród państw OECD. Jeszcze w lipcu 2016 r. minister zdrowia zapowiadał, że wydatki będą rosły aż do osiągnięcia 6 proc. PKB w 2025 r. Nie zostało to jednak potwierdzone w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2017–2020.