Już od 1 lipca placówki medyczne mają dostawać więcej pieniędzy za porady, zabiegi i operacje. I to nie tylko wybrane. Wzrośnie stawka płacona przez NFZ za punkty, w których są rozliczane świadczenia. W efekcie szpitale i poradnie dostaną dodatkowo 600 mln zł. Podwyżka ruszy kwartał przed planowanym uruchomieniem sieci szpitali. Prezydent podpisał przed świętami ustawę w jej sprawie.
Reklama
Gdy na naszych łamach prezes NFZ zapowiadał, że stawki dla szpitali chce podnieść z 52 zł na 54 zł za punkt, eksperci i szefowie placówek w to nie wierzyli. Tymczasem do konsultacji społecznych trafiły właśnie zarządzenia w tej sprawie.
– Zależy nam, by szpitale się nie zadłużały. Na obsługę długów, według szacunków, może być przekazywane nawet 10 proc. kontraktu – mówi Andrzej Jacyna pełniący obowiązki prezesa Funduszu. – Uważamy, że szpitale powinny dostać więcej pieniędzy, aby móc m.in.pokryć wzrost płacy minimalnej – dodaje.
Zmiana ceny za punkt obejmie też poradnie specjalistyczne. – Do placówek trafi o ponad 600 mln zł więcej. Pieniądze będą pochodzić z funduszu zapasowego NFZ – wyjaśnia Andrzej Jacyna.
Kolejne zmiany dotyczą samej punktacji i dostosowują ją do wprowadzenia sieci szpitali. Znajdą się w niej szpitalne oddziały i przyszpitalne poradnie, a punkty, w jakich są rozliczane, mają mieć wartość 1 zł (teraz są duże różnice między szpitalami a poradniami). To oznacza, że jeśli szpital za jeden punkt dostawał np. 52 zł, to po zmianie każdy stary punkt zostanie zamieniony na nowe 54 punkty po 1 zł.
„Powyższa zmiana umożliwi realizację przepisów projektowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie określenia sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej oraz wykazu świadczeń opieki zdrowotnej wymagających ustalenia odrębnego sposobu finansowania” – czytamy w ocenie skutków regulacji.
Eksperci pozytywnie oceniają zwiększenie finansowania świadczeń oraz zmianę systemu rozliczeń. – Zwiększy to przejrzystość – mówi Jerzy Gryglewicz, ekspert Uczelni Łazarskiego.
Podwyżek szpitale nie miały od wielu lat, ostatnią, o 1 zł za punkt, zrealizowano, gdy ministrem zdrowia była Ewa Kopacz. Tymczasem koszty placówek stale rosły, m.in. ze względu na wynagrodzenia pracowników medycznych, ceny polis, leków, sprzętu. W tym roku sytuacja dodatkowo się pogorszyła, gdy znacznie wzrósł poziom najniższej płacy w gospodarce, a także wprowadzono minimalną stawkę godzinową. To wpłynęło m.in. na koszty utrzymania czystości, ochrony budynków, prania pościeli czy wyżywienia pacjentów. W ocenie skutków regulacji NFZ wskazuje zresztą, że zmiana stawek ma na względzie zwiększone koszty udzielania świadczeń właśnie z powodu wprowadzenia wyżej wymienionych zmian.
Etap legislacyjny
Projekty zarządzeń skierowane na dwa tygodnie do konsultacji społecznych