Kierowca, decydując się na skorzystanie z niej i akceptując odpłatność za przejazd, oczekuje konkretnych korzyści, jakie przynosi mu możliwość przemieszczenia się po drodze o określonych parametrach. Jedzie się nią nie tylko wygodniej, ale przede wszystkim o wiele szybciej. Tak przynajmniej powinno być. Jeśli nie jest, ponieważ np. zamknięto jeden pas ruchu z powodu remontu bądź droga zakorkowała się z innej przyczyny, świadczenie otrzymywane przez kierowcę jest niewspółmierne do wniesionej przez niego opłaty.

Najważniejsze jest jednak to, czy powodem powstania zatoru jest wydarzenie, za które zarządca drogi ponosi odpowiedzialność. Do takich można zaliczyć m.in. remont autostrady lub wzmożony ruch na bramkach autostradowych (np. w okresie wakacji albo podczas weekendu). W drugim przypadku zarządca odpowiadać będzie za brak płynności jazdy na autostradzie i wydłużony czas podróży tylko wtedy, jeżeli nie podjął adekwatnych do stopnia wzmożonego ruchu czynności zapewniających rozładowanie korka (m.in. nie zapewnił odpowiedniej liczby personelu lub aktywnych stanowisk zapewniających płynny pobór biletów i opłat). W takich okolicznościach użytkownik autostrady ma prawo kwestionować wysokość pobranej za przejazd opłaty. Natomiast w przypadku zatoru spowodowanego zdarzeniem, za które zarządca nie ponosi odpowiedzialności, np. w wyniku wypadku – już nie.

Obowiązujące prawo daje zarządcy autostrady możliwość okresowego obniżenia opłaty za przejazd autostradą. Tego rodzaju bonifikata może być rekompensatą za niedogodności związane z korzystaniem z autostrady w okresie uciążliwych remontów wydłużających czas przejazdu lub wzmożonego natężenia ruchu powodującego korki. To jednak nie zdarza się zbyt często.

PORADA EKSPERTA

Przede wszystkim nie należy odmawiać opłaty przy bramkach. Można się bowiem spodziewać wezwania policji, która ma prawo nałożyć na użytkownika autostrady mandat za wykroczenie, a w razie odmowy jego przyjęcia skierować sprawę do sądu. Bezpieczniej jest więc opłatę wnieść, a następnie domagać się jej zwrotu. W tym celu należy złożyć do zarządcy drogi pisemną reklamację z żądaniem zwrotu pobranej kwoty. W piśmie reklamacyjnym, należy podać datę i miejsce przejazdu, orientacyjną godzinę wjazdu oraz opuszczenia autostrady (godzina widoczna jest na paragonie), czas przejazdu (liczony od momentu wjazdu do chwili opuszczenia autostrady przy bramce), wysokość żądanej kwoty i dane rachunku bankowego, na który ma nastąpić wpłata, oraz zwięzły opis okoliczności powodujących ograniczenia lub utrudnienia w ruchu (np. uciążliwy remont czy autostradowy korek). Trzeba także dołączyć dowód opłaty autostradowej w postaci kserokopii paragonu otrzymanego przy wyjeździe z bramki. Warto również powołać się na nagrania z monitoringu zainstalowanego przy bramce wjazdowej wyjazdowej, którymi dysponuje zarządca, co pozwoli precyzyjnie obliczyć rzeczywisty czas przejazdu oraz średnią prędkość, z jaką pokonaliśmy drogę. W piśmie reklamacyjnym można też wskazać termin, w jakim oczekujemy zwrotu całości lub części pobranej opłaty. Jeżeli zarządca drogi nie udzieli odpowiedzi na reklamację albo odmówi zwrotu opłaty, sprawę można skierować do sądu cywilnego, składając przeciwko niemu pozew. Ze względu na niewielką wartość sporusprawa będzie rozpatrywana w postępowaniu uproszczonym, co oznacza, że złożenie pozwu nie jest ani skomplikowane, ani kosztowne. Pozew wraz z wnioskami dowodowymi składa się bowiem według ustalonych wzorów na urzędowych formularzach (dostępne na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości). Od pozwu trzeba uiścić opłatę w wysokości 30 zł.

Pomimo że kwota sporu jest niewielka i dochodzenie jej na drodze sądowej może wydawać się ekonomicznie nieuzasadnione lub wręcz absurdalne, może stanowić dla kierowcy pewną satysfakcję.

Podstawa prawna

Art. 37a–37ga ustawy z 27 października 1994 r. o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 641).