DGP dotarł do listy odcinków dróg, których realizacja może wejść wkrótce w drugi etap przetargów, co oznacza zaproszenie oferentów do złożenia propozycji cenowych. Na początku roku mogą być już podpisywane umowy z wykonawcami. To druga odsłona drogowej ofensywy. We wrześniu i na początku października GDDKiA wznowiła „uśpione” przetargi na drogi o łącznej długości prawie 110 km za ponad 4 mld zł (m.in. A2 z Warszawy do Mińska Mazowieckiego). Według przedstawicieli branży tak ratował się minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, którego los w rządzie wisiał na włosku po alarmujących danych GUS o spadku o 1/5 produkcji budowlano-montażowej.

– W najbliższym czasie GDDKiA zaprosi firmy do złożenia ofert w ramach II etapu przetargów dla kolejnych inwestycji – potwierdza Elżbieta Kisil, rzeczniczka MIiB.

Oficjalnie nie wiadomo, jakich dróg to będzie dotyczyło. – Trwają analizy i przygotowania dokumentacji – zastrzega Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

W fazie I etapu jest pięć przetargów obejmujących łącznie ok. 650 km za ponad 25 mld zł. MIiB zastrzega, że nie wszystkie inwestycje będą kontynuowane naraz, by nie powodować spiętrzenia. Tajemnicą poliszynela jest, że nie dla wszystkich jest gotowa dokumentacja. I zapewnione finansowanie.

Gdzie w pierwszej kolejności mogą ruszyć prace:

S19 z Lublina do Rzeszowa. Odcinek w przetargu to 150 km. To fragment Via Carpatia, szlaku łączącego – w planach – Bałtyk z Morzem Czarnym, idée fixe rządu PiS. Na razie w budowie są tylko krótkie odcinki: na zachodniej obwodnicy Lublina i na północ od Rzeszowa. – Tylko na odcinek Lublin – Rzeszów jest dokumentacja. To może być jedyny, jaki przez lata uda się zbudować – usłyszeliśmy od specjalisty zaangażowanego w program drogowy. S14 na zachód od Łodzi. To trasa, która domknie „ring” wokół Łodzi. Dzięki niej S14 przestanie być tylko obwodnicą Pabianic, bo wydłuży się o 2/3. Jako zachodnia obwodnica Łodzi S14 uzupełni dzisiejszy węzeł: w okolicach tego miasta spotykają się dziś A1, A2 i S8. Obie trasy są na szczycie listy postępowań rekomendowanych do najszybszego wznowienia.

S7 na wlocie do Krakowa. Inwestycja będzie priorytetem, dopóki decyzje podejmować będą premier Szydło i minister Adamczyk (oboje z Małopolski). To 55-km odcinek od granicy Małopolski do budowanego odcinka obwodnicy w rejonie Nowej Huty, ma zostać otwarty w lipcu 2017 r. Droga została podzielona na trzy odcinki, które od wielu miesięcy czekają na drugi etap postępowania.

S7 na północ od Płońska. Odcinek objęty przetargiem skończy się w miejscowości Napierki, na granicy woj. mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. Dalej aż do Gdańska przeplatają się ze sobą fragmenty S7 albo już w standardzie ekspresowym, albo w budowie (te m.in. w rejonie Nidzicy, Ostródy i Elbląga – mają być gotowe do października 2018 r.).

S6 z Koszalina do Trójmiasta. To bardziej potrzebny odcinek nadmorskiej ekspresówki (bo ten na zachód od Koszalina raczej będzie świecił pustkami). W jego skład wejdą m.in. obwodnice Słupska i Lęborka. A kluczowym elementem będzie „obwodnica obwodnicy” Gdańska. Inwestycji nie pomaga to, że do rządowego programu przeforsowali ją przed wyborami wpływowi politycy PO.

Umowy z tej puli mogą być zawierane nie wcześniej niż na początku 2017 r. Na wbicie łopat poczekamy nawet do 2018 r., bo większość zleceń będzie realizowane w trybie „projektuj i buduj”. – Przez zamrożenie przetargów w ostatnich miesiącach liczba dróg w budowie pod koniec 2017 r. może zbliżać się do zera – ostrzega Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom.

Według MIiB program drogowy do 2023 r. jest wart 198 mld zł, a przewidzianych na budowę jest 107 mld zł. I nie ma koncepcji, jak zasypać dziurę. Krążą słuchy, że rząd znów rozważa podwyżkę opłaty paliwowej: 10 gr na litrze dałoby rocznie dodatkowe 2 mld zł, a 20 gr – 4 mld zł.