Włoski producent nie przewidział, że w kraju niskich zarobków tanie auto może zrobić furorę. Nowy sedan wyprzedał się na pniu
Jeden z warszawskich salonów Fiata, piątkowe popołudnie. W ciągu pół godziny do środka wchodzi dziesięciu klientów. Ośmiu z nich zadaje pytanie o konkretny model, z czego sześciu pyta o fiata tipo. Ta sytuacja najlepiej obrazuje zainteresowanie nowym, tanim sedanem, który w ciągu trzech miesięcy sprzedał się niemal w całej puli. Polska na ten rok otrzymała od włoskiej centrali przydział na około 1500 samochodów. Teraz zainteresowanym zostały pojedyncze sztuki stojące na placach.
Tipo dostaniemy tylko wtedy, jeśli zgodzimy się na wąską ofertę wyposażenia, silnika i kolorystyki. – Jeśli chce pan zamówić model dedykowany, odbiór będzie możliwy najwcześniej w połowie przyszłego roku – słyszymy w salonie Fiat Euromobil na warszawskim Bródnie. W pozostałych punktach, które odwiedziliśmy, słyszymy to samo: wiosna lub wczesne lato 2017 r. Dealerzy nie ukrywają zadowolenia z dotychczasowych wyników sprzedaży, ale równie często słychać rozgoryczenie i narzekanie. Gdy marka wreszcie doczekała się auta, które schodzi, salony nie mogą w pełni wykorzystać jego potencjału.
– Klienci słyszą, że na auto trzeba czekać rok, i w większości przypadków rezygnują. Mam nadzieję, że taka sytuacja nie powtórzy się z kombi i hatchbackiem, które wejdą do sprzedaży pod koniec roku – mówi nam jeden z pracowników Fiata. Poprawy wyników polski oddział marki potrzebuje jak ryba wody. O ile w całej Unii Europejskiej Fiat w rankingu sprzedaży nowych osobówek zajął w ubiegłym roku dziewiąte miejsce (656 tys. sprzedanych aut), o tyle nad Wisłą był dopiero 17. (7,5 tys. sprzedanych aut) i jako jeden z nielicznych producentów nie poprawił sprzedaży rok do roku.
Reklama
Aktualne kłopoty z dostawami Fiata wynikają z ograniczonych możliwości zakładu produkcyjnego w Turcji, który nie nadąża z wytwarzaniem kolejnych samochodów. Choć pracownicy wyrabiają trzy zmiany, a auta zjeżdżają z taśmy niemal przez całą dobę, na więcej nie pozwalają moce produkcyjne. Obok tipo produkowany jest tam także kombivan doblo, który według Fiat Euromobil sprzedaje się w Europie o 40 proc. lepiej niż przed rokiem (w Polsce rejestracje doblo w pierwszym kwartale wzrosły o 23 proc.). – W takich okolicznościach Fiat powinien jak najszybciej poszukać kolejnej fabryki, która pozwoli zredukować czas oczekiwania – wskazuje Dariusz Balcerzyk z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Reklama
Jedną z alternatyw mogłaby być fabryka w Tychach, z której co roku wyjeżdża ponad 300 tys. samochodów. Wciąż trwają spekulacje na temat doinwestowania tyskiego zakładu w ramach produkcji następcy fiata punto. Nie ma jednak jeszcze oficjalnych ustaleń co do przyszłości tego samochodu. – Któryś z zakładów trzeba będzie powiększyć albo pomyśleć o zbudowaniu nowego. Władze Fiata na pewno nie pozostaną obojętne na popyt wśród polskich klientów – przekonuje Dariusz Balcerzyk.
W pułapce własnego sukcesu utknęły także inne marki. Na hybrydowe volvo XC90 polski klient musi poczekać około pięciu miesięcy, czyli dwa razy dłużej niż na pozostałe modele. Problemy z dostawą auta, którego średnia cena waha się od 360 tys. do 400 tys. zł, trwają już ponad pół roku. A wszystko przez duży popyt na hybrydowego SUV-a w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej, gdzie zainteresowanie hybrydami zwiększyło się po wybuchu afery spalinowej. – Fabryka nie nadążała z realizacją zamówień na wszystkich frontach, ale z miesiąca na miesiąc czas oczekiwania się skraca – zapewnia rzecznik Volvo Car Poland Stanisław Dojs.
Podobną klęskę urodzaju przeżywa Škoda z modelem Superb. W zeszłym roku w Polsce zarejestrowano 4120 takich samochodów (w tym 1720 sztuk nowej generacji), czyli o 18 proc. mniej niż rok wcześniej. Wynik mógłby być lepszy, gdyby nie to, że na nowego superba w wersji laurin & klement trzeba czekać około ośmiu miesięcy. – Nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania tą wersją wyposażenia. Niestety, wraz z rosnącym popytem wydłużył się czas oczekiwania i odebranie auta w tym roku może być kłopotliwe – przyznaje Michał Cabaj ze Škoda Auto Polska.
Opóźnienia notują także japońscy producenci. W Europie Zachodniej czas oczekiwania na nową toyotę RAV4 hybrid z napędem na cztery koła wynosi około pół roku. Sprzedaż w polskich salonach ruszyła dopiero w tym miesiącu, ale przedstawiciele marki obawiają się, że liczba zamówionych aut jest za mała. – Mamy przygotowany zapas, ale obecne tempo sprzedaży na poziomie 600 sztuk miesięcznie każe nam rozejrzeć się za dodatkowymi możliwościami domówienia tych aut. Jeśli ich nie znajdziemy, czas oczekiwania na hybrydowego RAV może w drugiej połowie roku drastycznie wzrosnąć – zapowiada rzecznik Toyota Motor Poland Robert Mularczyk. W Nissanie przeciętnie na samochód czeka się dwa, trzy miesiące, ale modele X-trail oraz Qashqai z silnikiem benzynowym 1,6 DIG-T wymagają większej cierpliwości (odpowiednio około pięciu i czterech miesięcy). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku modelu CX-3 oferowanego przez Mazdę.
42,6 tys. zł kosztuje fiat tipo w najtańszej wersji benzynowej
39,9 tys. osobówek w I kw. 2016 r. zarejestrowali w Polsce klienci indywidualni
12 o tyle pozycji przez dekadę Fiat spadł w rankingu sprzedaży nowych aut w Polsce
Więcej o fiacie tipo czytaj na Dziennik.pl