Warunkiem roszczenia regresowego pomiędzy przewoźnikami sukcesywnymi jest zapłata odszkodowania, ale trzeba jej dokonać na rzecz właściwego podmiotu.
TEZA Zasady dochodzenia roszczeń zwrotnych na podstawie art. 37 konwencji CMR obejmują wyłącznie przewoźników sukcesywnych, a zatem wobec braku jednoznacznych ustaleń pozwalających na kwalifikację spółki jako kolejnego przewoźnika w ramach przewozu sukcesywnego nie można wydać rozstrzygnięcia.
STAN FAKTYCZNY Była to sprawa o zapłatę odszkodowania z powództwa przewoźnika drogowego K.T. spółki z o.o. przeciwko towarzystwu ubezpieczeń z tytułu szkody polegającej na zniszczeniu przesyłki mięsa podczas przewozu z Niemiec do Włoch oraz zwrotu opłat związanych z transportem międzynarodowym. Firma zapłaciła za tę szkodę 39 tys. euro duńskiej spółce N.F., która była spedytorem, i takiej kwoty domagała się od ubezpieczyciela.
Jako nadawcę przesyłki w liście przewozowym wskazano jednak w pkt 1 duńską spółkę D. GmbH, w rubryce 16 listu jako przewoźnika wskazano N.K., zaś w rubryce 17 jako kolejnego przewoźnika (sukcesywnego) wskazano powódkę.
Sąd I instancji oddalił powództwo. Wskazał, że powódka była przewoźnikiem sukcesywnym w rozumieniu art. 34 i następnych konwencji CMR (tj. konwencji o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR) sporządzonej w Genewie 19 maja 1956 r., Dz.U. z 1962 r., nr 49, poz. 238 ze zm.), zaś status pierwszego przewoźnika przysługiwał N.K. Według sądu powódka zapłaciła nieuprawnionemu podmiotowi, bowiem N.F. nie był nadawcą przesyłki, tylko duńska spółka D. GmbH. Firma nie uregulowała więc płatności z podmiotem uprawnionym do odszkodowania. Warunkiem zaś powstania roszczenia regresowego pomiędzy przewoźnikami sukcesywnymi z art. 37 CMR jest zapłata odszkodowania przez przewoźnika dochodzącego roszczenia zwrotnego, a brak jest dowodu, aby N.F. zapłacił odszkodowanie uprawnionemu. Spółka wniosła apelację, która została oddalona.
Sąd wskazał, że bezpośrednie zlecenie przewozu powódka otrzymała od firmy N.F. jako spedytora, ale skoro umowa przewozu łączyła nadawcę D. GmbH z firmą N.K., to przyjął, że jedynym logicznym wnioskiem jest, iż firma N.F. nie była nadawcą przesyłki, a jedynie firmą „umieszczoną niejako w ciągu zleceń dotyczących przewozu”, pomiędzy firmą N.K. a powódką. N.F. nie może być uznana za nadawcę zlecającego bezpośrednio przewóz powódce, skoro nie podważono wiarygodności listu przewozowego określającego nadawcę i pierwszego przewoźnika. Bez względu też na uznanie powódki za przewoźnika sukcesywnego i na to, czy firma N.F. także była takim przewoźnikiem, brak jest dowodu, że odszkodowanie zapłacono uprawnionemu. Firma wniosła skargę kasacyjną.
UZASADNIENIE Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że kwalifikacja prawna statusu powódki jako przewoźnika sukcesywnego dokonana została przedwcześnie, a ma rozstrzygające znaczenie dla zasadności powództwa. Okoliczność, że list przewozowy wskazuje jako nadawcę przesyłki firmę D. GmbH, a firmę N.K. jako pierwszego przewoźnika, nie może jeszcze zasadnie przesądzać tego, że powódka (jako kolejny podmiot) była przewoźnikiem sukcesywnym z art. 34 CMR. Dla kwalifikacji przewozu jako sukcesywnego konieczne jest łączne, kumulatywne spełnienie przesłanek: wykonywania przewozu na podstawie jednej umowy przez kilku kolejnych przewoźników, przyjęcia za potwierdzeniem odbioru przesyłki i listu przewozowego przez każdego z kolejnych przewoźników, z których każdy przyjmuje na siebie odpowiedzialność za wykonanie całego przewozu drogowego.
Tymczasem brak jest ustaleń odnośnie do wystąpienia wszystkich tych przesłanek. Nie wystarcza do tego samo stwierdzenie sądu, że powódka jako kolejny przewoźnik „przystępując do umowy” zawartej pomiędzy firmą D. GmbH a pierwszym przewoźnikiem, stała się stroną związaną warunkami umowy przewozu.
Przesłankami uznania przewozu za przewóz sukcesywny z konwencji CMR jest przyjęcie do przewozu przez kolejnych przewoźników za potwierdzeniem odbioru tej samej przesyłki i tego samego listu przewozowego wystawionego na całą trasę przewozu, na której ci kolejni przewoźnicy mają wykonać przewóz na określonych odcinkach.
W judykaturze wyraźnie już przesądzono konieczność odróżniania przewozu sukcesywnego od przewozu, w którym przewoźnik zawierający umowę posługuje się podwykonawcą, którego nie można utożsamiać z przewoźnikiem sukcesywnym i odwrotnie, ponieważ z każdym z nich wiążą się odmienne reguły odpowiedzialności za szkodę powstałą w przewozie.
Zasady dochodzenia roszczeń zwrotnych na podstawie art. 37 konwencji CMR obejmują wyłącznie przewoźników sukcesywnych z art. 34 konwencji CMR, a zatem wobec braku jednoznacznych ustaleń pozwalających na kwalifikację powódki jako kolejnego przewoźnika w ramach przewozu sukcesywnego, zaskarżone orzeczenie było przedwczesne.
Wyrok Sądu Najwyższego z 18 lutego 2016 r., sygn. akt II CSK 111/15
KOMENTARZ EKSPERTA
dr Marcin Asłanowicz partner w kancelarii Wolf Theiss / Dziennik Gazeta Prawna
Wykładnia art. 34 konwencji CMR dokonana przez SN w tym wyroku ma niezwykle istotne znaczenie dla praktyki obrotu gospodarczego w Polsce. Wyrok wpisuje się w dotychczasową linię orzecznictwa, wskazującą, iż przesłankami uznania przewozu za przewóz sukcesywny jest przyjęcie do przewozu przez kolejnych przewoźników za potwierdzeniem odbioru tej samej przesyłki i tego samego listu przewozowego na całą trasę przewozu, na której ci kolejni przewoźnicy mają wykonać przewóz na określonych odcinkach trasy. Sama okoliczność, że list przewozowy wskazuje jako nadawcę przesyłki jeden podmiot, a jako pierwszego przewoźnika drugi podmiot, nie przesądza zaś, że kolejny przewoźnik był przewoźnikiem sukcesywnym. Wykładnię art. 34 konwencji CMR dokonaną przez SN uznać należy za trafną, tym bardziej że przepis ten jasno wskazuje, iż drugi i kolejny przewoźnik staje się stroną umowy w wyniku „przyjęcia towaru i listu przewozowego”. Skłaniać to powinno wszystkich przewoźników do szczególnej uwagi oraz – w razie potrzeby – korzystania ze stosownego wsparcia prawnego przy uzgadnianiu zasad przewozu sukcesywnego.