Dyrekcja buduje nadzór nad systemami zarządzania ruchem. Szacowana wartość rynku ITS-ów do 2020 r. to 9 mld zł
Tego lata GDDKiA ogłosi przetarg na Krajowy Punkt Dostępowy, który ma umożliwić wymianę informacji o utrudnieniach w ruchu drogowym między zarządcami dróg, służbami ratowniczymi w Polsce i za granicą. Jak powiedział nam Andrzej Maciejewski, wiceszef GDDKiA, udogodnienie ma zacząć działać w 2016 r.
Reklama

Reklama
– Projekt budowy KPD jest już na zaawansowanym etapie przygotowania specyfikacji przetargowej. Niedługo ujrzy światło dzienne – usłyszeliśmy w Dyrekcji.
Dzisiaj w Polsce istnieje kilkadziesiąt inteligentnych systemów zarządzania (Intelligent transportation system – ITS). Np. GDDKiA nadzoruje ruch na odcinku A2 Konin – Stryków. Spośród tych miejskich największy jest Tristar (Trójmiasto) za prawie 190 mln zł, który wdrożyła polska firma Qumak. Niemiecki Siemens uruchomił przed wakacjami zarządzanie ruchem na terenie Białegostoku, a na ostatniej prostej jest analogiczny system w Rzeszowie. ITS działają m.in. w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, w Łodzi i Bydgoszczy.
Dyrektor Centrum Unijnych Projektów Transportowych Paweł Szaciłło tłumaczy, że większość tych systemów ma charakter wyspowy. Czyli że nawzajem się nie widzą. Każdy z nich przynosi efekt np. w postaci oszczędności czasu, poprawy płynności ruchu i wzrostu bezpieczeństwa. Ale nie mogą współpracować. W praktyce wygląda to tak, że miasto kupuje i wdraża system, który nagle „ślepnie” na rogatkach, bo nie ma połączenia między rozwiązaniem miejskim i krajowym.
– KPD jest bardzo potrzebny. Tym samym w Polsce skończy się epoka budowy odizolowanych systemów ITS – ocenia Marek Litwin, prezes Stowarzyszenia ITS Polska, które zrzesza firmy z tej branży.
Dane będą zbierane w jednym miejscu i wykorzystywane w wielu aplikacjach. – Kierowcy potrzebują ciągłości, wiarygodności i jednolitego standardu danych. Konieczność wyeliminowania białych plam w zarządzaniu ruchem wynika z dyrektyw unijnych – dodaje Litwin.
Dzisiaj kierowcy mają do dyspozycji aplikacje nawigacyjne, np. NaviExpert, Yanosik czy Google Maps. Tutaj informacje o utrudnieniach drogowych są czerpane w dużej mierze na podstawie zgłoszeń od kierowców, ale są umieszczane z poślizgiem – po zweryfikowaniu ich prawdziwości. KPD ma być szybszy. Będzie też stanowił bezpłatne źródło dla aplikacji komercyjnych, których producenci tej okazji raczej nie przegapią.
– Do swoich aplikacji pozyskujemy informacje z różnych źródeł: nie tylko od użytkowników, lecz także z CB radio dzięki systemowi bramek nasłuchowych, a także lokalnych radiostacji i internetu. Jesteśmy zainteresowani każdym kolejnym, wiarygodnym źródłem informacji – potwierdza Katarzyna Przybylska z NaviExpert.
Oprócz integracji chaotycznie rozwijających się systemów ITS wewnątrz Polski ważny jest czynnik międzynarodowy. UE nazwała ten projekt „Crocodile”. Oprócz Polski bierze w nim udział dziewięć państw: Austria, Cypr, Grecja, Niemcy, Republika Czeska, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy. Kiedy połączy się je na mapie, kształtem przypominają krokodyla – stąd nazwa.
Kiedy „Krokodyl” zacznie gryźć na drogach, możliwa będzie wymiana danych w skali ponadnarodowej. To ma pozwolić uniknąć sytuacji, jak w ub.r., kiedy punkty informacji drogowej były zatkane telefonami na bezpłatny numer 19 111 z pytaniami o przyczynę korka na A1 pod granicą z Czechami. Początkowo operatorzy Dyrekcji byli bezradni, bo nie znali źródła zatoru. Okazało się, że doszło do karambolu po czeskiej stronie autostrady, która nosi tam oznaczenie D1. – Gdyby istniał KPD, informacja byłaby rozpowszechniana po polskiej stronie bezpośrednio po zajściu – twierdzi GDDKiA.
Dyrekcja nie podaje wartości KPD. Z naszych informacji wynika, że nie powinna przekroczyć 10 mln zł. Ten niewielki projekt będzie jednak zintegrowany z przygotowywanym równolegle przez GDDKiA programem gigantem: Krajowym Systemem Zarządzania Ruchem (KSZR), którego pierwszy etap pochłonie ok. 1 mld zł. Wtedy dzięki wyposażeniu tras w kamery i czujniki możliwe się stanie pozyskiwanie danych o natężeniu ruchu, czasach podróży, wypadkach itd. Zapowiedzi są takie, że KSZR będzie funkcjonował w korytarzach międzynarodowej bazowej sieci TEN, czyli na autostradach A1, A2 i A4, oraz części sieci tras ekspresowych.
Jak zdecydował resort infrastruktury, projekt KDP do informacji o warunkach ruchu jest jednym z projektów realizowanych w ramach programu KSZR. – Bez małego KPD wielki KSZR staje się mniej przydatny – tłumaczy osoba zaangażowana w projekt.
W latach 2007–2013 wydatki na inteligentne systemy drogowe w Polsce wyniosły ok. 4 mld zł. Według Marka Litwina z ITS Polska od 2014 do 2020 r. ten rynek może być wart nawet 9 mld zł. ©?
ROZMOWA
Jedno okienko z drogowymi informacjami
KPD to projekt dla zarządców ruchu czy dla kierowców?
Bezpośrednimi odbiorcami będą zarządcy na wszystkich szczeblach administracyjnych i służby ratownicze, ale też komercyjni dostawcy usług. Pośrednio dane będą więc przekazywane podróżującym za pomocą smartfonów i urządzeń pokładowych. Można to porównać do „jednego okienka” z danymi drogowymi.
Dlaczego z tym systemem kierowcom ma być łatwiej?
W 2016 r. w ramach KPD przekazywane będą informacje związane głównie z bezpieczeństwem ruchu drogowego (m.in. o blokadach dróg, trudnych warunkach atmosferycznych). Planujemy znaczące rozszerzenie zakresu np. o bieżące dane o znakach drogowych i ograniczeniach prędkości czy informację o wolnych miejscach parkingowych.
Kierowcy są dziś uzbrojeni w nawigacje samochodowe, które nie tylko informują o zdarzeniach drogowych, ale nawet pełnią funkcję antyradarów. Do czego komu KPD?
Różnica jest taka, że KPD przekaże wiarygodne i sprawdzone dane w czasie rzeczywistym. Będą zebrane od różnych zarządców dróg, a dostawcy usług zamienią je na informacje dla kierowców o utrudnieniach.
Chcę opracować i sprzedać aplikację do nawigacji, kontroli nad flotą pojazdów w firmie. Pomożecie?
Każdy, kto tworzy innowacyjne aplikacje usprawniające ruch, będzie mógł się zgłosić do GDDKiA w celu podłączenia ich do KPD.