Tak duża utrata pasażerów związana jest z zamknięciem dla przewoźnika nie tylko rynku ukraińskiego, lecz także rosyjskiego i wcześniej białoruskiego. Do tego ostatniego kraju LOT nie lata od wiosny 2021 r., kiedy reżim Łukaszenki zmusił do lądowania samolot linii Ryanair ze znanym opozycjonistą na pokładzie. Jednak największy ubytek liczby podróżnych wiąże się brakiem możliwości latania od miesiąca na Ukrainę, gdzie przewoźnik uruchamiał połączenia do kilku miast – m.in. Kijowa, Lwowa, Charkowa czy Odessy. Rosnący ruch z Polski na te lotniska związany był z kilkoma czynnikami: dużą liczbą Ukraińców przebywających w Polsce, dużą liczbą przesiadających się Warszawie emigrantów z Ukrainy, którzy mieszkają w USA czy Kanadzie, a także rosnącą popularnością naszego wschodniego sąsiada wśród turystów z Polski.
Dla LOT-u innym problemem jest konieczność omijania przestrzeni rosyjskiej w drodze na Daleki Wschód. Przykładowo podróż z Warszawy do Seulu trwa teraz o prawie godzinę dłużej, co dla spółki wiąże się m.in. z większymi kosztami paliwa. Dodatkowo wojna w Ukrainie spowodowała odkładanie przez podróżnych decyzji o wyjazdach we wszelkich kierunkach.