Rekompensaty uzyskane za spóźnienie pociągu nie przekreślają później możliwości dochodzenia przez podróżnego od przewoźnika odszkodowania, np. za utracone zarobki

Czy kontroler może się nie wylegitymować

Reklama

Reklama
Jechałam bez biletu, ponieważ nie zdążyłam go kupić na stacji. Tuż po tym, jak pociąg ruszył, w przedziale pojawił się mężczyzna, który wszedł ze mną z ulicy na dworzec, a potem wsiadł do tego samego wagonu. Zażądał dokumentu przewozu, a w razie gdybym go nie miała, zapłacenia kary. Sam jednak nie chciał pokazać żadnej legitymacji ani identyfikatora, które świadczyłyby o jego funkcji i tożsamości. Czy taka osoba miała prawo mnie kontrolować?
Prawdziwy kontroler musi legitymować się identyfikatorem umieszczonym w widocznym miejscu. Na nim powinna być wpisana nazwa przewoźnika, numer identyfikacyjny kontrolera, jego zdjęcie, zakres upoważnienia, okres ważności takiego dokumentu oraz pieczęć i podpis wystawcy. Kontrolerzy nie mają jednak najczęściej na identyfikatorze wpisanego ani imienia, ani nazwiska. Nie muszą też podawać swoich personaliów podróżnym. Uzasadnia się to ochroną danych osobowych. Niemniej w pani sytuacji mogła pani odmówić wszelkich rozmów z mężczyzną, który tylko mówił, że jest kontrolerem, dopóki nie wylegitymował się identyfikatorem. Gdyby jednak to uczynił, a pani nie chciałaby zapłacić mu od razu za bilet, musiałaby pani pokazać mu jakiś dowód tożsamości, żeby mógł wypisać wezwanie do zapłaty.
Podstawa prawna
Art. 33a ust. 1 i 2 ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.).

Czy kara może być nienależna

Czy kiedy wsiadłam do pociągu bez biletu, mogłam bez dodatkowych konsekwencji zwrócić się do kogoś z obsługi o sprzedanie mi go?
Niemniej tylko w niektórych wypadkach brak biletu jest bezkarny.
Zasadą jest, że każdy, kto wsiada bez biletu, powinien niezwłocznie zwrócić się do konduktora. I jeśli na stacji, na której pasażer rozpoczął podróż, kasa była zamknięta albo w ogóle jej nie przewidziano, opłata dodatkowa się nie należy. Płaci się wówczas tylko za przejazd. I jedynie osoby niepełnosprawne nie muszą od razu zgłaszać się do konduktora. Mogą poczekać na kontrolę biletów i dopiero wtedy kupić dokument przewozu (tak ustawa określa bilet dla pasażera i kwit bagażowy). Ci zaś z widocznym ograniczeniem możliwości poruszania się nie mają nawet obowiązku pokazywania dokumentu stwierdzającego ich niepełnosprawność.
Biletomat na stacji jest traktowany przez przewoźników różnie. Niektórzy uznają, że mimo jego zainstalowania kasy nie ma, inni, że ją zastępuje, a skutkiem tego konduktorzy lub kontrolerzy doliczają do ceny sprzedanego biletu opłatę dodatkową. Jeśli natomiast w takich sytuacjach konduktor nie może sprzedać biletu niezwłocznie, to wydaje zdyscyplinowanemu gapowiczowi „potwierdzenie zgłoszenia braku ważnego biletu”. Wówczas bilet można kupić od kontrolera. Brak takiego zaświadczenia, tak jak samo nieposiadanie biletu kupionego choćby u konduktora, powoduje bowiem uprawnienie kontrolera do żądania od pasażera oprócz ceny biletu także kary. Ten, kto nie zapłaci od razu, dostaje wezwanie do zapłaty.
Podstawa prawna
Art. 33a ust. 3 ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.).

Czy małe dzieci muszą płacić za bilet

Wyjeżdżam z półtorarocznym synkiem i trzyletnią córką na wakacje. Czy zapłacę za ich bilety połowę należności?
Niespełna czteroletnie dzieci w ogóle nie płacą za przejazd koleją. Trzeba tylko w kasie na dworcu, kupując bilet dla dorosłego, wziąć dla każdego malucha bilet ze stuprocentową zniżką. Potem, w czasie kontroli w pociągu, należy pokazać dokument potwierdzający wiek dziecka czy dzieci. Tak samo jednak jak w wypadku jazdy dorosłego bez biletu, przy kupowaniu go u konduktora, najczęściej płaci się dodatkowo i za małego pasażera, który nie ma bezpłatnego bądź co bądź dokumentu podróży. Oczywiście tylko wtedy, kiedy na dworcu, gdzie wsiadł opiekun z małym dzieckiem, była otwarta kasa. Jeśli jej nie było, jazda dziecka nie kosztuje wcale.
Bilet nawet ze stuprocentową zniżką jest konieczny dlatego, że to on jest dowodem zawarcia umowy przewozu między pasażerem a przewoźnikiem. Tym samym brak biletu to nie to samo, co posiadanie biletu bezpłatnego.
Podstawa prawna
Art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1138 ze zm.).

Czy wezwanie do zapłaty to mandat

Jechałem z biletem ulgowym, ale bez legitymacji studenckiej. Odmówiłem uiszczenia kary, więc kontroler wystawił mi wezwanie do zapłaty. Czy muszę zapłacić taki mandat, skoro pokazałem zaświadczenie z uczelni, że jestem studentem?
Niemniej proszę pamiętać, że zaświadczenie z uczelni to nie legitymacja, która upoważnia studentów do kupowania ulgowych biletów. Dlatego kontroler – w razie stwierdzenia braku ważnego dokumentu poświadczającego uprawnienie do bezpłatnego albo ulgowego przejazdu – pobiera od pasażera właściwą należność za przewóz, czyli dopłatę do pełnopłatnego biletu i opłatę dodatkową, tzn. karę wynoszącą nawet czterdziestokrotność ceny normalnego biletu jednorazowego. Może też wystawić wezwanie do zapłaty, kiedy ktoś nie chce lub nie może uregulować od razu żądanej kwoty. Taka sytuacja nie jest jednak nieodwracalna. Jeśli bowiem w ciągu 7 dni od feralnej jazdy pociągiem pokaże pan w odpowiedniej komórce organizacyjnej kolei ważną legitymację studencką, wystawione w pociągu wezwanie do zapłaty zostanie umorzone. A gdyby zapłacił pan karę i dopłacił do biletu od razu, zostałyby panu zwrócone pieniądze po odliczeniu opłaty manipulacyjnej.
Co więcej, wezwanie do zapłaty nie jest w żadnym razie mandatem w rozumieniu prawa karnego czy prawa wykroczeń. Formalnie jest tylko opłatą dodatkową, naliczaną do należności taryfowej za przejazd. Można więc mówić raczej o cywilnoprawnej karze za jazdę bez biletu lub bez dokumentu uprawniającego do ulgi. Dlatego przyjęcie wezwania do zapłaty i potwierdzenie tego podpisem – w przeciwieństwie do mandatu karnego nakładanego m.in. przez policjantów – nie stanowi przyznania się do winy. Nie wyklucza też pozytywnego załatwienia sprawy. Nie warto więc odmawiać w takich sytuacjach jak pana przyjęcia kolejowego wezwania do zapłaty, bo i tak zostanie ono wysłane pocztą. Roszczenie zaś – bez wyjaśnienia sprawy – będzie wymagalne. Dlatego lepiej jest przyjąć taki dokument i wpisać w przeznaczonym do tego polu swoje uwagi. Potem warto zgłosić się do miejsca, gdzie przyjmowane są w pańskiej miejscowości reklamacje kolejowe lub wysłać stosowny list pocztą.
Podstawa prawna
Art. 33a ust. 4 ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.).
Par. 2 pkt 3 rozporządzenia ministra infrastruktury z 20 stycznia 2005 r. w sprawie sposobu ustalania wysokości opłat dodatkowych z tytułu przewozu osób, zabranych ze sobą do przewozu rzeczy i zwierząt oraz wysokości opłaty manipulacyjnej (Dz.U. z 2005 r. nr 14, poz. 117).

Czy przewoźnik płaci za opóźnienie

Moja matka utknęła na małej stacji, na której się przesiadała, ponieważ kolejny pociąg, który miał jechać do miejscowości, do której się wybierała, nie przyjechał. Spóźniła się z tego powodu na uroczystości rodzinne na drugim końcu kraju. Czy w tej sytuacji nabyła prawo do zwrotu ceny biletów za całą drogę i może jeszcze do jakiegoś odszkodowania?
Zgodnie z zasadą wynikającą z prawa europejskiego, obowiązującego wprost w polskim porządku prawnym (rozporządzeń nie trzeba bowiem implementować, czyli zapisywać dokładnie tego samego w polskiej ustawie), kiedy istnieją uzasadnione powody, żeby przypuszczać, iż opóźnienie przyjazdu do miejsca przeznaczenia przekroczy godzinę w stosunku do umowy transportu (zgodnie z rozkładem i tym, co zostało zapisane na bilecie), pasażerowi natychmiast należy się propozycja ze strony przewoźnika. Dotknięty opóźnieniem powinien mieć wybór. Pierwsza ewentualność to zwrot pełnego kosztu biletu za część lub części przejazdu, które się nie odbyły, jeżeli taka podróż jest już bezcelowa. Kolej powinna w tym wypadku zapewnić pasażerowi połączenie powrotne do miejsca wyjazdu w najbliższym możliwym terminie. Inna możliwość, którą powinien dać podróżnemu przewoźnik, to kontynuacja lub zmiana trasy w porównywalnych warunkach przejazdu do stacji docelowej. Też w najbliższym dostępnym terminie. Trzecia ewentualność polega na tym, że pasażer powinien mieć prawo kontynuować rozpoczętą podróż lub pojechać zmienioną trasą, oczywiście w porównywalnych warunkach, do pierwotnie wybranego miejsca, ale w późniejszym terminie dogodnym dla niego. W takiej sytuacji pana mama powinna była wziąć od kasjera na stacji, na której utknęła, lub od konduktora, odpowiednie poświadczenie, by mieć dowód w razie składania później reklamacji. Na kartce powinno być napisane, że pociąg spóźnił się i że np. pana mama zrezygnowała z dalszej podróży, oczekując bezpłatnego biletu powrotnego, albo że zażądała dalszej podróży inną trasą.
I jeśli nawet dostała pieniądze za kupiony bilet, i został jej wręczony bezpłatny powrotny dokument przewozu, to nie ogranicza to jej roszczeń wobec kolei o naprawienie szkody wynikłej z dużego opóźnienia pociągu. Przewoźnik odpowiada bowiem za szkodę, jaką poniósł podróżny wskutek opóźnienia przyjazdu albo z powodu odwołania regularnie kursującego środka transportu. I jeśli kolej nie zapłaci za to wszystko dobrowolnie, pana mama może wytoczyć jej proces cywilny.
Podstawa prawna
Art. 16 rozporządzenia (WE) NR 1371/2007 Parlamentu Europejskiego i Rady z 23 października 2007 r. dotyczącego praw i obowiązków pasażerów w ruchu kolejowym.
Art. 62 ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.).

Czy należy się odszkodowanie

Jechałem z jednego z polskich miast do Berlina. Po drodze na jednym z przejazdów kolejowych zdarzył się wypadek. Ruch pociągów został zatrzymany. Staliśmy w polu prawie półtorej godziny. Jednak mimo upływu kilku miesięcy niczego od kolei nie zażądałem. Czy należało mi się jakieś odszkodowanie?
W pociągach międzynarodowych i w Express InterCity i EuroNight w kraju pasażer – nie tracąc prawa do przewozu – może zażądać od przewoźnika rekompensaty za opóźnienie w przypadku opóźnienia pomiędzy podanym na bilecie miejscem wyjazdu i stacją docelową, jeżeli mimo żądania nie otrzymał zwrotu kosztów biletu.
Rekompensata powinna zostać wypłacona bez względu na przyczynę opóźnienia. Wynosi 25 proc. ceny, jaką pasażer zapłacił za bilet, jeżeli opóźnienie – jak w pana przypadku – nie sięga dwóch godzin. 50 proc. wartości biletu należy się, gdy opóźnienie wyniosło co najmniej dwie godziny. I jeśli kupił pan bilet w obie strony, rekompensata jest liczona na podstawie połowy ceny, jaką pan zapłacił za całość. Wypłata powinna nastąpić w ciągu miesiąca od złożenia przez pana wniosku w tej sprawie. Może mieć postać kuponów lub innych usług określonych przez przewoźnika, np. w regulaminie przewozu. Jeżeli jednak zaznaczy pan, że woli pieniądze, to przewoźnik musi na to przystać. Niemniej w tego rodzaju przypadkach przewoźnik może przyjąć próg minimalny, poniżej którego rekompensata nie będzie wypłacana. Nigdy jednak taka bariera nie przekracza 4 euro.
I jeśli nawet dostanie pan rekompensatę, to nie wyklucza to domagania się odszkodowania. Po to, żeby je uzyskać, powinien pan złożyć pisemną reklamację. Gdyby natomiast kolej nie wypłaciła panu pieniędzy w ciągu 3 miesięcy od otrzymania pana pisma, warto tego przewoźnika pozwać.

Podstawa prawna

Art. 17 ust 1, 2 i 3 rozporządzenia (WE) NR 1371/2007 Parlamentu Europejskiego I Rady z 23 października 2007 r. dotyczącego praw i obowiązków pasażerów w ruchu kolejowym.