Zwrot akcji to efekt protestów, jakie zaczęły się w grudniu ub.r., kiedy ujawniliśmy w DGP, że priorytetem dla resortu ministra Sławomira Nowaka będą autostrady i drogi ekspresowe. W efekcie planowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad budowy dróg okalających miasta na pozostałych trasach krajowych miały zostać zamrożone. Część samorządów odpowiedziała próbami zamykania miast dla tranzytu i blokowania dróg.

Na nowej liście znalazły się obwodnice o łącznej długości 140 km. Będzie ich 11. Najdroższa będzie 25-kilometrowa droga w pobliżu Olsztyna, która pochłonie 1,4 mld zł. Po prawie pół miliarda trzeba będzie wydać na arterie wokół Inowrocławia, Nysy i Góry Kalwarii.

Źródło finansowania prac to Krajowy Fundusz Drogowy i dotacje Unii Europejskiej. Jako dwunasta powstanie obwodnica Suwałk za prawie 550 mln zł. Ona ma zostać sfinansowana z unijnego programu „Łącząc Europę”.

A co z miastami, które ubiegały się o wpisanie na listę, ale zostały pominięte? Jak się dowiedzieliśmy, jest jeszcze duże pole do lobbingu. Bo wszystkie drogowe wydatki na lata 2014–2020 nie zostały jeszcze zaplanowane.

Nowe przetargi za ponad 5 mld zł to gratka dla głodnych zleceń spółek, które narzekają na drastyczne załamanie kontraktów po Euro 2012. Ministerstwo Transportu planuje, że budowy będą ruszać w pierwszej połowie przyszłego roku, żeby przejście z obecnego do nowego budżetu UE było w miarę płynne.

GDDKiA ogłasza już zamówienia na drogi ekspresowe, których do końca roku ma być 53 (na 730 km tras o wartości 35 mld zł). Jeśli dodamy do tego 150 km obwodnic, do wzięcia będą w tym roku zlecenia za ponad 40 mld zł, co stanowi prawie połowę puli do wydania przez GDDKiA w latach 2014–2020.

Z powodu drogowego zwrotu może się cieszyć Wielkopolska, bo jeszcze niedawno zagrożone były obwodnice Jarocina i Ostrowa Wielkopolskiego (ostatecznie na ich budowę trafi ponad 650 mln zł). Poszczęściło się m.in. Inowrocławiowi czekającemu na obwodnicę wzdłuż dróg nr 15 i 25, i Górze Kalwarii, w której krzyżują się drogi nr 50 i 79. Obwodnicami zostaną obdarowane samorządy, które wystarały się cichym lobbingiem, np. Kościerzyny, Kłodzka albo Wielunia.

Ministerstwo Transportu poszło też na rękę niepokornym samorządom, które stawiały je pod ścianą. Na przykład prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz groził odmową podłączenia budowanej przez GDDKiA obwodnicy Augustowa do krajowej ósemki na terenie swojego miasta. Jeszcze ostrzej zagrał prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz: kiedy wyszło na jaw, że na oczekiwaną od 15 lat obwodnicę zabraknie pieniędzy, zlecił rozpoczęcie przygotowań do zamknięcia miasta dla tirów. W obu przypadkach opłaciło się: powstaną obwodnice za prawie 2 mld zł.

Ale w kolejce do rządowych pieniędzy stoi jeszcze wiele miast, których wnioski o przebudowę dróg krajowych zostały odrzucone.

– Nie znam kryteriów, którymi kierował się resort transportu, typując obwodnice do budowy. Chciałbym wierzyć, że były oparte na badaniach natężenia ruchu, a nie powodach politycznych – mówi burmistrz Pułtuska Wojciech Dębski (PiS). – Natężenie ruchu dramatycznie rośnie na drodze nr 61 z roku na rok. W interesie mieszkańców będę się ubiegał o dopisanie tej drogi do rządowych planów – zapowiada.

Około 400 mln zł zabrakło na obwodnicę dla Ostrołęki. – Przez główne rondo w mieście przejeżdża każdego dnia 31 tys. pojazdów. Spółki Energa i Stora Enso, czyli główni prywatni inwestorzy w mieście, sfinansowali już część dokumentacji projektowej. Wniosek o budowę obwodnicy złożyliśmy dwukrotnie, ale bez skutku. Przygotowujemy się do zamknięcia miasta dla tranzytu – ujawnia wiceprezydent miasta Paweł Stańczyk.

W województwie opolskim z planów wypadły obwodnice Niemodlina i Kędzierzyna-Koźla. Zawieszono też przygotowania do budowy obwodnic Pomiechówka, Wąchocka, Wielunia i Bełchatowa.

Resort transportu uspokaja: w ciągu najbliższych siedmiu lat obwodnic może być więcej. – Trwają prace nad programem budowy dróg krajowych na lata 2014–2020 – zapewnia Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu transportu.