– Pasażerowie mogą nie tylko sprawdzić rozkłady jazdy miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych oraz międzymiastowych przewoźników kolejowych i drogowych w jednym miejscu, lecz także zaplanować podróż od wyjścia z domu aż do dotarcia pod wskazany adres w innym mieście. Do tego mogą też połączyć podróżowanie komunikacją miejską z komunikacją międzymiastową – zapewnia Andrzej Soroczyński, twórca serwisu.

E-podróżnik jest pierwszą taką wyszukiwarką w Polsce, ale nie w Europie. Podobne rozwiązania to czeski IDOS czy niemiecki DB Bahn. Posiadają one rozkłady polskich przewoźników kolejowych. Nie ma w nich za to rozkładów polskich przewoźników autobusowych. Wyjątkiem jest wyszukiwarka VBB, organizator transportu dla Brandenburgii i Berlina, który posiada dane ZTM Warszawa.

Soroczyński twierdzi, że system wyszukiwania „od adresu do adresu” powstawał siedem lat i pochłonął kilka milionów złotych. Nad utrzymaniem i rozwojem systemu pracują 23 osoby, głównie programiści. Wyszukiwanie połączeń w internecie jest darmowe. Firma zarabia zaś na usługach oferowanych za pośrednictwem infolinii. Dolicza również pięciozłotową prowizję do każdego sprzedanego biletu (w tym roku chce ich sprzedać 200 tys.). Ogółem tegoroczne przychody są prognozowane w granicach 9,5 mln zł.