Michał Maske, dyrektor marketingu Ferrari Warszawa, zapewnia, że salon będzie nadal działał, a miejsca w Polsce wystarczy też dla Maranello Motors. Nie chce zdradzić, jak duży jest popyt na tego typu samochody w naszym kraju. Zestawienia Centralnej Ewidencji Pojazdów uważa za mylące, bo uwzględniają nie tylko auta kupowane u nas, lecz także sprowadzone z zagranicy i tylko zarejestrowane u nas. Mimo to liczby nie rzucają na kolana – w 2011 r. zarejestrowano 11 nowych ferrari. To stawia markę w jednym rzędzie z Bentleyem i zdecydowanie wyżej od Astona Martina, Lamborghini, Lotusa czy Maserati.

Sprzedawcy tych marek nie narzekają jednak, bo z roku na rok popyt rośnie. Przedstawiciele Maserati, marki obecnej w Polsce od października zeszłego roku, są pewni, że wkrótce uda im się rozkręcić biznes na dobre. – Przewidujemy, że uda nam się osiągnąć w 2013 r. nawet dwucyfrową sprzedaż – zapowiada Piotr Chodzeń, dyrektor zarządzający firmy Chodzeń, która jest przedstawicielem producenta w Polsce. – Biorąc pod uwagę, że samochody te są tworzone dla konkretnych klientów na ich zamówienie, to ambitny, ale realny plan – dodaje Chodzeń.

W katowickim Maranello Motors plany sprzedażowe nie zostały jeszcze sprecyzowane. – Najbliższy rok chcemy poświęcić na zbadanie potencjału rynkowego i na podstawie wyników opracować plany na 2014 r. – zapowiada Jakub Pietrzak, prezes zarządu Maranello Motors.