Zarząd ogłosił plan restrukturyzacji. Opiera się na pobożnych życzeniach – twierdzą związkowcy.
ikona lupy />
Wbrew światowym trendom / DGP

Dziś rada nadzorcza LOT-u zdecyduje, kto przeprowadzi linię przez proces restrukturyzacji. Zasiadający w niej przedstawiciele załogi zażądają odwołania prezesa Marcina Piróga. Jest niemal pewne, że ich wniosek znajdzie poparcie kontrolującego linię Ministerstwa Skarbu Państwa. – Za sytuację w PLL LOT odpowiada prezes spółki. Oczekuję od rady nadzorczej wyciągnięcia konsekwencji personalnych – powiedział wczoraj minister skarbu Mikołaj Budzanowski.

Decyzja o zmianie prezesa będzie zależeć od tego, czy znajdzie się następca Piróga. Na giełdzie kandydatów pojawili się m.in. Sebastian Mikosz, który był poprzednio prezesem do września 2010 r., oraz Sławomir Lachowski, bankowiec, a w przeszłości również przewodniczący rady nadzorczej LOT-u. Ten ostatni jest zaskoczony i nie wyraża zainteresowania.

Już trwają procedury zmierzające do udzielenia LOT-owi pomocy finansowej przez rząd. – Potwierdzam, że wczoraj wpłynął do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek ministra Skarbu Państwa o opinię w sprawie planowanej pomocy publicznej dla PLL LOT – poinformowała rzeczniczka UOKiK Małgorzata Cieloch.

Planowana pomoc ma być udzielona w formie pożyczki w kwocie miliarda złotych. Pierwsza transza – 400 mln zł – ma być przelana na konto spółki jeszcze w grudniu. Dlatego rządowi zależy na szybkiej opinii w tej sprawie ze strony Komisji Europejskiej, która musi wyrazić zgodę na pomoc publiczną. UOKiK ma przygotować opinię w tej sprawie dla Brukseli.

– Nie powinno zająć to dużo czasu, gdyż wniosek na etapie przygotowania był na bieżąco z nami konsultowany – wyjaśniła Cieloch.

Żeby uzyskać akceptację Komisji, MSP oczekuje od LOT-u gruntownej restrukturyzacji. Według koncepcji Piróga naprawa spółki ma polegać na odchudzeniu firmy o jedną czwartą. Linia ma zwolnić 600 osób, pozbyć się 10 samolotów i obciąć siatkę połączeń o 15 tras. Obecnie w firmie pracuje ponad 2 tys. osób, a 35 samolotów obsługuje 54 połączenia. Zarząd nie sprecyzował, które pójdą pod nóż. Z floty mają zniknąć samoloty typu Boeing 737 i Embraer 170.

Wczoraj o planach zarząd rozmawiał z pracownikami i związkami zawodowymi. Już wiadomo, że będzie sprzeciw. Związki chcą pilnego spotkania w sprawie pomysłów z przedstawicielami resortu skarbu. Stefan Malczewski, szef zakładowej Solidarności, twierdzi, że plan zarządu nie gwarantuje naprawy firmy. – Prezentacja oparta była na pobożnych życzeniach, a nie na faktach – powiedział DGP. Podkreślił, że w tak dramatycznej sytuacji jak teraz związki są jak najbardziej za restrukturyzacją spółki, ale opartej na rachunku ekonomicznym. – W modelu przedstawionym przez Piróga Skarb Państwa nie ma co liczyć na zwrot pożyczki – stwierdził.