statystyki

Respirator dla zbiorkomu. Transport publiczny może być kolejną ofiarą pandemii

autor: Piotr Wójcik18.10.2020, 18:00
Transport publiczny bardzo łatwo jest wygasić, ale ożywić go już znacznie trudniej.

Transport publiczny bardzo łatwo jest wygasić, ale ożywić go już znacznie trudniej.źródło: ShutterStock

Z badań, które przeprowadzono w Niemczech czy we Francji, wynika jasno, że zakażenia w autobusach i tramwajach to margines. Stygmatyzowanie komunikacji miejskiej grozi tym, że podzieli ona los kolei.

C ałkiem prawdopodobne, że do długiej listy ofiar pandemii COVID-19 będziemy musieli dopisać transport publiczny. Ze wszystkich usług publicznych to właśnie komunikacja zbiorowa ucierpi najbardziej. Oczywiście ochrona zdrowia i edukacja zmagają się z dużo większymi problemami w funkcjonowaniu, a ich pracownicy pozostają w większym stopniu narażeni na chorobę. Jednak opiece medycznej i szkołom nie grozi – używając nomenklatury „nowego zarządzania publicznego” – brak klientów. Nikt z tego powodu nie planuje też obcięcia ich oferty. Tymczasem transport publiczny staje przed tego typu egzystencjalnymi wyzwaniami. Pasażerowie autobusów i tramwajów w obawie przed koronawirusem przesiadają się do prywatnych samochodów, a miasta – zamiast zagęścić siatkę połączeń, by zmniejszyć tłok – jeszcze ograniczają liczbę kursów. Co znów zmniejsza atrakcyjność komunikacji zbiorowej i powoduje zanik pasażerów. Błędne koło. Na podobnej zasadzie nie tak dawno temu wygasiliśmy kolej poza głównymi trasami.

Autobus nie zakaża

Najnowsze zalecenia interdyscyplinarnego zespołu Polskiej Akademii Nauk nie ułatwiają wyjścia z tego błędnego koła. Wśród zaleceń dla pracodawców pojawiła się m.in. rada, by w jak największym zakresie wprowadzać pracę zdalną – po to, by pracownicy unikali zatłoczonych pojazdów komunikacji miejskiej, w których „łatwo się zarazić SARS-CoV-2 lub grypą”. Protest przeciwko tym zaleceniom opublikował na portalu TransportPubliczny.pl Jakub Madrjas (związany z wydawnictwem „Rynek Kolejowy”). Stwierdził on, że tak sformułowane wytyczne PAN stygmatyzują komunikację zbiorową, co doprowadzi do dalszego odpływu pasażerów i likwidacji nierentownych kursów. Przytoczył też kilka badań, które zaprzeczają tezom zespołu PAN. Wynika z nich, że zakażenia w pojazdach komunikacji miejskiej to margines.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (5)

  • echo(2020-10-18 21:20) Zgłoś naruszenie 31

    Zbiorkom, toż to bolszewicka zbitka językowa. Obrzydliwość .

    Odpowiedz
  • transport publiczny (2020-10-18 19:42) Zgłoś naruszenie 20

    To tylko tym można się zarazić, a gdzie chlamydioza, kłykciny kończyste (HPV), opryszczka narządów płciowych, mięczak zakaźny ,AIDS,rzeżączka, kiła. W tym wypadku maski muszą być obowiązkowe

    Odpowiedz
  • G. (2020-10-18 22:33) Zgłoś naruszenie 00

    Deklaracja z Great Barrington to wydmuszka za którą stoi libertariański thinktank AIER, finansowany przez amerykańskie korporacje. Zwykle mydlenie oczu by utrzymać zyski kosztem zdrowia publicznego.

    Odpowiedz
  • Barbara(2020-10-18 19:51) Zgłoś naruszenie 02

    Zamknąć wszystkie szkoły, bo dzieci zarażają przez 3 tygodnie, a same zwykle chorują bezobjawowo, może et wtedy starsi będą spokojniej dojeżdżać do pracy. No i dezynfekcja i to częsta. Niestety to jest wojna na całym świecie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie