Produkcję wznowiły już wszystkie fabryki samochodów działające w Polsce.
Dzisiaj, po kilkukrotnym odkładaniu tej decyzji, jako ostatni produkcję wznawia tyski zakład Fiata. Stało się to możliwe po pozytywnych sygnałach ze strony zachodnioeuropejskich, zwłaszcza włoskich, kontrahentów i wznowieniu działalności przez tamtejszych dealerów, którzy są jedynymi nabywcami produkowanej w Polsce Lancii Ypsilon.
Do hal fabrycznych wróciła cała załoga w pełnowymiarowym czasie pracy i z utrzymanym dotychczasowym wynagrodzeniem (za wyjątkiem służb pomocniczych). – Moce produkcyjne będą dostosowywane do popytu, który dziś trudno przewidzieć. Nie bierzemy jednak na razie pod uwagę ponownego wstrzymania produkcji – zapewnia rzeczniczka Fiat Chrysler Automobiles Polska (FCA) Beata Dziekanowska. W przeciwieństwie do innych zakładów działających w Polsce FCA nie zakłada redukcji zatrudnienia, a jeszcze przed pojawieniem się koronawirusa firma zrezygnowała z usług agencji pracy tymczasowej.
Reklama
Z kolei dyrekcja fabryki Opla w Gliwicach zastanawia się, co zrobić z pracownikami, którzy nie otrzymali zgody na przeniesienie ich do zakładu PSA w Hordain we Francji. Zatrudnienie Polaków zostało zablokowane przez francuskich związkowców i rząd. Pandemia tylko pogorszyła sytuację śląskiej fabryki, w której produkcja spada od lat. Część załogi na razie pozostanie jednak za granicą.
– Około 50 osób z naszego zakładu podjęło pracę we Francji jeszcze w zeszłym tygodniu – informuje Agnieszka Brania, rzecznik fabryk PSA w Polsce. – Oddelegowanie ich było częścią działań podjętych przez koncern, aby odpowiedzialnie i efektywnie wykorzystać swoje zasoby i zabezpieczyć pozycję firmy. Jeśli chodzi o ewentualne kolejne oddelegowania i lokalizacje, to decyzja należy do władz koncernu – dodaje.

Reklama
Agencja AFP, powołując się na deklaracje szefa koncernu Carlosa Tavaresa, podała, że ponad 200 pracowników, którzy mieli zostać przeniesieni jeszcze w czerwcu, nie przyjedzie już do Francji. Wciąż są jednak zatrudnieni w gliwickiej fabryce i pozostaną w Polsce do czasu znalezienia nowego rozwiązania.
Ich los ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych dni po naradach z globalnymi władzami spółki. Dyrekcja może próbować ulokować pracowników w innych zagranicznych zakładach koncernu, tak jak robiono to przed pandemią – np. wysyłając ich czasowo do Niemiec.
– Gliwiccy pracownicy już wyjeżdżali do pracy w innych jednostkach, jednak teraz, wobec bezprecedensowego kryzysu na rynku motoryzacyjnym, sytuacja jest bardziej złożona – przyznaje rzeczniczka. Polska fabryka Opla od dawna boryka się z nadwyżką mocy produkcyjnych – kolejny rok realizowany jest program dobrowolnych odejść, z którego według szacunków spółki powinno skorzystać jeszcze ok. 170 pracowników. Możliwe, że ta liczba zostanie zwiększona, zwłaszcza że po powrocie do pracy zakład przeszedł na tryb jednozmianowy. Szacunki związków pokazują, że może zabraknąć pracy dla ok. 500 osób.
Postawa Paryża i francuskich związkowców potwierdza tezę, że pandemia nie tylko zaostrzy rywalizację między poszczególnymi koncernami, ale również fabrykami wchodzącymi w ich skład. Zakład we Francji skorzysta więc z tymczasowo zatrudnionych Francuzów, czyli personelu, z którego wcześniej zrezygnował.
Działania dyrekcji polskiej fabryki dotyczące przeniesienia pracowników wspierają natomiast krajowi związkowcy. Dotychczas byli w konflikcie z firmą w związku z redukcją zatrudnienia czy problemami z przeniesieniem wszystkich osób do powstającego obok zakładu samochodów dostawczych.
– Zawirowania wokół czasowego wyjazdu pracowników z Gliwic do Francji zaskakują, nawet uwzględniając emocje wynikające z niepewności jutra wywołanej pandemią COVID-19 oraz – co gorsza – podważają jedność grupy PSA i europejskiej współpracy gospodarczej – stwierdza w swoim oświadczeniu zakładowa Solidarność.
Związkowcy podkreślili też, że pracownicy z Gliwic mieli przyjechać do Francji, by przygotowywać się do pracy w nowym polskim zakładzie, który w przyszłości również będzie mógł potrzebować pracowników. – Niewykluczone, że wsparcia przy uruchamianiu produkcji może potrzebować zakład w Gliwicach. Wówczas – zgodnie z tą samą logiką europejskiej współpracy – również u nas trzeba będzie zatrudniać nowych pracowników tymczasowych, zamiast sięgać po sprawdzonych z innych zakładów grupy PSA – ocenili.