statystyki

GDDKiA mówi Włochom „dość”. Jeśli nie dojdzie do mobilizacji na budowach, to w połowie kwietnia nastąpi wypowiedzenie umów

autor: Krzysztof Śmietana04.04.2019, 08:23; Aktualizacja: 04.04.2019, 08:27

źródło: DGP

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma na pieńku zwłaszcza z dwoma wykonawcami z Włoch – firmami Impresa Pizzarotti i Salini. Nie dość, że realizowane przez nie kontrakty mają spore opóźnienie, to nie ma co liczyć na rychłe nadgonienie zaległości, bo w ostatnich tygodniach na budowach prawie nic się nie dzieje.

Kilka dni temu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk spotkał się w tej sprawie z wiceszefem resortu infrastruktury Włoch Michelem Dell`Orco. Liczył, że ten wpłynie na wykonawców ze swojego kraju, by wrócili na place budowy. Według Adamczyka zagrożonych jest zwłaszcza pięć kontraktów. Jak precyzuje GDDKiA, chodzi o trzy odcinki trasy S5 z Poznania przez Bydgoszcz do okolic Grudziądza (realizuje je firma Pizzarotti), 20-km fragment A1 koło Częstochowy i ostatni odcinek trasy S3 ze Szczecina do Legnicy (te dwa ostatnie buduje Salini). W przypadku odcinków trasy S5 zaawansowanie prac jest wyjątkowo słabe. Sięga od 21 do 37 proc., a powinna być już wykonana większość robót, bo terminy zakończenia prac przypadają w drugiej połowie roku.

W czerwcu 2018 r. firma Salini miała skończyć 14-km odcinek S3 koło Lubina. Jest bardzo potrzebny, bo po jego oddaniu prowadząca wzdłuż zachodniej granicy trasa S3 będzie się ciągnąć od Szczecina do Bolkowa na Dolnym Śląsku. Nie wiadomo, kiedy inwestycja zostanie domknięta. Niemrawo toczy się też budowa przez firmę Salini autostrady A1 koło Częstochowy. Ten fragment miał być ukończony w tym roku, ale szanse na to są nikłe.

‒ Zarówno Impresa Pizzarotti, jak i Salini nie mobilizują się odpowiednio na realizowanych kontraktach – ocenia Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA. Podaje przykład trasy S5, gdzie, jak ustalili niedawno inspektorzy, na jednym odcinku realizowanym przez firmę Intercor pracowało więcej pracowników niż na trzech fragmentach Pizzarotti. Autostradowa dyrekcja zapowiada teraz, że jeśli na kontraktach realizowanych przez dwie włoskie firmy do 15 kwietnia nie dojdzie do wyraźnej poprawy, to inwestor będzie mógł zerwać kontrakt i winą obarczyć wykonawcę. Jan Krynicki zapowiada, że GDDKiA szykuje scenariusze na wypadek zrywania kontraktów. Drogowcy analizują możliwość wybierania nowego wykonawcy w przyspieszonym, konkurencyjnym trybie.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • aaa(2019-04-04 11:19) Zgłoś naruszenie 20

    Co oni za bzdury piszą- gddkia- to sami dyletanci i nieudacznicy- już parę miesięcy temu powinni pogonić niesolidnego wykonawcę, a następnie kontrakt realizować w ramach prac- zleconych bezpośrednio podwykonawcom przez gddkia. W ten sposób sezon budowlany byłby wykorzystany, atak -wszystko stoi!!! Tymczasem nowe przetargi - to wyrok dla tych tras, gdyż wszelkie procedury będą trwały latami, a budowy- nie to,że już tragicznie opóźnione, to owe opóźnienie się będzie jeszcze dużo większe!!! A jakby tego było, trasy te są np: w przypadku A1- o wyjątkowo strategicznym znaczeniu!!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie