Choć drogowcom nie uda się oddać prawie 100 km obiecanych szybkich tras, to i tak pod względem liczby otwieranych odcinków ten rok będzie rekordowy.
ikona lupy />
Nowe drogi, którymi kierowcy pojadą w grudniu / DGP
Polskie drogi szybkiego ruchu powoli zaczynają tworzyć sieć z prawdziwego zdarzenia. Jeszcze przed końcem roku będzie ona gęstsza, bo drogowcy chcą otworzyć niemal 60 km ekspresówek. Tym samym długość udostępnianych w tym roku kierowcom tras tej kategorii zbliży się do 350 km, co będzie podobnym do zeszłorocznego, rekordowym wynikiem w III RP. Niemal tak samo dobry był 2012 – rok piłkarskich mistrzostw Europy, kiedy otwarto 330 km dróg.
Na koniec roku długość tras ekspresowych i autostrad osiągnie ok. 3750 km i dzięki temu zbliżymy się pod tym względem do Wielkiej Brytanii, która jest wprawdzie trochę mniejsza od Polski, ale ma znacznie więcej mieszkańców.
Na sylwestra uda się otworzyć brakujący cztero kilometrowy odcinek drogi ekspresowej S7 na południu woj. świętokrzyskiego. To część oddawanej sukcesywnie w ostatnich tygodniach ekspresówki z podkieleckich Chęcin do Jędrzejowa – inwestycja o wartości niemal 586 mln zł, którą z prawie rocznym opóźnieniem realizuje włoska firma Salini.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad kilku krotnie m.in. z powodu złych warunków gruntowych przesuwała termin zakończenia prac. Teraz trwa spór z wykonawcą, który twierdzi, że nie jest odpowiedzialny za opóźnienia.
Mimo tych poślizgów kierowcy mają powody do zadowolenia. Dzięki oddaniu nowych fragmentów trasy S7 w woj. świętokrzyskim, a niedawno także w mazowieckim (obwodnicy Radomia i odcinka do Szydłowca) bliżej jest do ukończenia całej ekspresówki z Warszawy do Krakowa. Pod koniec roku dwujezdniowa trasa będzie się ciągnąć niemal nieprzerwanie ze stolicy do okolic miejscowości Książ Wielki, ok. 60 km przed Krakowem. W woj. świętokrzyskim i na Mazowszu brakować będzie jedynie kilkukilometrowego fragmentu koło Skarżyska Kamiennej (ma być gotowy w 2020 r.) i całkiem nowego odcinka trasy S7 z Warszawy do Grójca (termin zakończenia: 2021 r.), który zastąpi istniejącą dwu jezdniową drogę z sygnalizacją świetlną, gdzie czasem tworzą się korki.
Znacznie wolniej idą natomiast przygotowania do budowy trasy S7 na północ od Krakowa. Konflikty z mieszkańcami o przebieg drogi w rejonie Miechowa sprawiły, że będzie ona ukończona najwcześniej w 2022 lub 2023 r.
W Małopolsce opóźni się także budowa odcinka S7 na południe od Krakowa. Chodzi o kolejny odcinek zakopianki. Według terminów zapisanych w kontrakcie z wykonawcami dwa górskie fragmenty trasy – koło Lubnia i koło Rabki – powinny być gotowe w tym roku. Ich realizacja złapała roczne opóźnienie, bo jak podają drogowcy, wykonawcy natrafili na podziemne problemy, które m.in. utrudniają budowę wiaduktów.
– Daje nam się we znaki karpacki flisz, czyli naprzemianlegle ułożone warstwy skał. Dochodzi do osuwisk – mówi Iwona Mikrut-Purchla z krakowskiego oddziału GDDKiA. Z tego powodu opóźni się też budowa dwukilometrowego tunelu pod górą Luboń, niedaleko Rabki, który miał być ukończony w 2020 r.
Wydłuża się też trasa ekspresowa S7 między Warszawą i Gdańskiem. Po oddaniu fragmentów z Elbląga do Trójmiasta północny odcinek „siódemki” ma już niemal 200 km i ciągnie się nieprzerwanie z okolic Mławy do Gdańska. Podróż S7 z Warszawy nad morze może trwać już krócej niż autostradami A2 i A1. Dodatkowo wydłużana jest odnoga trasy S7 koło Olsztyna, czyli droga S51. Pod koniec grudnia lub na początku stycznia otwarty ma być 10-kilometrowy odcinek wschodniej obwodnicy stolicy Warmii i Mazur od węzła Jaroty do węzła Olsztyn Wschód. Po otwarciu na wiosnę brakującej części tej obwodnicy znacznie ułatwiony będzie przejazd m.in. z Warszawy np. do Mrągowa.
Przed końcem grudnia ucieszyć się powinni także kierowcy z zachodniej Polski, bo otwartych ma być ponad 30 km biegnącej wzdłuż granicy z Niemcami trasy S3. Chodzi o odcinki na południe od Zielonej Góry i z Lubina w kierunku Głogowa. Tym samym na zachodzie Polski powstał niespodziewanie jeden z najdłuższych szybkich korytarzy północ – południe. Za kilka lub kilkanaście dni ze Szczecina do Bolkowa na Dolnym Śląsku będzie można jechać nieprzerwanie trasą szybkiego ruchu ok. 360 km.
Przed końcem roku ma być także oddany 16-kilometrowy odcinek budowanej, jak mówią drogowcy, „w nowym śladzie” trasy S5 na południe od Poznania (w kierunku Wrocławia). Na razie kierowcy w obu kierunkach będą tam poruszać się po jednej jezdni, ale to i tak powinno być spore ułatwienie. Brakujące fragmenty trasy S5 między stolicami Wielkopolski i Dolnego Śląska mają zostać ukończone w połowie przyszłego roku.
Choć 350 km dróg ekspresowych oddanych w tym roku to dobry wynik, to plany były znacznie bardziej ambitne. Łącznie nie uda się oddać 100 km. Oprócz wspomnianych kłopotów z zakopianką poślizg złapała m.in. budowa S6 koło Koszalina, S10 koło Wałcza czy dwóch odcinków autostrady A1 w rejonie Częstochowy.