Linia ponownie zatrudnia osoby zwolnione dyscyplinarnie za udział w strajku. Ten na razie jest zawieszony, ale do pełnego zażegnania sporu jeszcze daleko.
Reklama
Po 12 dniach od rozpoczęcia strajku w Polskich Liniach Lotniczych LOT sytuacja na lotniskach znacznie się poprawiła. W poniedziałek odwołanych było tylko kilka rejsów – głównie połączenia powrotne do Warszawy – z Nowego Jorku, Mediolanu, Pragi czy Moskwy. Przewoźnik liczy, że dziś wszystkie loty powinny odbyć się bez przeszkód. Poprawa sytuacji jest możliwa dzięki „zawieszeniu broni” między protestującymi i zarządem spółki. Obie strony toczą rozmowy, w których ze strony władz przewoźnika uczestniczy Bartosz Piechota, oddelegowany do pracy w zarządzie przedstawiciel rady nadzorczej. W pierwszej turze rozmów związkowcom zaoferowano przywrócenie do pracy pracowników zwolnionych dyscyplinarnie za udział w nielegalnym strajku; w tym także zwolnionej w maju Moniki Żelazik, szefowej największego związku w Locie, zrzeszającego stewardessy. W poniedziałek pracownicy podpisywali w kadrach nowe umowy o pracę.
– Dzięki temu będą mogli być przywróceni do grafików lotów – mówi Konrad Majszyk z biura prasowego LOT-u.
Sytuacja operacyjna jest jednak w dużym stopniu zależna od liczby osób, które nie przyszły do pracy, bo są chore. Ostatnio ich liczba wzrosła. Władze spółki nie wykluczają, że część przebywających na zwolnieniach w ten sposób wspiera protestujących.
Dziś o godz. 10.00 związkowcy ponownie zasiądą do rozmów z zarządem firmy. Część żądań dotyczy spraw płacowych. Związkowcy od dawna domagają się przywrócenia regulaminu wynagradzania z 2010 r., który władze spółki wypowiedziały trzy lata później, w obliczu możliwego bankructwa LOT-u. Z tego powodu wysokość poborów bardziej zaczęła zależeć od liczby wylatanych godzin. W ostatnim czasie zarząd podkreślał, że spółki nie stać na powrót do zasad sprzed 2013 r.
Dominik Sipiński, analityk rynku lotniczego z Polityka Insight, potwierdza, że wśród europejskich linii tylko LOT na tak dużą skalę stosuje kontrakty B2B. – Kiedyś masowo stosował je także Ryanair, jednak po strajkach pracowników firma przechodzi na umowy o pracę. W takich liniach jak Air France czy Lufthansa standardem jest stałe zatrudnienie – mówi Sipiński. – Jeśli władze spółki chwalą się, że LOT ma wyraźne zyski, to tym bardziej nie powinny oszczędzać na sposobach zatrudnienia – dodaje.
– Monitorujemy sytuację przewoźnika, ale w tej chwili nie widzimy potrzeby, by w jakiś nadzwyczajny sposób w tę sprawę wkraczać. Wszystko jest na dobrej drodze, by ten protest się zakończył – powiedział z kolei w niedzielę Jacek Sasin, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Sasin został zapytany w niedzielę w Polsat News, czy premier Mateusz Morawiecki „wejdzie do gry” w sprawie sytuacji LOT i czy jego zdaniem będzie potrzebna wymiana prezesa spółki. Odpowiedział: – W tej chwili mamy wyraźne uspokojenie sytuacji w Locie. Po pierwsze, to nie był strajk całości załogi, tylko części związków zawodowych, w tej chwili trwają rozmowy, protest jest zawieszony i wszystko jest na dobrej drodze, by konflikt pomiędzy zarządem a częścią pracowników został rozwiązany – powiedział Sasin.