statystyki

Milczarski: Dziwi mnie, że CPK stało się elementem tak ostrej debaty politycznej, dodatkowo prowadzonej w sposób atawistyczny

autor: Marcin Makowski21.06.2018, 07:30; Aktualizacja: 21.06.2018, 07:53
Prezes PLL LOT Rafał Milczarski

Prezes PLL LOT Rafał Milczarskiźródło: PAP
autor zdjęcia: Paweł Supernak

- CPK to ważny i dobry projekt nie tylko dla Polski i Europy, ale także – a może przede wszystkim – dla Warszawy. Jaki jest sens hałasować nad głowami warszawiaków i generować im korki, tym bardziej że już połowa ruchu lotniczego na Okęciu w ogóle Warszawy nie dotyczy – są to pasażerowie przesiadający się, którzy nie opuszczają budynku terminalu - mówi Rafał Milczarski, prezes PLL LOT

W czwartek 21 czerwca wchodzi w życie spec ustawa o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Rząd zapowiada, że ma być gotowy w 2027 r. Przyjmie ok. 35 mln pasażerów rocznie, a docelowo 100 mln. To przepustowość Pekinu czy Atlanty – największych lotnisk świata. Nie mierzymy za wysoko?

Nie sądzę. Uważam, że przepustowość do 45 mln pasażerów to skala, dla której należy i można zaprojektować funkcjonalny port lotniczy. W latach 50. czy 60. budowano małe terminale, które następnie stopniowo rozbudowywano. Przez to mamy do czynienia z mało optymalnymi ścieżkami, którymi podążają pasażerowie między połączeniami i długie czasy przesiadek. Możemy wprowadzić nową jakość i nowe standardy, oferując wygodny hub przesiadkowy dla Europy, w szczególności dla Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie obecnie nie ma węzła lotniczego z prawdziwego zdarzenia. A nasz rynek jest niesamowicie chłonny. Sam region to 180 mln ludzi, którzy się bogacą i coraz częściej będą latać samolotami.

Piękna wizja, ale chciałbym wrócić do 100 mln pasażerów. To wygląda na gigantomanię.

Na obecnym etapie nikt nie decyduje o tym, żeby budować w Polsce lotnisko takiej skali. Należy jednak przejąć i zabezpieczyć tereny, które umożliwią jego rozbudowę, gdy w jakimś momencie dojdziemy do sytuacji wykorzystania początkowej przepustowości, od której zaczęliśmy rozmowę. Nie wyobrażam sobie kolejnego scenariusza w stylu Okęcia, z którym znaleźliśmy się w pułapce. Nikt nie zadbał o to, aby lotnisko mogło się rozwijać. Nazwijmy rzeczy po imieniu: osoby, które nie zagwarantowały Lotnisku Chopina w Warszawie systemowej rozbudowy, nie zablokowały praw do gruntów i nie rozszerzyły obszaru ograniczonego użytkowania, lokując obok autostradę i doprowadzając na miejsce kolej czołową zamiast przelotowej, odpowiadają za szkodnictwo gospodarcze. Musimy się uczyć na własnych błędach i ja tych 100 mln nie postrzegam jako gigantomanii, ale jako przejaw dalekowzroczności.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie