Inspekcja Transportu Drogowego łatwiej wykryje manipulowanie przy tachografach, a także oszukiwanie systemu redukcji spalin. Dziś nikt nawet nie jest w stanie oszacować strat, jakie ponosi Skarb Państwa na pobieraniu preferencyjnych opłat e-myta od aut, które ekologiczne są tylko na papierze.
Projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym i ustawy o transporcie drogowym zakłada wzmocnienie przez ITD kontroli stanu technicznego ciężarówek, autobusów, a także ciągników rolniczych kategorii T5 (osiągających prędkość powyżej 40 km/h). Żeby stało się to możliwe, „krokodyle” zakupią 16 mobilnych stacji. Pozwolą one przeprowadzać na drodze badania porównywalne do tych, jakie odbywają się w stacjonarnych punktach diagnostycznych. Oprócz tego służba zostanie wyposażona w 64 samochody ze specjalistycznym wyposażeniem i tyle samo zestawów do kontroli tachografów.
„Zastosowanie takiego sprzętu pozwoli w większym stopniu wykryć zaawansowane urządzenie służące m.in. do fałszowania zapisów – czytamy w uzasadnieniu.
Reklama
Ustawodawca, określając wysokość e-myta, wprowadził system preferujący najbardziej ekologiczne pojazdy. Słusznie założył, że pobieranie dwa razy mniejszej opłaty za kilometr przejechany ciężarówką klasy Euro 5 niż pojazdem klasy Euro 2 wymusi na firmach transportowych wymianę taboru. Tak też się stało. Kłopot w tym, że część nieuczciwych przewoźników –aby obniżyć koszty eksploatacji pojazdów – stosuje tzw. emulatory, które oszukują komputery pokładowe na temat dozowania płynu adblue. Ten służy do zmniejszania poziomu emisji spalin. Dzięki temu przewoźnik nie musi uzupełniać drogiego płynu i nadal uiszcza preferencyjną opłatę, zatruwając przy tym środowisko na równi z wiekowymi pojazdami.
Organizacja pracodawców Transport i Logistyka Polska od trzech lat interweniowała w tej sprawie w różnych resortach. Zmiany wymusiła dopiero konieczność implementacji dyrektywy 2014/47/UE w sprawie drogowej kontroli technicznej pojazdów.
– Co do zasady podoba nam się pomysł przeciwdziałania nadużyciom w transporcie drogowym, gdyż są to czyny godzące w uczciwą konkurencję. Dotyczy to szczególnie manipulacji i fałszerstw zapisów tachografów, stosowania urządzeń wyłączających adblue i podobnych praktyk. Mamy jednak pewne wątpliwości związane z faktem, że do walki z tymi nadużyciami można wykorzystywać także inne instrumenty, które do tej pory nie są stosowane – zauważa Maciej Wroński, prezes związku Transport i Logistyka Polska.
Jak wskazuje prawnik, w przypadku manipulacji przy tachografach wystarczy porównać trasy wynikające ze zrealizowanych zleceń przewozowych z czasem pracy kierowców wykazywanym przez urządzenia rejestrujące oraz z liczbą kierowców zatrudnionych w danej firmie.
– Natomiast w przypadku adblue można zestawić zużycie tego płynu udokumentowane fakturami zakupu z przebiegiem i liczbą pojazdów. Nie słyszeliśmy o podejmowaniu takich działań. A przecież nie powodują one straty czasu, który w logistyce jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na jakość usług przewozowych – zaznacza prezes TLP.
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do konsultacji