statystyki

Krawczyk: Kierowcy ciężarówek mają się dobrze [WYWIAD]

autor: Magdalena Cedro28.05.2018, 07:29; Aktualizacja: 28.05.2018, 08:30
Jacek Krawczyk, przewodniczący Grupy Pracodawców w ramach Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, w l. 2010–2013 wiceprzewodniczący Komitetu

Jacek Krawczyk, przewodniczący Grupy Pracodawców w ramach Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, w l. 2010–2013 wiceprzewodniczący Komitetuźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Polska jest kluczowym graczem w transporcie drogowym w UE. Państwa zachodnie chcą to zmienić, ale nie uczciwą konkurencją, lecz decyzją administracyjną. Unia Europejska niestety poddaje się tym złym naciskom - mówi w wywiadzie dla DGP Jacek Krawczyk, przewodniczący Grupy Pracodawców w ramach Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, w l. 2010–2013 wiceprzewodniczący Komitetu.

Parlament Europejski przyspieszył prace nad uregulowaniem transportu drogowego. Zgodnie z propozycją kierowca ciężarówki będzie pracownikiem delegowanym i będzie musiał otrzymywać pensję równą miejscowej minimalnej.

To będzie cios w jedną z fundamentalnych wolności na wspólnym rynku europejskim. Dlatego tej zmianie sprzeciwili się europejscy pracodawcy. Prawie wszyscy członkowie grupy pracodawców w Europejskim Komitecie Społeczno-Ekonomicznym byli zdania, że to zmiana zła. Podkreślaliśmy, że w dyrektywie o pracownikach delegowanych nie wzięto pod uwagę oceny skutków wdrożenia tych przepisów. Nazwijmy rzeczy po imieniu – to element protekcjonistyczny, uderzający w swobodę przepływu osób w UE. Większość pracowników delegowanych pochodzi z Europy Środkowej. I te zmiany należy traktować jako uderzenie w tę część UE, chociaż wszyscy zaklinają się, że tak nie jest. Dla mnie podejście jest kompletnie niespójne – z jednej strony UE chce wyrównywać potencjał pomiędzy Europą Zachodnią a Wschodnią, ale gdy Europa Wschodnia sobie dobrze radzi, bo jest konkurencyjna, to wprowadza się przepisy o delegowaniu. Propozycja w transporcie jest konsekwencją tamtych zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych. To było złe wtedy i jest złe teraz. Te zmiany należy powstrzymać.

Jak?

Nie można przestać argumentować w tej sprawie. Trzeba też będzie przeanalizować konsekwencje tych zmian, które już zostały wprowadzone. Jestem przekonany, że będą bardzo negatywne. I to nie tylko dla rynków pracy w Europie Wschodniej, ale również w Europie Zachodniej. Nam to nawet aż tak bardzo nie zaszkodzi, bo tak się przypadkiem złożyło, że w Polsce mamy problem z niedoborem, a nie z nadmiarem rąk do pracy. Natomiast ci, którzy na te zmiany naciskali, zapłacą frycowe, ponieważ usługi świadczone przez pracowników delegowanych z Europy Wschodniej będą teraz realizowane przez pracowników droższych i z całą pewnością mniej zmotywowanych. Skutki tych regulacji będą fatalne. Ten bumerang wróci i uderzy wszystkich w czoło.


Pozostało jeszcze 60% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie