statystyki

Pieniądze wyrzucone w kolej. Po modernizacji torów spadnie prędkość i przepustowość

autor: Krzysztof Śmietana07.03.2018, 07:42; Aktualizacja: 07.03.2018, 08:20
Na trasie Poznań – Szczecin nie powstanie żaden wiadukt dla aut

Na trasie Poznań – Szczecin nie powstanie żaden wiadukt dla autźródło: Materiały Prasowe

Po modernizacji torów z Poznania do Szczecina na długim odcinku spadnie prędkość i obniży się przepustowość linii.

– Ten remont to efekt pędu na wydawanie pieniędzy bez patrzenia na to, czy to, co zostanie zbudowane, będzie funkcjonalne – ocenia nasz informator, który od wielu lat pracuje w branży kolejowej. – To kolejna modernizacja, która będzie robiona w archaiczny sposób – dodaje Jakub Majewski z Fundacji ProKolej. Chodzi o przebudowę linii Poznań – Szczecin, która ma kosztować 2,16 mld zł. Czas przejazdu, który teraz wynosi 2 godz. 26 min, według obietnic ma się skrócić o ok. 20 min.

Krytycy inwestycji zwracają jednak uwagę, że efekty nie będą oszałamiające. Po pierwsze czas podróży mógłby być krótszy, bo na 50-km odcinku z Wronek do miejscowości Dobiegniew prędkość nie tylko nie wzrośnie, ale nawet spadnie. Tory umożliwiają tam teraz jazdę z prędkością 140–150 km/h. Po zakończeniu modernizacji ma spaść do 130 km/h. Taki wymóg postawiono w decyzji środowiskowej. W poznańskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która wydała dokument, podkreślają, że ograniczenie zaproponował sam inwestor – PKP Polskie Linie Kolejowe. Powód? Zwiększone ryzyko kolizji z ptakami i ssakami na terenie Puszczy Noteckiej i Drawskiej. PKP PLK przekonuje, że rozmawia z dyrekcją ochrony środowiska o podwyższeniu prędkości do 160 km/h. Łukasz Dąbkowski, rzecznik RDOŚ w Poznaniu, twierdzi jednak, że nie wpłynął wniosek w tej sprawie.

Kolejny zarzut dotyczy ograniczenia przepustowości linii. Na odcinku Poznań – Wronki, dwie stacje (Pęcław i Poznań-Wola) staną się przystankami osobowymi. W praktyce oznacza to, że pociągi szybsze, np. pośpieszne, nie będą mogły tam wyprzedzać osobowych czy towarowych. To zaś doprowadzi do zatorów. – Takie błędy popełniano w poprzednich latach na odcinkach Warszawa – Ożarów czy Warszawa – Mińsk Maz. Kolejarze dopiero teraz myślą tam o poprawkach – mówi nasz informator. Zaznacza, że odcinek Poznań – Wronki to fragment aglomeracyjny, gdzie ruch będzie rosnąć. Samorządy chcą tam m.in. uruchomić częste kursy Poznańskiej Kolei Metropolitalnej. Rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec twierdzi, że przepustowość nie zmniejszy się, bo w czasie prac zamontowane zostaną rozjazdy, które zwiększą w tych miejscach prędkość z 60 do 100 km/h. Poprawę ma przynieść też montaż komputerowych urządzeń sterowania ruchem.


Pozostało 30% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • antypoznaniak(2018-03-12 22:56) Zgłoś naruszenie 00

    Pęcław, hmmm, a może Pęckowo ? Poznań Wola obsługuje dostawy kruszyw i węgla dla całej zachodniej strony Poznania, plus dostawy stali. Ta stacja siłą rzeczy musi istnieć. w ogóle nie widzę sensu jej przebudowy, poza ewentualną wymianą torów głównych na nowe o wyższej prędkości.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie