Po serii skandali kalifornijski start-up próbuje odbudować wizerunek. I dołącza do Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Publicznego.
UITP (skrót od francuskiego L’Union Internationale des Transports Publics) to organizacja, która zrzesza ponad 1400 członków z niemal 100 krajów. Powstała w 1885 r. w Brukseli. Przedstawia się jako przestrzeń dialogu między firmami transportowymi, przemysłem motoryzacyjnym a samorządami.
Przyjęcie Ubera w szeregi stowarzyszenia wiąże się z otwarciem nowej sekcji w UITP, tj. Platform Cyfrowych. – To prestiżowy sukces dla firmy, zwłaszcza w kontekście toczących się, również u nas, debat o jej delegalizacji – komentuje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Co może się okazać istotne dla Ubera, wśród członków UITP są również firmy taksówkarskie. To dla tej branży amerykańska firma jest największą konkurencją.
Reklama
Furgalski dodaje, że Uber już od dłuższego czasu podkreśla, że jest usługą komplementarną wobec komunikacji publicznej. – Amerykańska spółka od lat powołuje się na swoje badania dotyczące przejazdów zamawianych przez aplikację. Wynika z nich, że dla większości swoich użytkowników jest ona uzupełnieniem dla metra czy kolei miejskiej na tzw. ostatniej mili, czyli drodze z przystanku do domu. W Stanach są przykłady miast, które decydowały się na rezygnację z budowy parkingu publicznego przy stacji kolejowej, a w zamian mieszkańcy dostawali roczne abonamenty na jazdę Uberem. W Warszawie aż jedna trzecia przejazdów zaczyna się i kończy w okolicach do 400 metrów od którejś ze stacji metra – opowiada ekspert.
Oprócz firmy z San Francisco do organizacji dołączyło kilka innych podobnych aplikacji, m.in. Grab z Malezji, Ola z Indii czy rosyjski Yandex. Jednak to dla Ubera członkostwo w UITP ma kluczowe znaczenie – może być bowiem krokiem w stronę poprawy wizerunku.

Reklama
A ten w ostatnich miesiącach mocno podupadł.
Wyniki finansowe Ubera za trzeci kwartał 2017 r. / Dziennik Gazeta Prawna
Wiosną firmą wstrząsnął skandal obyczajowy, który doprowadził do usunięcia ze stanowiska prezesa Travisa Kalanicka.
Pod koniec września w Londynie nie odnowiono firmie licencji. W mieście pracowało dla Ubera 40 tys. kierowców, z których usług korzystały ponad 3 mln zarejestrowanych użytkowników. Transport for London, organ samorządowy Londynu, który zdecydował o odebraniu licencji Uberowi, także jest członkiem UITP.
Na starcie z Uberem zdecydowała się także kanadyjska prowincja Quebec z Montrealem, drugim co do wielkości miastem w kraju. Zapowiedziała, że kierowcy Ubera będą musieli przejść podobne szkolenia jak taksówkarze oraz dostarczyć zaświadczenie o niekaralności. Spółka zagroziła, że wycofa się z prowincji, ale później przystąpiła do rozmów z lokalnym rządem.
Dwa tygodnie temu na jaw wyszło z kolei, że w 2016 r. spółka zgodziła się zapłacić dwójce hakerów 100 tys. dol. w zamian za utrzymanie w sekrecie informacji o 57 mln użytkowników aplikacji, które udało się wykraść cyberprzestępcom. Negocjacje z hakerami nadzorował były prezes.
Pod znakiem zapytania stoi także przyszłość Ubera w Polsce. Projekt zmiany ustawy o transporcie drogowym oraz ustawy o czasie pracy kierowców przygotowany w Ministerstwie Infrastruktury, który opublikowano we wrześniu na stronach Rządowego Centrum Legislacji, w istocie delegalizuje działalność firmy w Polsce. Ale proponowane regulacje nie podobają się wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu i szefowi resortu nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławowi Gowinowi. Uber w Polsce jest obecny w 12 dużych miastach, a z aplikacji korzysta ponad milion Polaków. Według firmy liczba przejazdów rośnie w tempie 20 proc. miesięcznie.
Zdaniem Furgalskiego członkostwo w UITP będzie miało pozytywny wpływ na finanse Ubera. Firma wyceniana na kilkadziesiąt miliardów dolarów cały czas jest na minusie. – Akcjonariusze mogą zobaczyć, że doszło do uspokojenia sytuacji i następuje porządkowanie sytuacji po poprzednim prezesie. Z jednej strony firma ma straty, ale klientów przybywa. Widać więc, że jest popyt na taki rodzaj biznesu. Nowe władze powinny więc skupić się na problemie uporządkowania finansów – przekonuje Furgalski.