Inspekcja Transportu Drogowego będzie mogła prowadzić kontrole także pomiędzy godz. 22 a 6 rano. Rząd chce też powierzenia jej wszystkich kwestii związanych z poborem e-myta.
Mniejszy ruch to niejedyny powód, dla którego nocą na drogach można spotkać tak wiele ciężarówek. Przewoźnicy od dawna się przyzwyczaili, że o takich porach ryzyko kontroli Inspekcji Transportu Drogowego jest znikome. ITD jest bowiem służbą mundurową jedynie z wyglądu, a nie w sensie prawnym, a to oznacza, że inspektorom bliżej do urzędników niż np. do policjantów. Jeśli już inspekcja pracuje w nocy, to wspólnie z policją. Wiadomo więc, że gdy pojazd jest przeładowany, to by uniknąć kilkunastu tysięcy złotych kary, lepiej jechać o późnych porach.
Z powodu dysfunkcjonalnego (w stosunku do zakresu zadań) sposobu pracy, inspekcja nie jest też w stanie skutecznie zweryfikować np., czy przewoźnicy stosują się do zakazu ruchu ciężarówek, skoro inspektorzy w takie dni też często nie pracują. Z tego też powodu w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości znalazł się postulat likwidacji Inspekcji Transportu Drogowego. Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, twierdził nawet, że przygotował projekt ustawy likwidujący tę służbę (jej zadania miała przejąć policja). Ale zamiast tego resort infrastruktury i budownictwa rozszerzył uprawnienia ITD.