Przychody chińskiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego w pierwszym półroczu 2019 r. wyniosły 401 mld juanów (225 mld zł) i były o 23,2 proc. wyższe od osiągniętych rok wcześniej. Wyższa jest też ich dynamika, bo w pierwszym półroczu 2018 r. wzrost wobec 2017 r. wyniósł 15 proc.

Jednak zanim w maju Stany Zjednoczone wprowadziły restrykcje wobec Huawei, spółka i analitycy spodziewali się lepszych wyników w postaci co najmniej 30-proc. wzrostu. Tym bardziej że w I kw. dynamika przychodów wyniosła 39 proc. Widać więc negatywny wpływ umieszczenia chińskiego koncernu na czarnej liście firm, które nie mogą kupować amerykańskich komponentów i technologii bez specjalnej licencji. Administracja prezydenta Donalda Trumpa zakazała ponadto używania w sieciach telekomunikacyjnych sprzętu i korzystania z usług podmiotów, które mogą zagrażać bezpieczeństwu narodowemu – co też jest wymierzone w Huawei.

– Przez ostatnie sześć miesięcy byliśmy pod silną presją amerykańskiego rządu – stwierdził prezes Huawei Liang Hua, prezentując wyniki finansowe. Przyznał, że od maja firma łata dziury w dostawach i szuka zamienników dla części sprowadzanych z USA. – Drugie półrocze wciąż będzie pełne wyzwań, ale mimo restrykcji nie przerwaliśmy produkcji ani dystrybucji nawet na jeden dzień – podkreślił Liang. Koncern nie odrobił jeszcze wszystkich strat spowodowanych decyzjami Waszyngtonu. Liang poinformował, że sprzedaż smartfonów wróciła na razie do 80 proc. stanu sprzed umieszczenia firmy na czarnej liście.

Spółka nie podała prognozy na drugie półrocze. Jej przedstawiciele przyznają, że skutki sankcji mogą się pojawić także w kolejnych miesiącach, a wtedy dynamika przychodów spadnie jeszcze bardziej. Wiele zależy od administracji USA. Liang potwierdził wczoraj, że żaden z dostawców Huawei nie otrzymał jeszcze pozwolenia na wznowienie współpracy. To m.in. oznacza, że spółka z Shenzhen wciąż nie wie, czy będzie mogła opierać swoje smartfony na systemie Android. – Ten system operacyjny jest naszym pierwszym wyborem, ale w razie braku zgody na dalszą współpracę z Google zastosujemy własne rozwiązania – zapowiedział Liang Hua.

Odpowiedzią chińskiej firmy na trudną sytuację są inwestycje w badania i rozwój. Do końca roku wyda ona na ten cel 120 mld juanów (67 mld zł). – Jednocześnie walczymy o przetrwanie i szukamy możliwości wzrostu – zadeklarował prezes Huawei. Największy potencjał firma ma na krajowym rynku, na który przypada 64 proc. jej sprzedaży smartfonów. Łącznie na świecie sprzedała ich 118 mln, czyli o 24 proc. więcej niż przed rokiem. Sprzedaż tabletów wzrosła o 10 proc., laptopów trzykrotnie, a innych urządzeń mobilnych, m.in. smartwatchy – dwukrotnie. W sumie globalne wpływy Huawei ze sprzedaży tych urządzeń (segment konsumencki) wyniosły w pierwszym półroczu 221 mld juanów (123 mld zł) i stanowiły 55 proc. łącznych obrotów.

Ponad jedna trzecia przychodów chińskiego giganta (36,5 proc.) pochodzi od operatorów telekomunikacyjnych. Suma 146,5 mld juanów (82 mld zł) obejmuje m.in. wpływy ze sprzedaży sprzętu i rozwiązań technologicznych do budowy sieci piątej generacji. Liang Hua zaznaczył, że amerykańska blokada miała niewielki wpływ na ten segment rynku. – Od czasu jej wprowadzenia podpisaliśmy z operatorami na świecie 18 umów na wdrażanie 5G – podkreślił.

Obecnie Huawei ma 50 kontraktów na budowę sieci 5G, z czego 28 podpisał z telekomami w Europie. Firma sprzedała już ponad 150 tys. stacji bazowych dla łączności nowej generacji. Pytany o ewentualny zakaz współpracy z Huawei przy budowie 5G w Unii Europejskiej Liang Hua odparł, że czeka na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie bezpieczeństwa nowej sieci i że na razie współpraca z partnerami w UE jest kontynuowana.

Ten kontrakt wypycha Gazprom z Polski