Polska jest najbardziej zanieczyszczonym krajem w Europie. Na liście miast, gdzie występują najwyższe stężenia niebezpiecznych pyłów, są m.in. Kraków, Żywiec czy Rybnik. Ze smogiem nie radzą sobie samorządy, dlatego rząd zamierza pomóc im w walce z brudnym powietrzem. Pierwszy krok wykonało Ministerstwo Rozwoju, wypowiadając wojnę kopciuchom. Opracowało projekt rozporządzenia w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe. Zgodnie z nim w Polsce będzie można sprzedawać tylko piece najwyższej – piątej – klasy. To jednak za mało.

– To, co wydobywa się z komina, zależy nie tylko od pieca, lecz także od tego, czym się w nim pali – mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).

Jak dowiedział się DGP, ten drugi problem chce rozwiązać Ministerstwo Energii. Pracuje nad projektem nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, w którym określi wymagania dla materiałów opałowych.

Węgiel – tak, muły – nie

– Ważnym czynnikiem wpływającym na stan powietrza w kraju, a szczególnie na terenach zurbanizowanych, jest spalanie niskiej jakości opału w indywidualnych gospodarstwach domowych. Mając na względzie konieczność uregulowania kwestii jakości paliw węglowych wprowadzanych na rynek krajowy, Ministerstwo Energii opracowuje obecnie projekt nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw – zdradza w piśmie do jednego z posłów Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Wymagania jakościowe będą dotyczyły materiałów opałowych wprowadzanych do obrotu, a zatem również tych spalanych w gospodarstwach domowych lub kotłach małej mocy. Zdaniem ministra energii wprowadzenie zmian do ustawy przyczyni się do respektowania wymagań jakościowych zarówno dla opału wyprodukowanego na terenie Polski, jak i sprowadzanego do nas z krajów Unii Europejskiej oraz państw trzecich. W rezultacie węgiel niespełniający wymagań jakościowych zostanie z rynku wyeliminowany. A to przyczyni się do poprawy jakości powietrza w Polsce. – Z rynku powinny zostać wykluczone takie paliwa węglowe jak muły czy flotokoncentraty. Ich spalanie w domowych piecach jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia z uwagi np. na wysoką zawartość siarki czy popiół – wyjaśnia Piotr Siergiej.

Jeżeli rząd zdecyduje się wycofać te materiały z rynku, kopalnie stracą zyski z ich sprzedaży. Z szacunków PAS wynika, że obecnie zarabiają na nich ok. 300 mln zł rocznie.

– Nawet jeżeli kopalnie stracą miliony, to straty dla gospodarki związane ze smogiem sięgają miliardów. Sprzedawanie mułów, które po prostu trują ludzi, jest nieetyczne – dodaje przedstawiciel PAS. Zanieczyszczone powietrze powoduje m.in. choroby układu krążenia czy oddechowego.

Przedstawiciele kopalń, którzy zarabiają na mułach, są zaniepokojeni planami ME, ale nie chcą oficjalnie komentować proponowanych przez rząd zmian.

Przekuć stratę w zysk

Zdaniem ekspertów propozycja ME może jednak przynieść korzyść kopalniom.

– Ruch resortu energii jest bardzo racjonalny. Tylko pozornie szkodzi kopalniom, a tak naprawdę zwiększy popyt na prawdziwy węgiel, a więc zwiększy ich zyski. Muły itp. to odpady węglopochodne, tańsze produkty, które wypierają prawdziwy węgiel. Skoro nie będzie można sprzedawać odpadów węglowych, zwiększy się rynek zbytu na węgiel – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki ds. górnictwa.

Zakaz sprzedaży mułów oznacza jednak wyższe koszty dla mieszkańców. A już teraz tysięcy Polaków nie stać na ogrzewanie domów.

– Najbiedniejszych powinny wesprzeć miejskie ośrodki pomocy społecznej. Długofalowo wymiana pieców na droższe, ale lepszej klasy, czy zakup droższego paliwa opłaca się nam wszystkim. Ekologiczne paliwo jest wydajniejsze. Zaoszczędzimy też na lekach i na służbie zdrowia czy na urlopach. Nie da się zdrowia przeliczyć na gotówkę – przekonuje Siergiej.

Na razie jeszcze nie wiadomo, od kiedy nowe regulacje miałyby obowiązywać. – Na obecnym etapie prac nie można wskazać konkretnego terminu wejścia w życie przepisów – informuje Mariusz Kozłowski z biura prasowego ME.