Podwyżka o 20 proc. i płacenie za nadgodziny są krokiem w dobrym kierunku. Niestety na to, aby trendy w służbie cywilnej zostały odwrócone, potrzeba jednak dłuższego czasu - mówi Sławomir Brodziński, były szef służby cywilnej.

Minęła dekada, odkąd zajmował pan stanowisko szefa służby cywilnej. Czy w tym okresie zmiany w korpusie poszły we właściwym kierunku?
Sławomir Brodziński, były szef służby cywilnej / Dziennik Gazeta Prawna / fot. Wojtek Górski

Trudno mówić obecnie o służbie cywilnej. Została zdewastowana przez poprzednią władzę w styczniu 2016 r. Ówczesna nowelizacja ustawy o służbie cywilnej doprowadziła do upolitycznienia korpusu. Wprowadzone wtedy zmiany naruszyły art. 153 konstytucji, który mówi, że w celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa w urzędach administracji rządowej działa korpus służby cywilnej. Przyjąłem to z goryczą.

Czyli obecnie nie mamy neutralnej politycznie służby cywilnej?

W mojej ocenie jest ona szczątkowa.

Skoro nie ma służby cywilnej, to po co stanowisko szefa tego korpusu?

Dlatego mój postulat od lat jest taki, żeby wzmocnić rolę szefa służby cywilnej. Jego rola obecnie jest raczej fasadowa.

O szefie służby cywilnej mówi się, że to jeden z dyrektorów w kancelarii premiera, tylko w randze wiceministra…

Trudno mi się odnieść do tego, jak jest obecnie. Gdy ja pełniłem tę funkcję, byłem przez premiera traktowany po partnersku. Premier Donald Tusk i ówczesny szef KPRM Tomasz Arabski nie wtrącali się do moich spraw.

A za Beaty Szydło lub Mateusza Morawieckiego było inaczej?

Mniemam, że tak.

Czy gdyby był pan szefem służby cywilnej w czasie, kiedy uchwalano przepisy o likwidacji konkursów na stanowiska dyrektorskie, zrezygnowałby pan w związku z tym z posady?

Tak, nie chciałbym firmować takich rozwiązań.

Obecnie trwają audyty w urzędach administracji rządowej. Sprawozdanie z funkcjonowania służby cywilnej za 2023 r. przygotowuje Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej, który został na to stanowisko powołany przez ówczesną premier Beatę Szydło. Czy takim zadaniem nie powinien się zająć już nowy szef służby cywilnej?

Zakładam, że jesteśmy w okresie przejściowym. Nagłe decyzje nie mają sensu. Wszystkie zmiany i rozwiązania w służbie cywilnej powinno się wprowadzać krok po kroku.

Czyli jednak zmieniłby pan szefa służby cywilnej?

Na odpowiedz na to pytanie nie dam się namówić – z uwagi na to, że kieruję się etosem służby cywilnej. To rola premiera. Przynajmniej tak było za moich czasów. Nie wiem, kto teraz o tym decyduje.

Ale za pańskich czasów na tym stanowisku politycy też nie pałali wielką miłością do korpusu urzędniczego…

Według mnie żadna władza nie będzie przepadała za korpusem służby cywilnej. Tak zawsze było i będzie. Zależy mi jednak na zachowaniu równowagi między decyzjami politycznymi a urzędniczymi. Jest to trudne zadanie, ale powinno być realizowane. Za czasów PiS te decyzje były upolitycznione.

Oczywiście nowa władza robi porządek z mediami publicznymi, sądami, prokuraturą. Nie powinna też ze służbą cywilną?

Konkursy na stanowiska dyrektorskie koniecznie powinny zostać przywrócone. Opowiadałbym się za otwartym i konkurencyjnym naborem na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Natomiast – ponieważ widzę, co się dzieje w innych obszarach naszego życia publicznego – jestem przeciwnikiem wprowadzania rozwiązań na gwałt. Nie chciałbym też, aby służba cywilna posłużyła do takiej huraweryfikacji. Z drugiej strony – kto siał wiatr, ten zbiera burzę…

Mówiąc o wietrze i burzy, ma pan na myśli wprowadzenie możliwości odwoływania z dnia na dzień dyrektorów powołanych na to stanowisko przez poprzednią władzę?

Tak. Nowelizacja przepisów ustawy o służbie cywilnej z 2016 r. wciąż obowiązuje i nowa władza bez problemu może dokonać wymiany kadr, które bez weryfikacji zostały powołane na te stanowiska na podstawie tych samych regulacji.

Obecna władza nie odżegnuje się od pomysłu powrotu do konkursów na stanowiska dyrektorskie. Czy zasady przeprowadzania konkursów powinny zostać przywrócone bez zmian, czy zmienione?

Nie opowiadam się za wchodzeniem do tej samej rzeki. Mam też świadomość, że za moich czasów w służbie cywilnej było zbyt dużo procedur.

A teraz można zatrudnić kogoś na stanowisku dyrektorskim niemal z dnia na dzień, bez procedur. Czyli jest jakiś pozytyw zmian dokonanych przez PiS?

Nie, to jest przejście ze skrajności w skrajność. Konkursy na wyższe stanowiska powinny zostać przywrócone. Nie podoba mi się też szerokie stosowanie powołań na asystentów dyrektorów, którzy są zatrudniani poza konkursem i również bez weryfikacji. Takie działania są unikaniem procedur, które powinny obowiązywać w służbie cywilnej. Wcześniej były tylko gabinety polityczne ministrów, w których zasiadały nieliczne osoby. Obecnie pojawili się ci asystenci, i to w dużej liczbie. Sugerowałbym także wprowadzenie kilkuletnich kontraktów na określone dyrektorskie stanowiska specjalistyczne. Nie dotyczy to dyrektorów generalnych.

W tym roku członkowie korpusu otrzymają 20-proc. podwyżkę. Będzie wyższy limit mianowań, wynoszący 400 miejsc. Czy to sprawi, że będzie więcej chętnych do pracy w administracji rządowej niż w poprzednich latach?

Chętnych nie ma, bo służba cywilna od lat nie zapewnia stabilizacji. Jeśli ktoś zostanie urzędnikiem mianowanym, to liczy na określoną ścieżkę kariery, łącznie z możliwością zostania dyrektorem. Niestety, wprowadzone przed laty rozwiązanie skutecznie taką możliwość zablokowało. Urzędnicy mianowani nie mieli pełnej możliwości rozwoju zawodowego i dlatego limity mianowań nie były wykorzystywane. Stanowiska dyrektorskie uważam za nieźle opłacane. Gorzej jest z niższymi stanowiskami. Podwyżka o 20 proc. i płacenie za nadgodziny są krokiem w dobrym kierunku. Niestety na to, aby trendy w służbie cywilnej zostały odwrócone, potrzeba jednak dłuższego czasu.

W ostatnich ośmiu latach liczba dyrektorów znacznie się powiększyła, podczas gdy – formalnie – nie było wzrostu zatrudnienia na pozostałych stanowiskach. Czy to właściwy kierunek?

Nie. Awansowanie określonych osób tylko w tym celu, aby zwiększyć ich uposażenie i satysfakcję, uważam za niewłaściwy kierunek. Tak samo jak tworzenie stanowisk dyrektorskich – analogiczny mechanizm funkcjonuje, jeśli chodzi o stanowiska wiceministrów. Tworzy się bowiem posady pełnomocników, których uposażenie jest na tym samym poziomie co sekretarza stanu.

Czy patrzy pan z optymizmem na sytuację w służbie cywilnej i na politykę kadrową?

W ostatnich latach popełniono tyle błędów, jeśli chodzi o neutralność polityczną w służbie cywilnej, że proces dochodzenia do normalności potrwa długo. Dopiero po pewnym czasie potencjalni kandydaci, mam nadzieję, znów uwierzą w ideę służby cywilnej. Za moich czasów to się w dużym stopniu udało.

Krajowa Szkoła Administracji Publicznej wprowadza dla słuchaczy kształcenie dualne. W efekcie słuchacze mogą pracować i jednocześnie się kształcić. Czy to właściwy kierunek zmian?

Tak. Czasy się zmieniają i uważam te zmiany za pomost do głębszej reformy. KSAP też musi się zmieniać, odchodzić od elitaryzmu.

Czyli dyrektora KSAP pozostawiłby pan na stanowisku?

Nie pokuszę się o odpowiedź. Gdybym był premierem, chętnie bym się wypowiedział (śmiech).

Wciąż czekamy na uruchomienie przez premiera specjalnej elektronicznej platformy, przez którą będzie można za pomocą specjalnej aplikacji składać dokumenty i aplikować na wolne stanowiska. Czy dzięki temu będzie więcej kandydatów?

Z pewnością oznacza to pójście służby cywilnej z duchem czasu.

W tym roku, 17 lutego, po raz pierwszy przypada Dzień Służby Cywilnej. Taką datę wybrano z uwagi na to, że 17 lutego 1922 r. Sejm II RP uchwalił ustawę o państwowej służbie cywilnej. Przy tej okazji wydano odznakę honorową Za Zasługi dla Służby Cywilnej. Co pan o tym sądzi?

Uważam, że służba cywilna zasługuje na swoje święto.

Co jeszcze powinno się zdarzyć w służbie cywilnej?

Przywrócenie konstytucyjnej roli służby cywilnej. To byłby sukces. Oby tylko nie było to robione w takim pośpiechu jak inne zmiany. Nasze państwo chyba staje się państwem prawników, a nie państwem prawa. Nie chciałbym, aby ten styl przeniknął do służby cywilnej. ©℗

Rozmawiał Artur Radwan