Przedstawiciele gmin uważają, że firmy wprowadzające na rynek produkty jednorazowego użytku powinny w większym stopniu dołożyć się do kosztów zbierania i przetwarzania odpadów, które z nich powstają.

Już od stycznia przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu produkty jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych mają być zobowiązani do ponoszenia corocznej opłaty na pokrycie kosztów zbierania, transportu i przetwarzania wytworzonych w ten sposób odpadów. Stawki (patrz: infografika) zaproponowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska oprotestowały samorządy, negatywnie opiniując projekt rozporządzenia w tej sprawie.

Przedstawiciele gmin domagają się przynajmniej 15 gr za 1 kg m.in. pojemników na żywność czy kubków na napoje. Za niewystarczającą uznają również opłatę 1 gr za sztukę wyrobów tytoniowych z filtrami – z danych przedstawionych przez reprezentanta resortu klimatu podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) wynika, że może być ona nawet 30 razy niższa niż w Niemczech.

Wyliczenia ministerstwa

Zgodnie z art. 3l ust. 1 ustawy z 11 maja 2001 r. o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1903 ze zm.) maksymalna stawka, w przypadku opłaty naliczanej od 1 kg, może wynieść 20 gr oraz 3 gr – w przypadku opłaty za 1 sztukę. W zakresie tej pierwszej opłaty MKiŚ w pierwotnym projekcie rozporządzenia w sprawie stawek opłaty na pokrycie kosztów zagospodarowania odpadów powstałych z produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych oraz utworzenia i utrzymania publicznych systemów zbierania tych odpadów, datowanym na 25 kwietnia br., proponowało stawkę maksymalną (1 gr opłaty za sztukę pozostał bez zmian). W toku konsultacji sprzeciwiały się temu organizacje zrzeszające producentów, które wnioskowały o zmniejszenie stawki do 1 gr za 1 kg. Na to nie chciał się zgodzić resort, stwierdzając, że tak niska opłata nie pozwoli gminom na pokrycie kosztów zagospodarowania odpadów. Zdecydowano jednak o obniżeniu stawki do 10 gr i zapowiedziano ewaluację efektów wprowadzanych zmian najwcześniej w 2026 r. Resort powołuje się przy tym na dane za 2021 r., oszacowane przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy. Wynika z nich, że w publicznych koszach pozostawiono od 53 tys. t do ponad 97 tys. t takich odpadów, a od ok. 18,5 tys. t do ponad 21 tys. t porzucono w miejscach publicznych. Średni koszt ich zagospodarowania oszacowano z kolei już na 2022 r. odpowiednio na niecałe 6 tys. zł za tonę w pierwszym przypadku i 10 tys. zł za tonę w drugim.

W innych krajach drożej

Przed wydaniem negatywnej opinii strona samorządowa zwróciła się do resortu o przedstawienie stawek w innych krajach UE. Okazuje się, że system jest kształtowany w różny sposób. Dla przykładu we Francji opłatę ustala się ryczałtowo od mieszkańca. I tak w miastach do 5 tys. wynosi ona 0,5 euro; 1,08 euro w większych miejscowościach, dla miast turystycznych – 1,58 euro i ponad 2 euro w miastach pow. 50 tys. mieszkańców. W Czechach firmy mają podpisywać z gminami specjalne umowy (w Polsce przedsiębiorcy będą przekazywać opłaty na rachunki prowadzone przez marszałków województw), które mają opiewać na ok. 1 zł opłaty ryczałtowej od mieszkańca.

Kontrowersje wśród samorządowców wzbudził szczególnie przypadek Niemiec. Tam miejska agencja środowiska ma uruchomić od 1 stycznia 2024 r. rejestr producentów i beneficjentów specjalnego funduszu powstałego z wnoszonych opłat. W przypadku filtrów tytoniowych ma ona wynieść prawie 9 euro za 1 kg, a za kubki i napoje 1,23 euro za 1 kg.

– Jeśli pozostawicie państwo te stawki bez zmian, wpłynie to na pogorszenie sytuacji środowiska, a nie odwrotnie – ocenił podczas KWRiST Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Samorządowiec zwrócił uwagę, że przeciętnie papieros waży 0,75–1,1 g. Stawka w Niemczech wynosić będzie więc ok. 8 centów za jednego papierosa. – Biorąc pod uwagę dzisiejszy kurs, oznacza to, że w Polsce stawka będzie 32 razy niższa – dodawał Marek Wójcik.

W przypadku opłat naliczanych od kilograma samorządowcy pozostali przy swojej propozycji 15 gr. W ich ocenie ewentualne podniesienie stawki po przeprowadzonej ewaluacji będzie bardzo trudne. Zdecydowanie lepszym – z punktu widzenia gmin – rozwiązaniem byłoby więc ustalenie wyższej stawki i jej ewentualne obniżenie w przyszłości, po ustaleniu, czy opłaty pokryły zagospodarowanie tych odpadów.

W ocenie Karola Wójcika, przewodniczącego rady programowej Izby Branży Komunalnej, gminy mają zdecydowanie większe problemy z luką w pobieraniu opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów z gospodarstw domowych. – Te kwestie nie dotyczą odpadów z miejsc publicznych. Ich strumień i rodzaje pozostają stabilne. Tu nie dzieje się nic rewolucyjnego, wymagającego strumienia pieniędzy, choć oczywiście zrozumiałe jest to, że samorządy poszukują ich wszędzie, gdzie mogą – mówi ekspert.

Po raz kolejny przedstawiciele samorządów zwracają również uwagę na brak wprowadzenia kompleksowego rozwiązania – rozszerzonej odpowiedzialności producenta. W ocenie Roberta Chciuka, dyrektora departamentu gospodarki odpadami w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, próba zmiany stawki wiązałaby się jednak z koniecznością rozpoczęcia prac nad rozporządzeniem od nowa. Samorządowcy zarzucają stronie rządowej, że stawka została wypracowana podczas rozmów z przedsiębiorcami, a gminy otrzymały do konsultacji gotowy projekt.

– Patrząc na raport z konsultacji, to wszyscy przedstawiciele producentów zaproponowali 1 gr. To wygląda jak zmowa, a nie racjonalne stanowisko, i należałoby się temu przyjrzeć – stwierdził Grzegorz Cichy, burmistrz Proszowic i prezes Unii Miasteczek Polskich.©℗

Coroczna opłata za sprzątanie produktów jednorazowego użytku / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe