Skoro banki w Polsce potrafią zorganizować obsługę online w trybie 24/7 dla kilkunastu milionów klientów, a państwu nie udaje się bez skandalu policzyć głosów w wyborach, to dlaczego by takich zadań nie scedować na korporacje? No właśnie: dlaczego nie?
Bankowość, system rozliczeń i zasięgi sieci komórkowych, e-commerce i płatności online. To usługi, które swoją skutecznością zawstydzają kolejne nieudane, zbyt skomplikowane i za drogie e-usługi państwowe. Może by więc te publiczne połączyć z prywatnymi i w ten sposób usprawnić administrację?
To popularne, bardzo medialne hasło. W końcu w sektorze prywatnym elektroniczne rozwiązania świetnie się sprawdzają. Ma on doświadczenie niezbędne do kolejnych inwestycji, a państwo nie powinno się zamykać na sektor komercyjny, tylko czerpać z niego i z nim współpracować. Taka filozofia kryje się za współpracą z bankami przy elektronicznych zgłoszeniach do programu 500+, przy pomyśle użycia portali abonenckich telekomów do logowania się do platformy ePUAP czy przy planie stworzenia karty ubezpieczenia zdrowotnego połączonej z kartą płatniczą.