Projekty informatyczne, z których nikt nie chce korzystać – tak wygląda nasza „nowoczesność” w urzędach. Resort cyfryzacji bije się w pierś. Dotarliśmy do najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK), z którego wyłania się przykry obraz e-administracji w polskim wydaniu. W tym kontekście sporo za uszami mają zarówno władze samorządowe, jak i administracja centralna.

Wdrażanie e-usług dla obywateli kontrolerzy NIK sprawdzili w 24 jednostkach samorządu terytorialnego: 4 urzędach marszałkowskich, 15 gminach i 5 miastach na prawach powiatu.

Wnioski nie są optymistyczne. Choć badane urzędy udostępniły ponad 1,7 tys. różnego rodzaju usług elektronicznych, ich wykorzystanie było znikome. Zdaniem NIK w niektórych urzędach dysproporcja pomiędzy liczbą e-usług udostępnianych a liczbą e-usług faktycznie wykorzystywanych przez obywateli była rażąca. Powodem może być mała atrakcyjność niektórych e-usług. Ale ważne są przyzwyczajenia obywateli, którzy nie wyobrażają sobie, aby sprawę urzędową załatwiać inaczej niż poprzez osobisty kontakt.