Wszystko wskazuje na to, że komisarze sympatyzujący z PiS, którzy zostali wyznaczeni przez obecnego premiera, zostaną odwołani przez Donalda Tuska, który jest kandydatem zjednoczonej opozycji na szefa rządu.

DGP już w sierpniu 2023 r. przewidział patową sytuację w tych samorządach, w których włodarze zostali wybrani do parlamentu (pisaliśmy o tym: „Polskimi miastami mogą kierować po wyborach komisarze”, DGP nr 162/2023). Urzędujący jeszcze premier, Mateusz Morawiecki, powołuje komisarzy w tych gminach. Co ciekawe, tam, gdzie lokalni włodarze są powiązani z PiS, bez żadnych problemów wskazywani są na te funkcje zastępcy byłych już włodarzy. Dzięki temu w tych urzędach praca przebiega bez większych problemów. Z kolei w dużych aglomeracjach, które apelowały do premiera w specjalnych uchwałach radnych, aby komisarzami zostały osoby, które również zastępowały wybranych do parlamentu samorządowców, takie postulaty niestety nie są uwzględniane.

Jak ustalił DGP, po objęciu sterów nowego rządu przez Donalda Tuska, przewodniczącego KO, karuzela z wymianą komisarzy rozpocznie się na nowo.

– Wszystkie ostatnio podejmowane decyzje w sprawie komisarzy przez odchodzący już rząd Mateusza Morawickiego zostaną uchylone – zapowiada Mariusz Witczak, poseł KO, były członek Rady Służby Cywilnej.

Powolna wymiana

Włodarze, którzy zostali wybrani do parlamentu, muszą mieć swoich następców. Zgodnie z art. 28d ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 40 ze zm.) w przypadku wygaśnięcia mandatu wójta (burmistrza, prezydenta miasta) przed upływem kadencji przeprowadza się wybory przedterminowe. Ale nie w sytuacji, gdy ich data miałaby przypaść w okresie sześciu miesięcy przed zakończeniem kadencji. Najbliższe wybory planowane są na kwiecień 2024 r. Dlatego do tego czasu w tych gminach będą rządzić komisarze wyznaczeni przez premiera.

Okazuje się, że premier Mateusz Morawiecki nie przychylił się do apeli niektórych samorządów o wybranie na funkcje komisarza konkretnych osób. Na pytanie DGP, dlaczego obecny premier podejmuje takie, a nie inne decyzje, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Centrum Informacyjne Rządu przesłało nam tylko aktualną listę osób, którym powierzono funkcje komisarzy (patrz: infografika).

– Paradoksalnie dla miasta i jego mieszkańców lepiej, jak prezydent miasta trafi do więzienia, niż zostaje wybrany do parlamentu. W tym pierwszym przypadku z automatu zastępca prezydenta przejmuje obowiązki, a w drugim formalnie po zamknięciu lokali wyborczych i zakończeniu wyborów parlamentarnych dochodzi do utraty mandatu i bezkrólewia. W praktyce trzeba na taką informację czekać do kolejnego dnia po wyborach. Tylko w części zadań można upoważnić np. sekretarza miasta do ich realizacji – wyjaśnia Jacek Karnowski, poseł KO, były prezydent Sopotu i prezes Ruchu Samorządowego TAK! Dla Polski. – Obecny premier nie uszanował naszego wspólnego apelu z radnymi Sopotu, aby funkcję komisarza powierzyć mojej zastępczyni Magdalenie Czarzyńskiej-Jachim, a w innej gminie sympatyzującej z PiS niemal natychmiast uwzględniono szybko taką prośbę. W efekcie u nas jest komisarz, któremu z ramienia ugrupowania koalicyjnego z PiS nie udało się uzyskać nawet mandatu radnego. Natomiast był dyrektorem w spółce energetycznej nadzorowanej przez ustępującą władzę i zasiadał w radzie nadzorczej skompromitowanej Polskiej Fundacji Narodowej. Jestem przekonany, że nowy premier będzie szanował stanowisko demokratycznie wybranych radnych – uważa Jacek Karnowski.

Ma wątpliwości, czy powołani przez obecnego premiera ludzie są przygotowani do pełnienia takich funkcji do czasu wyborów samorządowych.

– Obecny komisarz z PiS w Sopocie nigdy nie był urzędnikiem ani radnym i z tego, co wiem, ma niewielką wiedzę na temat funkcjonowania miasta. Nie widziałem go na komisjach czy na sesjach rady miasta. Z moich informacji wynika, że dopiero teraz zapoznaje się on z funkcjonowaniem urzędu. Być może powinien też odbyć służbę przygotowawczą do zajmowania tego stanowiska jak każdy urzędnik. Brak doświadczonej osoby na tym stanowisku jest szkodliwy dla płynnego i prawidłowego funkcjonowania miasta – mówi Jacek Karnowski. – Na szczęście już 13 października 2023 r. uchwaliliśmy budżet na przyszły rok, co nie było łatwym zadaniem. Dzięki temu komisarz nie będzie chociaż ingerował w plany finansowe miasta – dodaje.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich przyznaje, że włodarze miast, którzy kandydowali, zdawali sobie sprawę, że po wygranych wyborach na stanowisko komisarza mogą trafić niewłaściwe osoby. – Dlatego wielu z nich zadbało o to, aby przygotować lub nawet uchwalić już wcześniej budżet gminy na przyszły rok – dodaje.

Karuzela trwa

Wszystko jednak wskazuje na to, że będą zmiany na tych stanowiskach. Przykładowo Krzysztof Byrski, który był zastępcą Mariusza Krystiana, wójta gminy Spytkowice (ten otrzymał mandat posła z ramienia PiS), został powołany na komisarza gminy.

– Jeśli zjednoczona opozycja będzie już formalnie mieć zatwierdzonego premiera, to wtedy bardzo poważnie rozważam objęcie funkcji komisarza w tej gminie. Oczywiście o tym ostatecznie zdecyduje Donald Tusk, kandydat na premiera – zapowiada Marek Gajowy, radny powiatu wadowickiego z ramienia PSL – Trzecia Droga.

Nikt nie ma wątpliwości, że tego typu zmiany nastąpią. Wystarczy, że nowy premier podejmie decyzję o odwołaniu dotychczasowego komisarza i wskaże innego.

– Z tego, co mi wiadomo, nie będzie żadnych skrupułów w tym zakresie po zmianie premiera, która wkrótce nastąpi. Jeśli obecny szef rządu nie uszanował apelu radnych i odchodzących samorządowców, to komisarze sympatyzujący z PiS powinni być odwołani – uważa Marek Wójcik. – Oczywiście nie można też ukrywać tego, że bycie komisarzem daje duże preferencje w walce wyborczej do samorządów – podkreśla Wójcik.

Konieczne zmiany

Osoby, które będą mieć wpływ w nowej kadencji na kształt prawa, zamierzają zmienić przepisy w ten sposób, aby w przyszłości nie było takiej uznaniowości ze strony premiera, jak obecnie.

– Wojewoda po wyborze na stanowisko posła mógł urzędować jeszcze przez dwa tygodnie, a samorządowiec nie ma takiej możliwości, a przecież mógłby pracować jeszcze do czasu zaprzysiężenia w parlamencie – mówi Jacek Karnowski. – Trzeba te przepisy naprawić. Propozycje są co najmniej dwie. Jedna polegałaby na tym, że po wyborze prezydenta miasta do parlamentu jego zadania przejmowałby zastępca, a drugim pomysłem jest powierzenie radnym wyboru następcy do czasów następnych wyborów samorządowych – postuluje Jacek Karnowski.

W ocenie ekspertów przy tej okazji należałoby rozważyć uregulowanie statusu komisarzy.

– W przepisach jest tylko mowa, że premier wyznacza komisarza. Taka osoba formalnie nie jest pracownikiem samorządowym, a jego pracodawcą wydaje się, że jest urząd gminy, a nie wyznaczający go szef rządu. W obecnej sytuacji osoby na tym stanowisku będą trwać przez kilka miesięcy, bo do czasu wyborów samorządowych. Stosunek pracy tych osób jest bardzo wątpliwy, bo nie wiemy nawet, czy w tym czasie takie osoby mają prawo do urlopu wypoczynkowego, czy odprawy po odwołaniu – mówi dr Jakub Szmit, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Gdańskiego. – Natomiast jeśli któryś z urzędów zdecyduje się na wypłatę odprawy odwołanemu komisarzowi, może się narazić na zarzut niegospodarności ze strony regionalnych izb obrachunkowych – wyjaśnia. ©℗

ikona lupy />
Komisarze z nadania ustępującej władzy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe