Urzędnik z Ostródy ukarany finansowo za błędną decyzję! Taka sensacyjna informacja obiegła niedawno krajowe i lokalne media. Czy to znaczy, że od teraz pracownicy gminni, powiatowi czy na wyższym szczeblu będą musieli znacznie bardziej przykładać się do tego, co robią? Wątpliwe. Ustawa z 20 stycznia 2011 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa obowiązuje już prawie pięć lat, a do policzenia wpływających rocznie na jej podstawie spraw spokojnie wystarcza palców jednej ręki. Nie dość tego. Wbrew temu, co ogłosiły już media, zapłata odszkodowania przez ostródzkiego urzędnika wcale nie jest jeszcze przesądzona. Bo procedura w tym zakresie jest bardzo skomplikowana. A i starostwo, którego pracownikiem jest obciążona finansowo osoba, bierze ją w obronę. I chce, by odpowiedzialność ponieśli solidarnie także inni, którzy przyczynili się do wydania błędnej decyzji.
Tymczasem decyzje urzędników narażające obywateli na straty nie należą do rzadkości. Czasem są to straty wielomilionowe. Wydawałoby się więc oczywiste, że skoro przepisy na to pozwalają, to poszkodowani powinni zasypywać sądy pozwami na nierzetelnych urzędników. Nic bardziej błędnego. Zniechęcają do tego zawiłe i mało precyzyjne przepisy ustawy. I chyba nie tylko to.
W Polsce jest wiele przepisów dyscyplinujących urzędników zarówno rządowych, jak i samorządowych, począwszy od kodeksu pracy po przepisy o służbie cywilnej. Ale kary za popełnione przez nich błędy lub inne przewinienia są stosowane bardzo rzadko. I, co tu dużo mówić, nie ma woli ich stosowania.
Organizacje związkowe urzędników przekonują wręcz, że niewielka liczba spraw karnych świadczy o tym, że urzędnicy są prawdziwymi fachowcami. A błędy to wina przepisów. Rząd powinien je uprościć i dopiero wtedy wyciągać daleko idące konsekwencje wobec urzędników. Bo karanie za złe prawo jest nieporozumieniem.
Reklama
Innego zdania są eksperci. Przyznają, że nawet oceny okresowe są traktowane po macoszemu, a szefowie urzędów obawiają się, iż niezadowolony pracownik odwoła się do sądu i wykaże, że ocena np. była niewłaściwie przeprowadzona i trzeba będzie ją poprawić. Dodają też, że urzędnicy za lekceważenie swojej pracy powinni być przykładnie karani naganą lub nawet zwolnieniem. Dopiero to mogłoby odstraszyć innych od lekceważenia podstawowych obowiązków pracowniczych.
4 tyle postępowań związanych z przepisami ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa odnotowała w 2015 r. prokuratura
Bardzo mało spraw
W pierwszych trzech latach obowiązywania ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa prokuratura nie skierowała ani jednego wniosku do sądu. W 2014 r. w powszechnych jednostkach organizacyjnych prokuratury zarejestrowano dwa postępowania. Jedno z nich nie zostało zakończone do 31 grudnia 2014 r. Drugie zaś z uwagi na to, że dotyczyło stanu prawnego sprzed wejścia w życie ustawy, nie pozwoliło na skuteczne wytoczenie powództwa. Przyczyną małej liczby tej kategorii spraw w jednostkach prokuratury jest brak zawiadomień. A.M.