statystyki

Grabiec: Legislacja nie może krzywdzić samorządów

autor: Tomasz Żółciak28.09.2015, 07:09; Aktualizacja: 28.09.2015, 08:42
W przypadku aglomeracji mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieją pewne zadania nieprzypisane żadnemu z samorządów.

W przypadku aglomeracji mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieją pewne zadania nieprzypisane żadnemu z samorządów.źródło: ShutterStock

- Ustawa o związkach metropolitalnych ma im dostarczyć narzędzia, które mogą być przez nie wykorzystywane do realizacji zadań własnych - mówi Jan Grabiec.

Przepracował Pan w samorządzie 17 lat. Do ministerstwa przyszedł Pan na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, w których w dodatku nie wróży się sukcesu obecnej ekipie rządzącej. Co Pan chce osiągnąć w tak krótkim czasie?

Duża część mojej pracy w polityce lokalnej była naznaczona narzekaniem na jakość prawa dotyczącego funkcjonowania samorządów. Gdy pojawiła się szansa, by mieć jakiś wpływ na to, jak stanowione jest prawo i przejść na tę drugą stronę, postanowiłem z niej skorzystać. Fakt, że jest to końcówka obecnej kadencji parlamentarnej, sprawia, że waga decyzji podejmowanych na ostatnich posiedzeniach Sejmu jest duża. Finalizowane są prace legislacyjne, które potrafiły ciągnąć się przez 2-3 lata, a są ważne z punktu widzenia samorządu terytorialnego. Chcę zadbać o to, by ta legislacja na ostatniej prostej parlamentu, nie zrobiła krzywdy samorządom, tylko je wspierała. Najważniejsze dokumenty to projekt ustawy o związkach metropolitalnych i prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu samorządów. W dniu, gdy objąłem urzędowanie, oba projekty trafiły do II czytania.

Sejm przyjął już w piątek ustawę o związkach metropolitalnych, tymczasem wciąż budzi ona kontrowersje. Niektórzy samorządowcy wręcz pytają, po co jest potrzebna kolejna quasi-jednostka samorządu?

Chodzi o to, by dostarczyć samorządom narzędzia, które mogą być przez nie wykorzystywane do realizacji zadań własnych. W przypadku aglomeracji mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieją pewne zadania nieprzypisane żadnemu z samorządów. Dziś są one realizowane w różnych formach, np. przez związki komunalne, porozumienia międzygminne czy poprzez współfinansowanie zadań realizowanych przez wyspecjalizowane jednostki. Problemy się pojawiają, gdy zabraknie pieniędzy i rozwiązania dotyczące chociażby systemów komunikacji w aglomeracjach padają, a koncepcje integrowania wspólnych biletów czy sieci połączeń odkładane są na półkę. Czasem wystarczy brak zgody ze strony pojedynczego wójta, który nie zamierza dokładać się do trasy autobusu wożącego ludzi po sąsiadujących ze sobą gminach. I wówczas cały system przestaje działać.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane