Placówka dla małych dzieci będzie realizować plan opiekuńczo-edukacyjny, w którym będą uwzględnione określone przepisami standardy. Są one jednak mało konkretne, a ich stosowanie nie będzie obowiązkowe.

Wymogi sanitarne, lokalowe oraz związane z kwalifikacjami osób zatrudnianych w żłobkach i klubach dziecięcych są już od dawna uregulowane przepisami. Do tej pory brakowało natomiast standardów wskazujących, jak mają wyglądać usługi wczesnej edukacji i opieki nad małymi dziećmi. To właśnie ma się zmienić, bo do konsultacji trafił projekt rozporządzenia ministra rodziny i polityki społecznej w tej sprawie. Problem w tym, że dostosowanie się do zawartych w nim standardów nie będzie obligatoryjne. Zdaniem ekspertów powinno to zostać zmienione, bo przy pozostawieniu fakultatywności wiele podmiotów prowadzących placówki nie będzie ich wdrażać.

Plan ze standardami

Zgodnie z projektem rozporządzenia standardy będą regulować pięć obszarów funkcjonowania żłobka, klubu dziecięcego oraz dziennego opiekuna. Pierwszy z nich to opieka nad dzieckiem, czyli działania edukacyjne, jakie będą podejmowane wobec malucha – w szczególności dotyczące rozwijania umiejętności motorycznych, sensorycznych i językowych, a także rozwoju jego kompetencji społecznych i emocjonalnych oraz przestrzegania zasad higieny. Drugi obszar standardów odnosi się do zapewniania bezpieczeństwa i wprowadzenia procedur zapobiegania rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych wśród dzieci i personelu, zapobiegania wypadkom podczas sprawowania opieki oraz postępowania w przypadku ich wystąpienia. W ramach tego standardu jest mowa również o wskazaniu zasad pobytu w miejscach opieki osób innych niż personel.

Z kolei trzecia grupa wymogów obejmuje organizację pracy, rozwój oraz bezpieczeństwo pracowników placówek, w tym m.in. respektowanie indywidualnego rytmu życia dziecka przez odpowiednią organizację godzin posiłków, snu i zabawy, umożliwianie personelowi wypełniania obowiązków zawodowych innych niż bezpośrednia opieka nad dziećmi oraz udziału w szkoleniach aktualizujących wiedzę i podnoszących kompetencje. Czwarty obszar standardów zaś to monitoring i ewaluacja, który zakłada wdrożenie procedury obserwacji rozwoju dziecka oraz dokonywania raz na rok analizy satysfakcji rodziców, a raz na dwa lata oceny pracy opiekunów. Wreszcie piąty, ostatni standard dotyczy współpracy z rodzicami, którzy powinni mieć przekazywane wszelkie informacje o przebiegu opieki oraz mieć zapewnione przeprowadzane na bieżąco konsultacje w sprawie potrzeb i rozwoju dziecka.

Projekt rozporządzenia zakłada, że wspomniane standardy będą realizowane w formie planu opiekuńczo-edukacyjnego, który jest przyjmowany przez podmiot prowadzący żłobek, klub dziecięcy lub zatrudniający dziennego opiekuna. Taki plan ma z jednej strony wyznaczyć sposób wdrażania założeń opiekuńczo-dydaktycznych, a z drugiej pozwolić zachować elastyczność wynikającą chociażby z liczebności dzieci w danym okresie czy posiadanych przez nie umiejętności.

Zbyt ogólne wymogi

Robert Wilczek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Publicznych i Niepublicznych Żłobków i Klubów Dziecięcych, podkreśla, że przepisy w sprawie standardów są oczekiwane od wielu lat. Teraz jest bowiem tak, że placówki działają na podstawie różnych programów i scenariuszy zajęć, ale jakość świadczonej przez nie opieki jest bardzo zróżnicowana, więc jednolite wymogi mogłyby to zmienić.

– Niestety taki efekt może nie zostać osiągnięty, ponieważ przepisy projektu mówią o tym, że podmiot prowadzący placówkę może przyjąć plan opiekuńczo-edukacyjny, co oznacza, że standardy będą fakultatywne – mówi Robert Wilczek.

Dodaje, że dotychczasowe doświadczenia pokazują, że jak jakiś wymóg nie jest obowiązkowy, to najczęściej nie jest realizowany. Przypomina, że tak dzieje się chociażby z przyznawaniem dotacji celowych na dzieci w prywatnych żłobkach i klubach dziecięcych, które dla gmin też nie są obligatoryjnym zadaniem i w związku z tym tylko niektóre z nich wprowadziły takie dofinansowanie. Podobnie może stać się w przypadku standardów opieki.

– Jeśli nie wszystkie elementy standardów, to przynajmniej część z nich jako minimalne wymogi powinny być nałożone na placówki jako obowiązkowe – proponuje Robert Wilczek.

Również Monika Rościszewska-Woźniak, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, która ogólnie pozytywnie ocenia podjętą przez resort rodziny próbę poprawienia jakości i ujednolicenia opieki żłobkowej, uważa, że jej podstawowym mankamentem jest właśnie fakultatywność stosowania przepisów rozporządzenia.

– Mam też zastrzeżenia do zawartej w nich koncepcji standardów i planu opiekuńczo-edukacyjnego, który w zaproponowanym kształcie będzie powielał częściowo zapisy statutu oraz regulaminu organizacyjnego placówki – wskazuje.

Dodaje przy tym, że niektóre przepisy projektu są sprzeczne, bo w jednym miejscu jest mowa o tym, że plan i zawarte w nim metody pracy z dziećmi mają być aktualizowane na bieżąco, a w ramach standardu obejmującego monitoring i ewaluację przewiduje się, że weryfikacja ma się odbywać co najmniej raz na dwa lata.

– Dużo obiecywaliśmy sobie po tym projekcie, tymczasem poza fakultatywnością standardów ich drugą równie poważną słabą stroną jest to, że są mało konkretne. Spodziewaliśmy się, że będą bardziej szczegółowe – stwierdza Elżbieta Kois-Żurek, dyrektor wydziału polityki społecznej i zdrowia Urzędu Miasta w Krakowie.

Dodaje, że przypominają one bardziej ogólne wytyczne w zakresie sprawowania opieki. Dlatego nawet jeśli któreś gminy oraz inne podmioty prowadzące placówki zdecydują się je wdrażać, to w ich przypadku trudno będzie mówić, że będą w nich obowiązywać ujednolicone standardy, bo przy tak mało precyzyjnych zapisach nie będzie to możliwe.©℗

Opieka nad dziećmi / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe