Już tylko do końca czerwca mieszkańcy mogą składać w gminach wnioski o zakup węgla w ramach sprzedaży końcowej. Ta nie wszędzie idzie dobrze. W dystrybucji nie pomagają promocje oferowane przez Polską Grupę Górniczą.

W związku z tym Śląski Związek Gmin i Powiatów (ŚZGiP) zaapelował o wprowadzenie kilku zmian w ustawie z dnia 27 października 2022 r. o zakupie preferencyjnym paliwa stałego dla gospodarstw domowych (Dz.U. z 2022 r. poz. 2236 ze zm.) – tak, aby samorządy mogły zakończyć sprzedaż w wyznaczonym terminie, czyli do 31 lipca 2023 r. (patrz: infografika). Problem nie dotyczy jednak tylko śląskich samorządów i był już zgłaszany rządzącym przez stronę samorządową. – Wielokrotnie prosiliśmy o decyzję liberalizującą przepisy. Jeżeli do tego nie dojdzie, to narazimy gminy na straty. Na podstawie stanowiska ŚZGiP na ostatniej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego poruszyliśmy ten temat. Minister Paweł Szefernaker zapewnił, że przekazuje sprawę do Ministerstwa Aktywów Państwowych. Czekamy na decyzję. Wychodzi to, o czym mówiliśmy od początku. Gminy mogły pomóc, ale nie jako podmiot obracający węglem – mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Obniżać cenę czy nie?

Od maja nie obowiązuje już limit 3 t preferencyjnego zakupu węgla na gospodarstwo domowe, a uprawnieni obywatele mogą w ramach sprzedaży końcowej zaopatrywać się w paliwo w dowolnej gminie. Miało to ułatwić samorządom pozbycie się niechcianego już przez mieszkańców węgla. Dla przykładu w województwie lubelskim ze sprzedażą paliwa problem miało 140 z 210 gmin, w których na początku maja zalegało jeszcze ok. 5 tys. t paliwa. Nie wszędzie jednak samorządowa sprzedaż cieszy się zainteresowaniem, ponieważ oferta sklepu Polskiej Grupy Górniczej jest korzystniejsza. Ceny ekogroszku zaczynają się od 1520 zł za tonę, orzecha od 1470 zł. Dodatkowo przy zakupie 1–5 t obowiązuje promocja na drugie takie samo zamówienie, którego cena jest obniżana o 400 zł za tonę. Dwie tony ekogroszku można więc kupić za 2640 zł, a orzecha za 2540 zł. „W takich okolicznościach oferta samorządów nie ma najmniejszych szans, aby być konkurencyjną dla odbiorcy indywidualnego” – wskazuje ŚZGiP.

Z tego powodu część gmin zdecydowała się na obniżenie ceny węgla (samorządy kupowały paliwo od państwowych spółek za 1500 zł za tonę i mogą sprzedawać je maksymalnie o 500 zł drożej). Gmina Turawa (woj. opolskie) początkowo sprzedawała węgiel za 1850 zł, pierwsza oferta w sprzedaży końcowej opiewała na 1680 zł, a dziś węgiel można już kupić po 1580 zł. W taki sam sposób do zakupu węgla chce zachęcić mieszkańców gmina Świecie (woj. kujawsko-pomorskie). Najpierw za paliwo trzeba było zapłacić maksymalną stawkę 2 tys. zł, później cena spadła do 1850 zł, a w sprzedaży końcowej została obniżona do 1790 zł. Nie wszyscy włodarze są jednak zwolennikami takiego rozwiązania.

– Nie wyobrażam sobie, żeby obniżać teraz cenę, bo byłoby to głęboko niesprawiedliwe w stosunku do tych, którzy kupowali wcześniej. Koszty dla nas się nie zmieniają – np. składowania, transportu. To nie jest nasza działalność biznesowa, tylko działalność usługowa na rzecz mieszkańców – mówi Joanna Wons-Kleta, wójt gminy Pawonków (woj. śląskie). Cena węgla w gminie wynosi 1950 zł za tonę, do sprzedaży końcowej przeznaczono 84 t węgla (łącznie gmina podczas całej sprzedaży zamówiła 792 t), z czego jak na razie udało się sprzedać mieszkańcom tylko 4 t, do urzędu nie zgłosił się natomiast nikt spoza Pawonkowa. Samorządy planują jeszcze przeprowadzenie różnymi kanałami akcji informacyjnej wśród mieszkańców, aby zachęcić ich do zakupu zamówionego wcześniej węgla.

– Zostało nam trochę ponad 10 proc. zamówionego węgla. Mamy jeszcze pomysł wysłania do mieszkańców ponaglających SMS-ów, w których będziemy przypominać, że nadal jest możliwość zakupu na tych samych warunkach. Może ktoś będzie zainteresowany, ale w PGG można już kupić taniej niż my, więc nie widzę tego – podkreśla Joanna Wons-Kleta.

Gminy chcą rekompensat

Samorządowcy z ŚZGiP uważają, że w przypadku oferowania przez PGG cen promocyjnych, niższych niż te, które mogą dziś proponować gminy (ze względu na koszty transportu czy składowania węgla), rząd powinien zapewnić samorządom stosowne rekompensaty – tak, aby miały one szansę sprzedać węgiel nawet poniżej ceny zakupu. „Z dnia na dzień złożone wnioski bywają wycofywane przez mieszkańców (z komentarzem, iż w sklepie PGG jest dużo taniej)” – wskazuje Związek.

Lokalni włodarze, mimo wcześniejszych zapowiedzi rządu, że już teraz mogą refakturować węgiel na potrzeby własne (pisaliśmy o tym w artykule: „Gminy zamykają temat węgla”, DGP nr 82/2023), chcieliby nowelizacji ustawy w tym zakresie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości. – W tej chwili nie ma podstawy prawnej. My mamy dużo pieców na węgiel i myślę, że w końcu ustawodawca odblokuje tę możliwość, abyśmy mogli niesprzedany węgiel wykorzystać. Jeden z naszych operatorów ma maszynę do mielenia i moglibyśmy mieć dzięki temu węgiel na przyszły sezon grzewczy – ocenia Joanna Wons-Kleta.

Dodatkowo według ŚZGiP zmiany ustawowe powinny uwzględnić maksymalne dopuszczalne straty, jakie gminy mogą wykazać w prowadzonym obrocie węgla (np. do 3 proc.). A te mogą wynikać m.in. z transportu, magazynowania czy degradacji paliwa pod wpływem warunków atmosferycznych. Oprócz próby domknięcia końcowej sprzedaży samorządy czekają również na jednoznaczną deklarację rządu, czy ten planuje włączenie gmin w preferencyjną sprzedaż w nadchodzącym sezonie grzewczym.©℗

Postulowane przez samorządy zmiany w końcowej sprzedaży węgla / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe